Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘PR2’

Do południa załatwiam sprawy ojca, przy okazji robię też zakupy. Po śniadaniu siedzę przez chwilę przy komputerze, trochę na forum, więcej na Facebooku, klikając z Pinokiem. Na obiad (znów dopiero przed siedemnastą) odgrzewam kluski z mięsem i biorę się za wypisywanie reszty kartek z życzeniami (w sumie uzbierało się 26). Późny wieczór to dwa odcinki „Magików” i Ann Hallenberg z ariami Farinellego w transmisji koncertu z Gdańska.

Reklamy

Read Full Post »

W zawieszeniu.
Albo zwyczajnie bez chęci do pisania.
I trochę ogólnie bez chęci, bo wieczorem nie chce mi się nawet ruszyć i wyłączyć radio (pilot się zepsuł), gdy puścili Wagnera.
Śniadanie po południu. Babki też, bo chciała rano pospać, a mnie to pasowało.
Na obiad podaję makaron. Babka je z jogurtem (marudzi, że kwaśno), ja z wczorajszym sosem pomidorowym od pulpetów.

Read Full Post »

Dzień # 1350.

W dzień radio i komputer. Wieczorem puzzle i YouTUBE – różne różności, dopóki mi się nie trafił Abdel Halim Hafez.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Barbara przez chwilę przed śniadaniem babki i później przez… Nie wiem, pół godziny, czterdzieści minut? Dużo tego nie było, a dłużyło się, jakby siedziała przynajmniej przez pół dnia.
I sobie pomyślałem, że ona przesiaduje tak u mamy co niedziela. A czasem i w tygodniu. Straszne!
Wieczorem koncert Jaroussky’ego na Dwójce. Później telewizja i moje seriale.

Read Full Post »

Kolejny nieciekawy dzień. Rano babka nie daje mi spać, wieczorem uspokaja się dopiero po zaliczeniu podłogowania. Przed śniadaniem kupuję chleb (w sumie chyba jednak niepotrzebnie – najpewniej na poniedziałek zostanie mi cały, nienaruszony bochenek), a później nie zajmuję się już niczym konkretnym. Siedzę w necie, układam puzzle, słucham radia.

Read Full Post »

Dzień # 1322.

Babka jest niespokojna od wczesnych godzin porannych, do późnych nocnych. Na szczęście momentami też trochę drzemie (po lekach, po posiłkach), więc da się jeszcze wytrzymać. Oczywiście nie ma mowy o żadnym zajęciu wymagającym większego skupienia. W dzień słucham radia. Wieczór spędzam w kuchni na wycinaniu literek do niezbędnika. Cały czas muszę być na miejscu, może niekoniecznie na widoku, ale w czujnej gotowości na odgłos każdego większego ruchu w okolicach babcinego tapczanika. Półgodzinne wyjście na zakupy do Nemezji (zabrakło koncentratu pomidorowego do obiadu) okazało się nieobecnością zbyt długą i po powrocie muszę zbierać babkę z podłogi.

Read Full Post »

Nadal ciepło, ale mokro. Deszcz sprzyja spokojnej porannej drzemce. Dosypiamy do dwunastej. Później wychodzę na szybkie zakupy (Mistrz Jan) i odebrać przesyłkę z poczty (listonoszka musiała być w piątek po czternastej, jak raz, gdy polazłem do papierniczego), a babka czeka cierpliwie na śniadanie.
Nie chce mi się siedzieć nad obiadem, wyciągam więc z zamrażarki porcję pulpetów, chyba już ostatnią.
Popołudnie spędzam z radiem (niespodzianka po piętnastej– dwa fragmenty Eterka), wieczór też („Orfeusz” Montewerdiego w retransmisji z Brugii).

Read Full Post »

Older Posts »