Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Bazyli’

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Śpię jakoś tak do czternastej trzydzieści. Oczywiście (i niestety) nie ciurkiem, bo od rana muszę i z mamą przez telefon pogadać, i babce śniadanie podać, i plecy jej wyszorować, bo się skarży, że mocno swędzą itd itp. Więc jakby podliczyć i odliczyć to wszystko, czym się zajmowałem od piątej, to nie wiem, czy by wyszło mego snu choć osiem godzin.
Po piętnastej wychodzę zrobić zakupy. W domu zostały tylko jakieś piętki dwutygodniowego chleba, na dodatek babka ani myśli zrezygnować z obiadu. Pawilon (Nemezja) jest już zamknięty, muszę więc drałować aż do Biedronki. Na szczęście wczoraj dość mocno popadało, więc przynajmniej spacer na cmentarz (podlewanie pelargonii u dziadka) mogę sobie darować. Przy okazji sprawdzam skrzynkę pocztową (od czwartku tego nie robiłem?), w której znajduję rachunek za telefon i kartkę od Komisji ds. Transportu Pasażerskiego.
Przy kolacji jednak łykam tabletkę przeciwbólowa. Wieczór spędzam przy komputerze, słuchając radia.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ W południe brat podrzucił mi wiadro ogórków, pół na pół ze swojej działki i ogródka mamy. Po obiedzie wychodzę na większe, przedświąteczne zakupy, a później zabieram za robienie korniszonów. W trakcie upychania ogórków w słoikach konstatuje, że nie pamiętam, bym kiedykolwiek wcześniej to robił. Zdarzało mi się już zajmować różnymi przetworami całkowicie samodzielnie, ale minionymi latami korniszony – o ile w ogóle – zawsze robiłem z babką. Przynosiłem słoiki, szykowałem marynat, sypałem przyprawy (przy ostatnich wspólnych korniszonach zapomniałem o marchewce), a babka układała ogórki w słoikach i pilnowała gotującego się gara w trakcie pasteryzacji.
Robienie przetworów samemu to już żadna frajda. Pomijając sprawy związane z dżemem. I lepieniem etykietek.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Babka wczesnym rankiem jest nadaktywna (rozgadana), ale w porze śniadania uspokaja się, sama zasypia i mnie daje dospać do dwunastej. Na obiad mam jeszcze leczo z cukinii (sobie robię miskę mizerii). O gównianym wieczorze nie ma co wspominać. Przed snem włączam odcinek „Brzyduli Bettty” (Ugly Betty). Mignął mi na Facebooku Michael Urie (w informacji, że zagra w „Torch Song Trilogy” Harveya Fiersteina) i jakoś nabrałem chęci, by wrócić do serialu o Betty Suarez.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Mama z cukinią (błeee), pomidorami oraz papryką z przydomowego ogródka. Miała nocować, ale ojciec po remoncie nie czuje się najlepiej i wymógł, by zrezygnowała z tego pomysłu. Po południu myjemy babce głowę, a wracając przed szesnastą z dworca zachodzę do fryzjerki z zakładu pod blokiem i załatwiam babce strzyżenie.

Read Full Post »

Przed śniadaniem odbiór paczki w saloniku RUCH-u. Na obiad babce podsmażam trzy ostatnie naleśniki, sobie otwieram puszkę śledzia w pomidorach. Po osiemnastej zakupy w Biedronce – głownie jogurty dla babki. W nocy kolejny odcinek „Grantchester”.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Śpię do trzynastej, babka również. Apetyt też dopisuje nam na równi, jednakowo marnie, w związku z czym na obiad szykuję tylko pomidory ze śmietaną. Wieczorem coś tam lepię, w sumie nie wiadomo za bardzo po co. A w nocy oglądam pierwszy odcinek trzeciego sezonu „Grantchester”.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ „Co za ludzie!” – bulwersuję się rano na widok butelek po piwie w kontenerze na niesegregowane odpadki. – „Nawet szkła nie wyrzucą do odpowiedniego pojemnika!”.
A po południu wynoszę pudło bogactw z piwnicy i kilka nietypowych słoików wrzucam do baniaka na kolorowe szkło.
– No ale tak to się nie robi! – bulwersuje się gość szukający aluminiowych puszek w kontenerze obok. – Na bezbarwne szkło jest osobny pojemnik.
– Ale już zapchany po brzegi – bronię się, lekko skonfundowany sytuacją.
– To trzeba było te słoiki postawić przy pojemniku.

Read Full Post »

Older Posts »