Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘PR2’

Na dworze jest całkiem przyjemnie, ale nie pomyślałem, by w południe pozaciągać zasłony i pokoj rozgrzał się zbyt mocno. Przed dziesiątą robi mi pobudkę telefon Barbary. Bratowa spieszy z informacją, że linia u rodziców jest nadal w rozsypce (ktoś coś kopał i przerwał światłowód), więc się na wieś nie dodzwonię. Przed jedenastą tego samego dowiaduję się od mamy, która korzysta z komórki sąsiadki. Dosypiam do czternastej. Byłbym dłużej, ale myśl, że zabraknie mi dnia na obiad dla babki, mobilizuje mnie do wygrzebania się z pościeli. Zabraknie żeby podać, nie gotować. Do jedzenia mamy jeszcze naleśniki usmażone przez mamę. Po siedemnastej robię szybie zakupy w Nemezji (czynna tylko do 18:00). Wieczór dzielę między radiem (słuchowisko o Ordonce nie rzuca mnie na kolana), a kolejnym tomem Jeżycjady.

Reklamy

Read Full Post »

I dzisiaj mama też nie przyjechała. Jestem zawiedziony.
Do południa robię zakupy. Na obiad przygrzewam pierogi z „Ireny”. Później trochę drzemię słuchając radia, trochę czytam.

Read Full Post »

Znów robi się zbyt ciepło. Po obiedzie włączam babce wentylator. Później odwalam szybką przepierkę, biorę prysznic i kładę się przeczekać słońce świecące w okna pokoju. W radiu coś tam plumka, a ja bardziej drzemię, niż słucham. Aktywnie korzystać z mieszkania da się dopiero po dwudziestej.

Read Full Post »

Od rana radio i komputer, pod wieczór drzemka zamiast wyjścia na zakupy. Mam nadzieję, ze jutro znajdę jakiś otwarty zieleniak, bo zostałem bez ziemniaków na obiad. Po piętnastej wpadł na chwilę Paweł. Zadeptał przedpokój. Wyżarł babce rogaliki. Posiedział w kuchni pomstując, że przegapił jakąś imprezę w amfiteatrze. Korciło mnie do kilku złośliwości, ale zniosłem całą wizytę bez żadnych uwag.
– Po co ty właściwie przyjechałeś? – spytałem tylko.
– Soku się napić – odpowiedział braciszek.

Read Full Post »

Obiad bez zmian. Późne popołudnie też według sobotniego rozkładu. Wieczorem (21:00) mam przedostatni odcinek „Magików”. Koniec dnia spędzam w sieci.

Read Full Post »

Na dworze 25°C, słonecznie i ciepło, ale znośnie. Pokój zaciemniam dopiero po trzynastej, wentylator włączam jeszcze później. Na obiad znów mam ziemniaki i zsiadłe mleko. Później słucham radia i siedzę nad wylepkami.

Read Full Post »


Budzę się po szóstej, z bólem głowy, lekkim, ale jednak uciążliwym. Reszta dnia jest adekwatna.
Mama, zmęczona trzecią zarwaną nocą z rzędu, rezygnuje z przyjazdu do miasta. Babka rozmyśla się w trakcie komunii i zamiast połknąć opłatek, wypycha go z ust językiem. Jednorożców wystarcza mi tylko na 24 kartki, z literkami na tekst może być jeszcze słabiej. W radiu same rzępoły. Na słuchanie płyt zbyt gorąco…
Odżywam dopiero o dwudziestej drugiej, po deszczu.

Read Full Post »

Older Posts »