Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Się ogląda’ Category

Poniedziałek
Dzień tysiąc czterysta pierwszy. Wieje, mrozi. Wieczorem spacer do paczkomatu i sporo tv.

Wtorek
Dzień tysiąc czterysta drugi. Wpadła Barbara, szczęśliwie tylko na kwadrans. Po zmroku zaczyna śnieżyć.

Środa
Dzień tysiąc czterysta trzeci. Wreszcie biała zima. W nocy zakupy, w okolicach południa przesyłka od Lidki. W obu przypadkach podobna przyjemność i równy brak umiaru.

Czwartek

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dzień tysiąc czterysta czwarty. Wizyta mamy. Pocztówka z Zamościa. Kończę powtórkę ostatniego (10) sezonu „Gwiezdnych wrót”.

Piątek
Dzień tysiąc czterysta piaty. Dosypiam do południa. Na obiad naleśniki. Zaczynam powtórkę pierwszego sezonu „Gwiezdnych wrót”.

Reklamy

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ciśnienie babki nadal uciążliwie zmienne – w nocy i nad ranem za wysokie, pod wieczór za niskie. Tyle dobrego, że babka nie sprawia problemów z łykaniem tabletek, a i kieliszek wina po kolacji wypija bez większych oporów. Na obiad podgrzewam tortellini, które nie poszły na wigilię. Nocą kończę pierwszy sezon „Magików”. Apetyt na trylogię Lva Grossmana (serial jest adaptacją cyklu powieści z modnego nurtu young adult) nadal się mnie trzyma, ale jakby ciut osłabł. Jest więc szansa, że z końcem drugiego sezonu całkiem mi przejdzie i niczego nie kupie.

Read Full Post »

Dzień (7:45-15:35) z mamą i niedospaniem. Obiadem nie muszę zawracać sobie głowy – mama smaży rybę do ziemniaków i surówki z kiszonej kapusty. Pozostałe posiłki załatwiam dość poprawnym sernikiem i rewelacyjnym metrowcem (rodzicielska niekonsekwencja – matka najpierw kupuje ciasto w prezencie, a później biadoli, że tyję, bo się odżywiam niezdrowo). Babka nadal z obniżonym ciśnieniem, ale już w stopniu mniej niepokojącym. Do południa nawet trochę się odzywa i apetyt jej dopisuje. Od szesnastej mam solidną porcja „Gwiezdnych wrót”. Później tradycyjnie – przesiadka przed komputer, ale jestem tak zmęczony, że padam dość wcześnie. Łóżka nawet nie ścielę, tylko przykrywam się kocem i zasypiam błyskawicznie.

Read Full Post »

Nie wyrabiam się.
Rano jest przez chwilę Barbara. Po dwunastej robię większe zakupy w Biedronce. Babce na obiad serwuje śledzie, bo znów ma zbyt niskie ciśnienie. O siedemnastej mam spotkanie z Arturem Andrusem. Wracam po dwóch godzinach i jedząc obiad (śledzie okazały się jednak bardziej kwaśne, niż słone) oglądam końcówkę odcinka „Gwiezdnych wrót”. Później wylepiam na szybkiego okładkę do płyty i do późna (a bezmyślnie, walcząc z coraz większa sennością) siedzę w necie.

Read Full Post »

Do południa załatwiam sprawy ojca, przy okazji robię też zakupy. Po śniadaniu siedzę przez chwilę przy komputerze, trochę na forum, więcej na Facebooku, klikając z Pinokiem. Na obiad (znów dopiero przed siedemnastą) odgrzewam kluski z mięsem i biorę się za wypisywanie reszty kartek z życzeniami (w sumie uzbierało się 26). Późny wieczór to dwa odcinki „Magików” i Ann Hallenberg z ariami Farinellego w transmisji koncertu z Gdańska.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Padam około piątej trzydzieści (babka nadal nie śpi, ale przynajmniej łyknęła tabletkę od ciśnienia), a już o ósmej muszę wstawać, bo przyjechała mama. Przed śniadaniem robię zakupy – mama zaplanowała na obiad pieczarki, ale zapomniała o kupnie śmietany. Po odwiedzeniu Nemezji zachodzę też od razu do saloniku RUCH-u. Ostatnio co prawda nic nie czytam, ale i tak nie odmawiam sobie przyjemności kupna nowych numerów „Przekroju” i „Kina”. Mama wraca na wieś już po trzynastej. Tradycyjnie odprowadzam ją na dworzec. Później robię zakupy w Biedronce (już z myślą o świętach) i w hurtowni na Dworcowej biorę kołdrę puchową w standardowym rozmiarze (mama jak się uprze, to nie ma zmiłuj się. A uparła się, że dostanę nową kołdrę w ramach gwiazdkowego prezentu). Babka w dzień prawie w ogóle nie śpi, a o szesnastej znów skacze jej ciśnienie. Na szczęście tabletki łyka bez oporu, więc wieczór mam już w miarę spokojny. Do dwudziestej siedzę przed telewizorem („Gwiezdne wrota” – szósty sezon, bez Daniela w SG-1), później coś tam dłubię w sieci zastanawiając się, co sobie skopiować z onetowych blogów, co i jak.

Read Full Post »

W nocy trochę śnieży, ale jest ciepło (wręcz bardzo), więc po południu po śniegu nie ma już śladu. Babka je późne śniadanie i takiż obiad, zaskakując mnie deko, że w ogóle nie wydziwia nad średnio udanym leczo. Miałem zamrożone tylko to nieszczęsne całkowicie jarskie, a nie chciało mi się biegać do sklepu po kiełbasę. Poza tym odsypia (mam nadzieję) ostatnie dość ciężkie dni.
Wieczorem, po solidnej porcji „Gwiezdnych wrót”, zabieram się za rozwiązywanie problemu wynikłego z likwidowania przez Onet platformy blogowej. Po rozważeniu wszelkich możliwości i kilku przymiarkach, wybrałem najprostsze rozwiązanie – wrzucam jak leci (bez przeglądania, zmian redakcyjnych itp) wszystkie stare wpisy tutaj. Będzie trochę dubletów, ale to się z czasem posprząta. A jeśli nawet nie, to też nic się nie stanie.

Read Full Post »

Older Posts »