Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Lepszy rydz niż nic’ Category

Toruń x 4. Które tło wybrać?


W domu zauważyłem, że sprzedawca w hurtowni pomyłkowo zapakował (zwinął w rulon i spiął gumką) pięć arkuszy brystolu, zamiast czterech. To tylko 3,50 zł, ale z racji przewrażliwionego sumienia czuje się z tym średnio komfortowo.

Reklamy

Read Full Post »

W ramach przygotowań do spotkania z Andrzejem Pilipiukiem wypożyczyłem z biblioteki tom opowiadań o Wędrowiczu i powieść (też w opowiadaniach) „Wampir z M-3”. I po kilku tekstach przypomniałem sobie, dlaczego przestałem kupować i czytać książki tego autora.
Podstawowy powód to niedostatek empatii. Zabrakło mi cienia sympatii, wyrozumiałości, czy choćby odrobiny tolerancji dla alkoholików. Głównym odczuciem, jakie budzi we mnie Jakub Wędrowycz jest silna niechęć, co zdecydowanie przeszkadza w śledzeniu jego przygód. Nie powiem, pomysły miewa Pilipiuk czasem całkiem zabawne. Pokazanie Pana Samochodzika (w jednym z tekstów o nastoletniej wampirzycy) jako obleśnego starucha, amatora lolitek, który skończył karierę za kierowcą śmieciarki, ma perwersyjny urok. Niestety literacko to jest zwyczajnie słabe.
W sumie chyba bardziej, niż samego Pilipiuka jestem teraz ciekaw, kto się zjawi na jego spotkaniu autorskim.

Read Full Post »

Rankiem Paweł robi mi pobudkę – najpierw zapowiadając telefonicznie swój przyjazd, a w półtorej godziny później łomocząc do drzwi wyciąga z łóżka. Przytargał trochę jabłek i winogrona dla babki, siedzi do południa, wyręcza w zakupach. Babka tymczasem odsypia rozgadany niedzielny wieczór, więc przynajmniej z tej strony mam trochę luzu. Budzę ją tylko na posiłki – śniadanie je w porze obiadu, obiad zamiast kolacji.

Read Full Post »

W nocy pada, ranek ponury. Po południu przez chwilę jest słonecznie, ale i tak nigdzie się nie ruszam. Do obiadu babka jest niespokojna z powodu zbyt wysokiego ciśnienia. Po tabletkach i krótkiej drzemce ciśnienie ma zbyt niskie i znowu ględzi, oczekuje uwagi.

Read Full Post »

Śpimy do dwunastej. Oboje. Po późnym obiedzie babce zebrało się na gadanie i mogę już zapomnieć o niezamąconym słuchaniu płyt, czy odprężającym wieczornym netowaniu.

Read Full Post »

Nadal pada. Babka rano śpi tak twardo, że nie budzę jej nawet na śniadanie. Sam też długo dosypiam i wstaję dopiero przed czternastą z lekkim bólem głowy. Później od razu muszę zrobić przedweekendowe zakupy u Mistrza Jana i w Nemezji. I trzeba mi jeszcze odebrać przesyłkę w saloniku RUCH-u. Dalej jest normalnie – należy nakarmić babkę, samemu coś zjeść… i w sumie ledwo się wyrabiam do siedemnastej.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Muzealne prelekcje w ramach Akademii 660-lecia Kętrzyna odbywają się już od jakiegoś czasu. Do tej pory albo temat nie wydawał mi dostatecznie atrakcyjny, albo coś stawało na przeszkodzie, by wyjść do zamku. W ten piątek postanowiłem nie dać się nawet feralnej trzynastce w kalendarzu (a na dzień dobry zbiłem w kuchni szklankę) i posłuchać o rzeźbie Łazarza ze szpitala św. Ducha. I się udało.
Frekwencja na spotkaniu była dość skromna. W muzealnej sali razem z prowadzącymi i pracownikami zebrało się jakieś czternaście osób. Wszystko przebiegło według rozpiski – najpierw prezentacja rzeźby, później opowieść o szpitalu i kaplicy św. Ducha, na koniec oglądanie sztychów w holenderskiej biblii. Ogólnie ciekawy wieczór.
Do domu wróciłem przed dziewiętnasta, bo zmieniłem plany w kwestii obiadu (uznałem, że potrzebuję coś szybszego, niż makaron) i zaszedłem jeszcze do marketu po parówki. Babka nadal spała, twardo i spokojnie, musiałem ją budzić na posiłek i łykanie tabletek.

Read Full Post »

Przy powrocie z paczkomatu łapie mnie na mieście deszcz. Szukając ratunku wpadam do najbliższego sklepu z tanizną i kupuję parasol. Właściwie jest już po zamknięciu, ale sprzedawczyni parasole ma tuż przy ladzie, więc bez problemu mogę wziąć jeden, pierwszy z brzegu i zapłacić bez drukowania paragonu.
Po rozłożeniu parasola na dworze okazuje się, że wybrałem czarny z tęczowym otokiem. W sumie całkiem elegancki.

Read Full Post »

Older Posts »