Feeds:
Posty
Komentarze

Śpię do dwunastej, a babka drzemie praktycznie przez cały dzień. Na obiad muszę ugotować tylko ziemniaki. Znów nie chce mi się nic czytać. Słucham radia.

Przed śniadaniem spotkanie w piwnicy z siostrą sąsiadki z dołu, Chyba młodszą siostrą, na pewno ciut ładniejszą, ale w sumie obie niebrzydkie i sympatyczne.
Kobieta nie może otworzyć kłódki.
– Może ma pan, panie Darku, pożyczyć piłę? – pyta.
Panie Darku? Po kilku zupełnie przypadkowych spotkaniach na klatce schodowej.? A ja nadal nie wiem, jak ma na imię jej siostra, chociaż będzie już pewnie z pięć lat, jak mieszkamy pod jednym dachem.
Na obiad smażę kotlety z kurczaka. Pierś była tak duża, że wyszły cztery. I została jeszcze cała patelnia drobniejszych skrawków, które w zupełności wystarczyły na dzisiejszy posiłek.

Zakupy w Nemezji – znów zapomniałem o zapałkach. I nie mogę znaleźć w portfelu karty. Po wyjściu ze sklepu się okazuje, że była bardzo głęboko wepchnięta do stałej kieszonki.
Zamiast obiadu chleb smażony w jajku. Trochę z lenistwa, bardziej, by się pozbyć czerstwego pieczywa.
Wieczorem powrót do „Sodomionu” Inglota. I dwa odcinki „Prawa i porządku: Sekcji specjalnej”.

Była bratowa. Zapowiadała się na późne popołudnie, więc o jedenastej, po śniadaniu babki, spokojnie wychodzę zrobić zakupy… i spotykam Barbarę przed pobliskim zieleniakiem.
Na obiad odgrzewam naleśniki nasmażone wczoraj przez mamę. Wieczór spędzam nad nowym numerem „Książek. Magazynem do czytania”. Byłoby rozsądniej zaniechać kupna tego tytułu, bo w tej chwili jestem jak alkoholik zaglądający do monopolowego.

Walentynki

Dzień # 1066.

Walentynki 2017

Pierwsza reakcje.
Aż się wzruszyłem.

Kwadrans rozmowy (klikania na FB)… i nie chce mi się nawet myśleć. Co jest zupełnie bezsensowne, bo dodatkowa wiedza nic nie zmienia w ogólnie beznadziejnej sytuacji. Nic nie było i nic nie będzie.