Feeds:
Wpisy
Komentarze

W dzień spokojnie, wieczorem nie bardzo, a w nocy to już w ogóle.

Reklamy

Orzeł wylądował.
A poza tym nadal nic mi się nie chce. Nawet zamówienia złożyć w internetowej księgarni.

Zanim się uwinąłem ze śniadaniem (x2), wizytą na poczcie, sprawami urzędowymi i zakupami, zaczyna się robić ciemno i tracę wszelki zapał do jakiejkolwiek aktywności wymagającej większego skupienia. Wieczór spędzam przed telewizorem, na dojadaniu krówek i powtórce widzianych już po kilka razy odcinków „Gwiezdnych wrót”. Od dwudziestej siedzę na forum PS. Później mam jeszcze jeden serial („Law & Order: UK”) i znów internet.

Przed śniadaniem zakupy. Za krówkami muszę chodzić aż do Sezamu, na szczęście tam z „Wawelu” były. Na obiad są ostatnie naleśniki. Po piętnastej szybki spacer na cmentarz. Wieczór to już tylko net i kolejny odcinek kryminału „Loch Ness”.

Rano padły baterie w ciśnieniomierzu. Akurat musiały wybrać moment, gdy wszystko pozamykane na głucho. Do najbliższej stacji paliw mam coś około 2 km. Na szczęście babka na nic się nie skarżyła, więc założyłem, że wszystko jest w porządku i darowałem sobie spacer, a jej faszerowanie tabletkami.
Wiatr znów zwiał szmatę do podłogi z balkonu. Tym razem zawisła na żywopłocie pod blokiem. Pomyślałem – zabiorę wieczorem przy wynoszeniu śmieci i zupełnie o tym zapomniałem. Może jutro się poprawię, jeśli nadal będzie na krzaku. Bo schodzić po szmatę specjalnie na dół to w ogóle mi się nie chce.
Prace nad niezbędnikiem są już na ukończeniu. Koncepcja całości nieustannie podlega zmianie (dziś wykorzystałem trzymane – wydawało się nie wiadomo po co – papierki po krówkach), ale myślę, że jutro wszystko obfotografuje i złożę do kupy. Bym powiedział, że robota była całkowicie bezsensowna, ale skoro sprawiła mi tyle frajdy, to jednak miała jakiś drobny sens.
Po dziewiętnastej zaliczyłem krótki spacer i zupełnym przypadkiem świąteczny (niepodległościowy) pokaz fajerwerków nad jeziorkiem. Po zdjęciach na FB widziałem, że wcześniej ulicami miasta przeszedł orszak świętego Marcina, ale bez rac i pochodni to żadna atrakcja.

Pogoda parszywa (ponuro, mokro), w domu nic ciekawego. Babka głównie śpi, ja siedzę albo przed telewizorem, albo w necie.

Babka bez apetytu. Na obiad zjada tylko dwa naleśniki. Rano nie daje mi się wyspać, wieczorem przeszkadza w wycinaniu literek. Zamiast czytać „Snobów” robię sobie powtórkę z „Gwiezdnych wrót”. Od dwudziestej siedzę w necie.