Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘obiad’

Radio, komputer, wylepki. Na obiad ostatnie naleśniki.
Babka nadal z obniżonym ciśnieniem. Rano śpi do późna, wieczorem nie bardzo dokucza.

Reklamy

Read Full Post »

Czuję się średnio. Chyba odchorowuję (biedna, cieplarniana roślinka) środowe łażenie po mieście. Śpię do późna. Na obiad odgrzewam (przysmażam) naleśniki. Wieczorem czytam przez chwilę średnio porywających „Czarodziejów” Lva Grossmana. Przed snem przypominam sobie niegdysiejsze uciążliwości blogowania na Onecie, który kiedyś umilał życie informacją o błędzie 404, a teraz równie irytującą planszą z tekstem „Za szybko! Poruszasz się po serwisie za szybko – zwolnij :)”.

Read Full Post »

Bez obiadu (podałem wczorajszą owsiankę), ale przynajmniej wieczorem udało mi się doczytać (wreszcie!) powieść Acimana. Myślę, że wyszłoby jej na korzyść, gdyby dwie pierwsze części skrócić o jakieś sto stron.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Mama z cotygodniową wizytą. Na obiad klasyka – mielone, ziemniaki, surówka z kapusty. Babka też się daje skusić na niewielką porcję. Rano była zupełnie do niczego, ale z biegiem dnia ciśnienie się jej podnosi i trochę odżywa.
Od szesnastej telewizja i solidna porcja „Gwiezdnych wrót” (do „Stargate SG-1” doszła powtórka „Stargate: Atlantis”). Noc ciężka.

Read Full Post »

Po czternastej mam nieoczekiwaną wizytę bratowej. A tylko co zdążyłem zjeść śniadanie, zrobić zakupy i ucieszony spokojnym snem babki pomyśleć, że będę miał kilka chwil dla siebie.
Barbara przyjechała z Kunegundą, ale jest prawie tak, jakby była sama. Żeby nie przeszkadzać babce w odsypianiu środy siedzimy w kuchni i usiłujemy klecić jakąś konwersacje. A bratanica zajęła fotel w przedpokoju i coś tam podjada (żelki? drażetki? na 100% nic zdrowego) z nosem w tablecie i słuchawkami na uszach.
Obiadu nie gotuję. Babce smażę jajecznicę, mnie wystarczą kanapki z pasztetem z soczewicy.
Wieczór spędzam przed telewizorem, przy kolejnych odcinkach „Gwiezdnych wrót”. Od dwudziestej siedzę przy komputerze i słucham radia (PR2). Napoczęty Aciman (str.126/332) leży odłogiem, a tymczasem mama już prawie kończy „Czarownicę”, choć zaczęła dopiero we wtorek i twierdziła, że ma już dość kryminałów Läckberg.
Przed dwudziestą drugą odzywa się na FB Pinokio i klikamy przez dłuższą chwilę o tym i owym. On o zmianach w życiu, ja że znów wykipiało mi mleko. Nawet nie zauważyłem, że nie zagadywałem do niego przez dwa tygodnie. Chyba znowu zaczynam się zamykać na kontakty ze znajomymi.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Aktualizacja 2018.02.05; dodanie właściwych ilustracji

Read Full Post »

Mama od rana. Na obiad zupa paprykowa. Babka z apetytem i trochę mniej marudna, ale ciśnienie ma za niskie, dużo śpi. Wieczorem próbuję oglądać „Mocka” w Teatrze Telewizji (TVP1), ale odpadam po trzydziestu minutach. Spektakl wydaje mi się irytująco sztuczny i tak przerysowanie teatralny (nie wiem jak to lepiej określić), że nie wytrzymuję dłużej. Na dodatek przez te pół godziny cały czas się zastanawiam, czy bym zrozumiał, o co chodzi w tym, co widzę, gdybym nie czytał wcześniej powieści. I myślę, że bym nie zrozumiał.

Read Full Post »

Zajęcie mam do południa. I później jeszcze wieczorem (wczesną nocą właściwie), bo babka się rozgadała, zamiast spokojnie spać.
Z życzeniami dzwoni tylko brat. Co było do przewidzenia.
Obiadu nie robię, dzielimy się czterema ostatnimi naleśnikami.
Po szesnastej wychodzę na zakupy do Biedronki. Poza tym czytam „Czarownicę” (zakończenie zostawiłem na jutro) i oglądam kolejny odcinek „Magików”.

Read Full Post »

Older Posts »