Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘ból głowy’

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Tekst dostępny jedynie w wersji papierowej.
(2017.10.28)

Pogoda średnio atrakcyjna. Pada, ostro wieje*.
7:40-15:35 Mama z wizytą.
Robię opłaty za mieszkanie, płacę rachunki. W saloniku RUCH-u znów nie ma nowego tomu Superbohaterów Marvela.
– Tak to jakoś zupełnie w kratkę przysyłają – komentuje sprawę sprzedawczyni. – Całkowicie losowo.
Na obiad zupa paprykowa. Babka po południu już nic nie je, więc zostaje mi na zaś więcej, niż pół gara.
16:00-19:45 Drzemka, z której wstaję z lekkim bólem głowy.
Reszta dnia zupełnie nieciekawa, do szybkiego zapomnienia.

_________________________________________
* „Gdybym wyszedł na miasto z aparatem fotograficznym – pomyślałem, wracając z dworca po odprowadzeniu mamy na autobus – miałbym całkiem ładną kolekcję zdjęć połamanych parasoli wystających z miejskich koszy na śmiecie”.
Bo praktycznie z co drugiego kosza sterczał jakiś wywinięty na lewą stronę.

Reklamy

Read Full Post »

Nadal pada. Babka rano śpi tak twardo, że nie budzę jej nawet na śniadanie. Sam też długo dosypiam i wstaję dopiero przed czternastą z lekkim bólem głowy. Później od razu muszę zrobić przedweekendowe zakupy u Mistrza Jana i w Nemezji. I trzeba mi jeszcze odebrać przesyłkę w saloniku RUCH-u. Dalej jest normalnie – należy nakarmić babkę, samemu coś zjeść… i w sumie ledwo się wyrabiam do siedemnastej.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Muzealne prelekcje w ramach Akademii 660-lecia Kętrzyna odbywają się już od jakiegoś czasu. Do tej pory albo temat nie wydawał mi dostatecznie atrakcyjny, albo coś stawało na przeszkodzie, by wyjść do zamku. W ten piątek postanowiłem nie dać się nawet feralnej trzynastce w kalendarzu (a na dzień dobry zbiłem w kuchni szklankę) i posłuchać o rzeźbie Łazarza ze szpitala św. Ducha. I się udało.
Frekwencja na spotkaniu była dość skromna. W muzealnej sali razem z prowadzącymi i pracownikami zebrało się jakieś czternaście osób. Wszystko przebiegło według rozpiski – najpierw prezentacja rzeźby, później opowieść o szpitalu i kaplicy św. Ducha, na koniec oglądanie sztychów w holenderskiej biblii. Ogólnie ciekawy wieczór.
Do domu wróciłem przed dziewiętnasta, bo zmieniłem plany w kwestii obiadu (uznałem, że potrzebuję coś szybszego, niż makaron) i zaszedłem jeszcze do marketu po parówki. Babka nadal spała, twardo i spokojnie, musiałem ją budzić na posiłek i łykanie tabletek.

Read Full Post »

Pogoda nieciekawa, deszczowa. Dosypiam do dwunastej. Na obiad leczo. Później mimo wszystko spacer na cmentarz. Wieczór z lekkim bólem głowy.

Read Full Post »

Słonecznie, wiatr się uspokoił, nie pada. Temperatura w okolicach 15 °C. Niestety nie wiadomo, czy równie korzystna pogoda utrzyma się do piątku.
Po porannej wizycie pielęgniarki (była pobrać krew na wyniki) dosypiamy do trzynastej. Po drugim śniadaniu babka od razu ponownie zasypia, a ja się noszę z bólem głowy.

Read Full Post »

Babka od rana rozgadana, niespokojna. W południe niespodzianka – listonoszka z poleconym. Zupełnie zapomniałem, że czekam na książki wylicytowane na Allegro. Wieczorem dłuższa drzemka, a po niej ból głowy.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Śpię jakoś tak do czternastej trzydzieści. Oczywiście (i niestety) nie ciurkiem, bo od rana muszę i z mamą przez telefon pogadać, i babce śniadanie podać, i plecy jej wyszorować, bo się skarży, że mocno swędzą itd itp. Więc jakby podliczyć i odliczyć to wszystko, czym się zajmowałem od piątej, to nie wiem, czy by wyszło mego snu choć osiem godzin.
Po piętnastej wychodzę zrobić zakupy. W domu zostały tylko jakieś piętki dwutygodniowego chleba, na dodatek babka ani myśli zrezygnować z obiadu. Pawilon (Nemezja) jest już zamknięty, muszę więc drałować aż do Biedronki. Na szczęście wczoraj dość mocno popadało, więc przynajmniej spacer na cmentarz (podlewanie pelargonii u dziadka) mogę sobie darować. Przy okazji sprawdzam skrzynkę pocztową (od czwartku tego nie robiłem?), w której znajduję rachunek za telefon i kartkę od Komisji ds. Transportu Pasażerskiego.
Przy kolacji jednak łykam tabletkę przeciwbólowa. Wieczór spędzam przy komputerze, słuchając radia.

Read Full Post »

Leje w nocy i przez cały dzień. Przy wyjściu na zakupy ślizgam się niebezpiecznie w swoich dziadowskich klapkach (jak przetrzymają jeden sezon, to będzie dobrze) na gumowej podeszwie. A wieczorem dopada mnie ból głowy.

Read Full Post »

Older Posts »