Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘widokówka’

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Babka wczesnym rankiem jest nadaktywna (rozgadana), ale w porze śniadania uspokaja się, sama zasypia i mnie daje dospać do dwunastej. Na obiad mam jeszcze leczo z cukinii (sobie robię miskę mizerii). O gównianym wieczorze nie ma co wspominać. Przed snem włączam odcinek „Brzyduli Bettty” (Ugly Betty). Mignął mi na Facebooku Michael Urie (w informacji, że zagra w „Torch Song Trilogy” Harveya Fiersteina) i jakoś nabrałem chęci, by wrócić do serialu o Betty Suarez.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Mama z cukinią (błeee), pomidorami oraz papryką z przydomowego ogródka. Miała nocować, ale ojciec po remoncie nie czuje się najlepiej i wymógł, by zrezygnowała z tego pomysłu. Po południu myjemy babce głowę, a wracając przed szesnastą z dworca zachodzę do fryzjerki z zakładu pod blokiem i załatwiam babce strzyżenie.

Read Full Post »

Przed śniadaniem odbiór paczki w saloniku RUCH-u. Na obiad babce podsmażam trzy ostatnie naleśniki, sobie otwieram puszkę śledzia w pomidorach. Po osiemnastej zakupy w Biedronce – głownie jogurty dla babki. W nocy kolejny odcinek „Grantchester”.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Śpię do trzynastej, babka również. Apetyt też dopisuje nam na równi, jednakowo marnie, w związku z czym na obiad szykuję tylko pomidory ze śmietaną. Wieczorem coś tam lepię, w sumie nie wiadomo za bardzo po co. A w nocy oglądam pierwszy odcinek trzeciego sezonu „Grantchester”.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dziś było jeszcze gorzej. Śnieg jak zaczął sypać z samego rana, tak i bez większej przerwy sypał do siedemnastej. Przed wyjściem na pogrzeb wyciągnąłem z szafy zimową kurtkę i było to całkiem rozsądne posunięcie z mojej strony. Mama przyjechała posiedzieć z babką, mogłem więc spokojnie iść i na mszę i na cmentarz. Ludzi było sporo, więcej niż na niejednym niedzielnym nabożeństwie. Pani Marta jako osoba towarzyska i umarła dość młodo (a przynajmniej nieleciwie) zapewniła sobie porządną frekwencję w czasie ostatniej drogi. Silnie wzruszony ksiądz kuzyn i znajomy duchowny, wspominający z wdzięcznością pomoc, jakiej doznał od zmarłej przy pisaniu patriotycznych kazań w czasie stanu wojennego, gwarantowali odpowiednią celebrę w trakcie nabożeństwa. Kazanie było na temat, pożegnalne przemówienie sensowne i zwięzłe. Przed mszą złożyłem kondolencję bratu pani Marty (demonstrując w sposób dość dyskretny, bez nadmiernej ostentacji, słusznych rozmiarów wiązankę z białych margerytek, jaką kupiłem w imieniu babki). Biednej pani Anieli pokazałem się na cmentarzu, już po zakończeniu pogrzebowych uroczystości. A później szybko pognałem do domu i jeszcze zdążyłem zjeść obiad przed odprowadzeniem mamy na dworzec.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Od rana z bólem głowy.
Na obiad babka ziemniaczana, kupna.
Przy wieczornym wyjściu w miasto do kompletu przewiewa mnie na wylot. Za wcześnie schowałem do szafy cieplejszą kurtkę?
Przed snem powtórka z „Dzikich trzcin” André Téchiné, nadal z zachwytem, a przynajmniej z wielką przyjemnością.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ciepło, słonecznie, prawdziwie wiosennie. Na obiad kupuję kawałek babki ziemniaczanej i przynoszę z piwnicy słoik kiszonych ogórków. Do południa siedzę przy komputerze, wieczorem nad książką. „Osobliwy dom Pani Peregrine” niestety sporo traci, gdy autor zaczyna rozjaśniać mrok tajemnic i potwory wyłażą z cienia. Ale to w sumie normalne, a przynajmniej dość powszechne.

Read Full Post »

Older Posts »