Feeds:
Wpisy
Komentarze


Do śmietnika mam jakieś sto czterdzieści kroków. Policzyłem w nocy.

Reklamy

Totalne lenistwo w fotelu przed telewizorem. W południe oglądam po raz kolejny „Cenę honoru”, wieczorem fragmenty przypadkowych filmów i seriali. Babka ma śpiący dzień, przy śniadaniu nie wykazuje najmniejszego zainteresowania posiłkiem, więc daruję sobie szykowanie obiadu. Planowany przedwieczorny spacer też odpuszczam, redukując wyjście z mieszkania do wizyty na balkonie celem podlania kwiatków.

Jabłka kupione do placków okazały się trochę zbyt twarde. Na szczęście babce zdaje się w ogóle to nie przeszkadzać i zjada obiad z apetytem.

Paweł padł wyjątkowo wcześnie, już przed dwudziestą drugą, więc nie musiałem niczego zmieniać w wieczornym planie dnia.

Pierwsze leczo w tym sezonie. Średnio udane, ale zjadliwe. Swoją drogą nie pamiętam takiego sierpnia, żeby papryka była tańsza od pomidorów. A teraz mam paprykę po 4,99, a pomidory nadal w cenie 5-6 złotych za kilogram. Na szczęście już nie muszę ich kupować, bo u rodziców obrodziły.

Gówniany dzień zwieńczony bólem głowy. Pogoda się zmienia i chyba to odczuwam. Babka odczuwała na pewno, zwłaszcza nad ranem. Na szczęście wyrobiła już sobie jakiś system wypadania z łózka bez obijania twarzy o stolik.

Po czternastej śledzę na FB transmisję z pierwszego Marszu Równości w Płocku. Byłem na kilku warszawskich paradach i na marszu w Toruniu, pierwszy białostocki oglądałem w sieci, ale dopiero przy okazji Płocka miałem wątpliwą przyjemność zobaczyć coś tak obscenicznego, jak symulacja masturbacji w wykonaniu jednej z młodych kontrmanifestantek. Chłopcy od wypierdalać często zakrywali twarze, czy odwracali się plecami na widok kamery, a ta dzielna wadera dumnie broniła wiary katolickiej i tradycyjnych wartości, pokazując tęczowym zboczeńcom, co powinni robić, zamiast się obnosić z pedalstwem po ulicach miasta. Episkopat może być dumny. Bojowniczka z Płocka zasługuje na miejsce w jednym szeregu z męczennikiem z IKEI.