Feeds:
Wpisy
Komentarze

Zanim się wygrzebałem z łóżka i wybrałem do miasta zdążyli pozamykać pobliskie apteki. Dobrze, że przynajmniej pawilon jest czynny do osiemnastej, bo i bez jedzenia bym został. Sprzątanie na cmentarzu zajęło mi prawie godzinę. A liści na drzewach nadal sporo, więc do świąt jeszcze będę miał co robić.

Reklamy

Nie wydobrzałem do końca po jednym przeziębieniu, a znów coś mnie dopadło. Babka też paskudnie kaszle.

Po południu chodzę tylko do saloniku RUCH-u po nowy numer „Książek” i październikowe „Kino”. Sprzątanie na cmentarzu przekładam na inny dzień. W nocy padało, więc musiałbym się męczyć z grabieniem mokrych liści.

Dzień dwa tysiące czterdziesty (środa)

Paweł wreszcie kupił i zainstalował nową baterię nad wanną. Czekałem aż się za to zabierze przynajmniej od początku lipca.

[…] (tu mogłaby się pojawić pocztówka z Australii, ale Abramasia znów przysłała kartkę z kolażem rodzinnych zdjęć z córką w roli głównej modelki)
Babka wydaje się powoli dochodzić do zdrowia. Paweł zostaje na drugą noc z rzędu. Planował gdzieś wyjść, ale ostatecznie został w domu i przesiedział wieczór przy komputerze. Po obiedzie drzemię prawie do „Wiadomości’. Reszta wieczoru upływa mi na skakaniu po kanałach kablówki.

[…] (tu powinna być kartka z Majorki, ale nie przyszła)
Babka przeziębiona, Paweł jeszcze bardziej, na dworze ciepło. Zanim zdążyłem zakręcić drugi grzejnik w pokoju temperatura w mieszkaniu przekroczyła 24 stopnie i trzeba się ratować otwieraniem okna w kuchni.

Po wizycie w lokalu wyborczym spacer na cmentarz. Zamiast obiadu kilka kanapek z topionym wędzonym serem. Babka przesypia cały dzień, więc nie gotuję nic oprócz wody. Wieczorem po odcinku „Zagadek kryminalnych nowej panny Fisher” i „Very” (dziewiąta seria). Później trochę netowania i przed snem jeszcze jeden odcinek „Very” (1×01).