Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Się ogląda’ Category

W nocy powtórka „Klatki dla ptaków” (The Birdcage). Na nic innego nie miałem chęci. Co i tak było sporą odmianą, bo w sumie przez cały dzień nic mi się nie chciało. Ani wstawać z łózka. Ani gotować. Ani słuchać radia. Ani siedzieć w sieci. Ani wyłączyć komputer. Nic.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Babka wczesnym rankiem jest nadaktywna (rozgadana), ale w porze śniadania uspokaja się, sama zasypia i mnie daje dospać do dwunastej. Na obiad mam jeszcze leczo z cukinii (sobie robię miskę mizerii). O gównianym wieczorze nie ma co wspominać. Przed snem włączam odcinek „Brzyduli Bettty” (Ugly Betty). Mignął mi na Facebooku Michael Urie (w informacji, że zagra w „Torch Song Trilogy” Harveya Fiersteina) i jakoś nabrałem chęci, by wrócić do serialu o Betty Suarez.

Read Full Post »

Rano wstaję wcześniej, bo znajomy pszczelarz ma przywieść lipcowy miód. Na obiad podaję ryż z jabłkami. Babka, trochę przegłodzona, zjada całą swoją porcję. Po „Teleexpressie” przez chwilę czytam, a później kładę się na krótką drzemkę… z której wstaję dopiero przed dwudziestą drugą. Pewnie gdybym miał pościelone łózko, spałbym do rana.

Read Full Post »

Mieszkanie stygnie powoli. Po nocy z otwartym balkonem temperatura w pokoju spadła do 27 °C.
Przy okazji wymiany rur od centralnego za blokiem nie tylko rozryto kawałek, na którym były moje krokusy i babcina piwonia (może sąsiadka zdążyła wykopać?). Sprzątnięto też kamulec (bo głazem ten kamień nazwać, to byłoby za dużo), na którym babka lubiła sobie przysiąść i odpocząć po pracy na działce. Szkoda.
Wieczorem robię sobie drobną powtórkę z piątego sezonu „Gry o tron” (5×01). A później oglądam jeszcze pierwszy odcinek „Agathy Raisin” (The Walkers of Dembley). Komputer, wyjątkowo (?), nie wyłącza się w trakcie filmu ani razu.

Read Full Post »

Śpimy do dwunastej. Temperatura w pokoju dochodzi do 29 °C. W kuchni jest cieplej, zwłaszcza po dziewiętnastej, gdy dogotowuję dżem. Nocą trochę klikam z Pinokiem, przeglądając na FB jego zdjęcia z tegorocznego wypadu do Grecji. Później puszczam sobie jeszcze nowy odcinek „Gry o tron”. Padam około trzeciej.

Read Full Post »

Noc przy otwartych drzwiach balkonowych. Nad ranem pada, solidnie, rodzice mają nawet burzę. Przedpołudnie jest nawet całkiem znośne. Później robi się parno, ciężko. Po obiedzie muszę już włączyć babce wentylator, bo strasznie marudzi. Porzeczki przywiezione przez Barbarę dopiero późnym wieczorem rozgotowuję z cukrem i zostawiam w garnku. Przed snem oglądam jeszcze ekranizację – całkiem udaną – pierwszej kryminalnej przygody Agathy Raisin.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Rankiem, takim bardzo wczesnym, bo ze wschodem słońca (obecnie to jakaś 4:40), czy może nawet trochę przed, babka robi się ciut niespokojna. Miałem nadzieję dospać po śniadaniu, ale mama uprzedza, że powinienem spodziewać się rodziny. I fakt, po 12:30 zjawia się Barbara z Kunegundą. Do szesnastej muszę się zajmować albo jedną, albo drugą i w sumie chyba łatwiej mi znaleźć tema do rozmowy z bratanicą, chociaż jej koniki (piłkarze i gry komputerowe) nie interesują mnie nawet w minimalnym stopniu.
Pod wieczór babka drzemie spokojnie, mogę więc bez problemu (bez obaw) wyskoczyć o 19 na koncert do zamku. W ramach jarmarku na św. Jakuba ma wystąpić Schola Węgajty z programem średniowiecznej pieśni religijnej (Joculatores Dei. Trubadurzy Chrystusa Pana). Zapowiada się wszystko dość tragicznie, bo na pięć minut przed koncertem w sali rycerskiej (tzw.) zasiada raptem piętnaście osób. Krzeseł jest ustawionych blisko siedemdziesiąt, więc nawet w półmroku rozpraszanym przez płomyki świec ta rachityczna frekwencja robi dość przykre wrażenie.
– I gdzie nasze kętrzyńskie elity? – zastanawia się półgłosem siedząca w pierwszym rzędzie pani S. (znana mi z widzenia emerytowana polonistka) – Na koncercie Martyniuka cały amfiteatr był zapchany.
Na szczęście publika zaczyna się pojawiać z chwilą rozpoczęcia koncertu i w ciągu kwadransa zapełniła wszystkie krzesła. A na zakończenie zgromadzony tłumek bardzo ładnie (i w pełni zasłużenie) dziękuje artystom burzliwymi oklaskami, więc obywa się bez wstydu.

Read Full Post »

Older Posts »