Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘rodzina’


Jest trochę lepiej, normalniej, a przynajmniej spokojniej. Nie wiadomo, na jak długo tej poprawy, ale i tak się cieszę.
Na obiad dzielę się z babką porcją leczo, które usmażyła wczoraj mama. Leczo z cukinii! Brat niestety znów miał urodzaj i uszczęśliwia tym dziadostwem na siłę całą rodzinę. Wieczór spędzam nad nowym numerem „Książek. Magazynu do czytania”. O 21:00, po odcinku „Kości”, zalegam przy komputerze.

Reklamy

Read Full Post »

Do południa wizyta u lekarza. W kolejce przede mną czeka jakiś żwawy dziadek. Przez chwilę nawet rozmawiamy. O RODO! Lekarka, gdy już wszedłem do gabinetu, też jest pod wrażeniem kondycji pacjenta.
– Uwierzy pan, że on ma 94 lata!? – pyta. – I nadal samochodem jeździ! Za miasto już nie, ale do przychodni przyjechał, bo było mu łatwiej, niż gdyby miał na piechotę przejść taki kawałek.
W domu, oprócz mamy, zastaję też Kunegundę i Barbarę. Bratowa przyjechała coś tam załatwiać, a bratanica dla towarzystwa. Po śniadaniu wychodzę razem z Kunegundą do saloniku RUCH-u. Młoda już zdążyła rozpuścić całą swoją kasę w księgarni, na szczęście stryj nie ma nic przeciwko naciąganiu na czytelnicze zakupy. Ostatnio zafascynował ją King, czyta i kupuje, co wypatrzy.

Read Full Post »

Od rana radio i komputer, pod wieczór drzemka zamiast wyjścia na zakupy. Mam nadzieję, ze jutro znajdę jakiś otwarty zieleniak, bo zostałem bez ziemniaków na obiad. Po piętnastej wpadł na chwilę Paweł. Zadeptał przedpokój. Wyżarł babce rogaliki. Posiedział w kuchni pomstując, że przegapił jakąś imprezę w amfiteatrze. Korciło mnie do kilku złośliwości, ale zniosłem całą wizytę bez żadnych uwag.
– Po co ty właściwie przyjechałeś? – spytałem tylko.
– Soku się napić – odpowiedział braciszek.

Read Full Post »

Babka w dzień i w nocy, na jawie i we śnie. Robię co trzeba i kiedy trzeba, i przy niczym (nikim) więcej nie chce mi się nawet spróbować postarać.

Środa

Coś tam pokazuje mamie na Facebooku, zdjęcia rodziny, jednej kuzynki, drugiej…
– Zupełnie tego nie rozumiem – mama kręci głową z dezaprobatą. – Czy to trzeba od razu wrzucać wszystko do internetu? Zero jakiejkolwiek prywatności. Moich zdjęć proszę nigdzie nie pokazywać!
Myślę (jestem pewien), że tego blogowania też by nie pochwalała.

Czartek

Na obiad naleśniki. Więcej nie pamiętam.

Piątek

Po południu jest w mieście Barbara z Kunegundą. Po szybkich zakupach bratowa coś tam załatwia u lekarza, a młoda siedzi u mnie i usiłuje zająć mnie konwersacją.

Sobota

Do trzynastej czekanie na księdza. Babka nie jest w formie. Po śniadaniu nie chce siedzieć w fotelu, a później zasypia i przy wizycie wikarego (nie do końca obudzona? A może już wtedy skoczyło jej ciśnienie?) w ogóle nie otwiera ust. Przed czternastą usiłuję zrobić zakupy w Nemezji, ale jak raz mają jakąś awarię kas i tylko dwa razy wędruję po sklepie, za pierwszym razem wkładając towary do koszyka, za drugim odstawiając je na półki.

Read Full Post »

Babka znów długo śpi, ale jest z ciut lepszym apetytem. Zjadła śniadanie i cały talerz paprykowej na obiad.
Po odcinku „Gwiezdnych wrót: Atlantydy” kończę tom opowiadań Nowakowskiego i zalegam przy komputerze. Powinienem (koniecznie!) napisać wreszcie list do Witka, ale w ogóle nie chce mi się nad nim myśleć. Może matkę zatrudnić? W końcu to jej kuzyn.

Read Full Post »

Babka od rana z niskim ciśnieniem, dużo drzemie, je z umiarkowanym apetytem. Ucieszyła się z kartki świątecznej od najstarszego z bratanków. Informację, że miesiąc temu rodzina pochowała najmłodszego przyjęła bez większych emocji. Nie zrozumiała, czy może jest już zupełnie obojętna na cudze zgony? Opcja druga wydaje się bardziej prawdopodobna.*
Po zmroku mam dłuższy spacer do paczkomatu przy stacji paliw BP.. Aż tam zaniosło moją przesyłkę z Allegro. W niedzielę trafił mi się tani egzemplarz książki Łopuszańskiego o Panu Samochodziku i Nienackim, więc nie odmówiłem sobie przyjemności zakupu. Ktoś oferował też na licytacji pierwsze wydanie (ładny stan) „Pozwolenia na przywóz lwa”. Niestety tutaj wystraszyła mnie cena (książka poszła ostatecznie za 202,49 zł + koszty przesyłki).
____________________
* (2018.03.28) Mama stwierdziła, że taka reakcja to u babki coś normalnego.
– Nie płacze, nie rozmawia, wszystko dusi w sobie. Jak brat umarł zachowywała się tak samo. Milczała i sprzątała.

Read Full Post »

Wróciłem do porządkowania rodzinnych fotografii. Do przejrzenia zostały te najstarsze, z lat czterdziestych i początku pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Babka po południu i tak nie śpi, wierci się w łóżku i narzeka, że za ciepło (słońce przez szyby faktycznie nieźle nas dogrzało – aż musiałem zakręcić grzejnik i otworzyć okno w kuchni) znalazłem więc dla niej zajęcie. Dopytując (a właściwie – upewniając się), kto jest kim na poszczególnych zdjęciach i uściślając okoliczności powstania ujęcia („A to moja mama… pszczoła ja akurat użądliła.” „A obok?” „Ciotka Wandy [bratowej].” „Ciotka Wandy, czy matka?” „Ciotka…” „A racja, ojciec Wandy szybko został wdowcem.” „…Rufina jej było.”), zapełniam notatkami rewersy fotek. Do obiadu przejrzeliśmy raptem z dwadzieścia odbitek, bo babka ma tendencję do wpadania w dygresję i dryfowania wspomnieniami w zupełnie nieoczekiwanych kierunkach.

Read Full Post »

Older Posts »