Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘mama’

Poniedziałek
Dzień tysiąc czterysta pierwszy. Wieje, mrozi. Wieczorem spacer do paczkomatu i sporo tv.

Wtorek
Dzień tysiąc czterysta drugi. Wpadła Barbara, szczęśliwie tylko na kwadrans. Po zmroku zaczyna śnieżyć.

Środa
Dzień tysiąc czterysta trzeci. Wreszcie biała zima. W nocy zakupy, w okolicach południa przesyłka od Lidki. W obu przypadkach podobna przyjemność i równy brak umiaru.

Czwartek

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dzień tysiąc czterysta czwarty. Wizyta mamy. Pocztówka z Zamościa. Kończę powtórkę ostatniego (10) sezonu „Gwiezdnych wrót”.

Piątek
Dzień tysiąc czterysta piaty. Dosypiam do południa. Na obiad naleśniki. Zaczynam powtórkę pierwszego sezonu „Gwiezdnych wrót”.

Reklamy

Read Full Post »

Pierwsze poważniejsze zakupy, po części nietrafione, czy raczej zupełnie zbędne. Po złożeniu i opłaceniu zamówienia zauważam, że wśród nowości zamkowej biblioteki mają „Czarownicę” Camilli Läckberg. Mógłbym spokojnie poczekać, aż będzie dostępna i książkę wypożyczyć. Tylko dla siebie, bo mama już ma dość kryminałów o Fjallbace.

Read Full Post »

Od rana jest mama, a w południe przez chwilę także Barbara. Babkę niestety zmogło niskie ciśnienie. Nawet na śniadanie trzeba ją budzić, a później śpi twardo, nie zważając na obecność gości. Z węzłami lepiej. Chyba pomogło nagrzewanie, w każdym razie przy wizycie w przychodni przedłużyłem tylko leki dla babki.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Była mama z krótką wizytą. Przywiozła trochę poświątecznych resztek, posiedziała, pogadała. W południe wychodzimy do księgarni kupić ścienny kalendarz na przyszły rok. A przy powrocie bierzemy u Mistrza Jana kawałek przecenionego przedświątecznego sernika.

O szesnastej, po odstawieniu mamy na dworzec, robię zakupy w Biedronce. Jest zimowy kiermasz książek, ale znowu wszystko mają zawalone na jedną nieatrakcyjną kupę, w której nie chce mi się grzebać. Wieczorem nadrabiam zaległości z pierwszym sezonem „Magików” . Planowałem obejrzeć dwa odcinki, skończyło się na pięciu, a niedosyt i tak pozostał.

Read Full Post »

Dzień (7:45-15:35) z mamą i niedospaniem. Obiadem nie muszę zawracać sobie głowy – mama smaży rybę do ziemniaków i surówki z kiszonej kapusty. Pozostałe posiłki załatwiam dość poprawnym sernikiem i rewelacyjnym metrowcem (rodzicielska niekonsekwencja – matka najpierw kupuje ciasto w prezencie, a później biadoli, że tyję, bo się odżywiam niezdrowo). Babka nadal z obniżonym ciśnieniem, ale już w stopniu mniej niepokojącym. Do południa nawet trochę się odzywa i apetyt jej dopisuje. Od szesnastej mam solidną porcja „Gwiezdnych wrót”. Później tradycyjnie – przesiadka przed komputer, ale jestem tak zmęczony, że padam dość wcześnie. Łóżka nawet nie ścielę, tylko przykrywam się kocem i zasypiam błyskawicznie.

Read Full Post »

Nie wyrabiam się.
Rano jest przez chwilę Barbara. Po dwunastej robię większe zakupy w Biedronce. Babce na obiad serwuje śledzie, bo znów ma zbyt niskie ciśnienie. O siedemnastej mam spotkanie z Arturem Andrusem. Wracam po dwóch godzinach i jedząc obiad (śledzie okazały się jednak bardziej kwaśne, niż słone) oglądam końcówkę odcinka „Gwiezdnych wrót”. Później wylepiam na szybkiego okładkę do płyty i do późna (a bezmyślnie, walcząc z coraz większa sennością) siedzę w necie.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Padam około piątej trzydzieści (babka nadal nie śpi, ale przynajmniej łyknęła tabletkę od ciśnienia), a już o ósmej muszę wstawać, bo przyjechała mama. Przed śniadaniem robię zakupy – mama zaplanowała na obiad pieczarki, ale zapomniała o kupnie śmietany. Po odwiedzeniu Nemezji zachodzę też od razu do saloniku RUCH-u. Ostatnio co prawda nic nie czytam, ale i tak nie odmawiam sobie przyjemności kupna nowych numerów „Przekroju” i „Kina”. Mama wraca na wieś już po trzynastej. Tradycyjnie odprowadzam ją na dworzec. Później robię zakupy w Biedronce (już z myślą o świętach) i w hurtowni na Dworcowej biorę kołdrę puchową w standardowym rozmiarze (mama jak się uprze, to nie ma zmiłuj się. A uparła się, że dostanę nową kołdrę w ramach gwiazdkowego prezentu). Babka w dzień prawie w ogóle nie śpi, a o szesnastej znów skacze jej ciśnienie. Na szczęście tabletki łyka bez oporu, więc wieczór mam już w miarę spokojny. Do dwudziestej siedzę przed telewizorem („Gwiezdne wrota” – szósty sezon, bez Daniela w SG-1), później coś tam dłubię w sieci zastanawiając się, co sobie skopiować z onetowych blogów, co i jak.

Read Full Post »

Older Posts »