Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Się czyta’ Category

Babka rankiem (początek ok. 5:20) nadmiernie rozgadana. Wieczorem męczy się z wysokim ciśnieniem. Szczęściem temperatura spadła do znośniejszych wartosci, więc przynajmniej z tej strony jest spokój.
W południe doczekałem się wreszcie (zakup z 29 kwietnia) przesyłki z drugim tomem listów Czapskiego i Heringa. Mam nadzieję, że książki upolowane w weekend na Allegro (tym razem poszło łatwo, bo nie miałem konkurencji przy licytacji) dotrą szybciej. Zwłaszcza, że po lekturze „Śmierć w bunkrze” chciałbym siąść do czegoś lżejszego, a „Drobne ustroje” Zientarowej zdają się gwarantować radosną rozrywkę.

Reklamy

Read Full Post »

Przed śniadaniem wizyta na poczcie. Na obiad smażę w jajku pół bochenka chleba, który został z piątku. Po odcinku powieści Dołęgi-Mostowicza („Ostatnia brygada” w dwójkowej Książce do słuchania) trochę mi się przysnęło. Od dwudziestej pierwszej siedzę przy komputerze. Coś tam czytam, coś tam piszę, a na koniec oglądam kolejne odcinki „Gwiezdnych wrót: Atlantydy”.

Read Full Post »

Babka ma niskie ciśnienie, przez cały dzień głównie drzemie. Pierwszy posiłek zjadła dopiero po piętnastej, leków nie łyka.
Rano zajmuję się korespondencją okolicznościową, później klikam trochę z Pinokiem. Po obiedzie mobilizuję siły i piszę (wreszcie!) zaległy list do rodziny w Wilnie. O osiemnastej mam krótki spacer (podlewam pelargonie na cmentarzu). Później przez godzinę czytam. Resztę wieczoru dzielę między telewizję (odcinek „Magików” na SciFi) a internet (FB, forum, blogi).

Read Full Post »

Śpię do późna. Po śniadaniu zaciemniam pokój i przeczekuję (głównie) upał. Netuję, słucham radia, trochę czytam. Organizatorzy ujawnili już trasę tegorocznej Parady Równości. Nadal nie zdecydowałem, czy myśleć o wyjeździe do stolicy na to czerwcowe wydarzenie. Nie chcę się do nikogo wpraszać na nocleg, a nie mam jak wrócić od razu w sobotę. Zresztą taki weekend byłby zbyt męczący.

Read Full Post »

Od rana z bólem głowy. Po dziewiętnastej spacer na cmentarz. Później kąpiel i odcinek „Magików”. Powieści Wojdowskiego nie dałem rady doczytać. Na poniedziałek (termin zwrotu książek do biblioteki) został mi ostatni rozdział.

Read Full Post »

Na dworze ciepło i słonecznie. Mieszkanie rozgrzane. Przed dwunastą dzwoni mama, odrobinę zaniepokojona. Chciałaby wyjść do ogrodu (ojciec sadzi ziemniaki?), ale nie może, bo czeka na telefon z Kętrzyna. A my śpimy. Po rozmowie kładę się jeszcze na pół godziny. Później wychodzę po chleb do Mistrza Jana (litewski dla babki jeszcze jest, z razowych został już tylko zwykły i z soją) i około trzynastej budzę babkę do śniadania. W sumie niepotrzebnie. Ma niskie ciśnienie, nie chce siedzieć, ledwo ją namawiam na zjedzenie ćwiartki kanapki. Tyle dobrego, że wypija kubek kawy. Około czternastej odpalam komputer i siadam do swojego śniadania. Przez godzinę przeglądam blogi, forum, sprawdzam Facebooka. Przed odcinkiem SGA udaje mi się jeszcze namówić babkę na dojedzenie kanapki ze śniadania. Po siedemnastej odgrzewam obiad – pulpety (nieudana partia z niedostatecznie przestudzonego ryżu) w gęstym sosie pomidorowym (niezrealizowane leczo). Babki tym razem nie trzeba zachęcać do zjedzenia niewielkiej porcji. Później coś tam oglądam w tv (urywkami odcinki widzianych już kiedyś seriali), słucham radia (kolejny fragment „Cudzoziemki”), przez chwilę czytam (nie wiem, czy dam radę w miesiąc powieści Wojdowskiego). Po krótkiej drzemce w okolicach dwudziestej wracam na chwilę przed telewizor (TVP2, „O mnie się nie martw”, odc. 8X07), a po kolacji zalegam na resztę wieczoru przy komputerze.

Read Full Post »

MARCIN MELLER: Ale są jakieś mody historyczne.

PROF. BARBARA ENGELKING: Warszawskie getto już nie jest modne.

Nie? A wśród tych badaczy, którzy się właśnie nim zajmują? Zobaczyłem gdzieś tekst o modzie w getcie…

– No właśnie. To jest modne. Moda. Błahostki.

To wynika z dzisiejszych mód czy z tego, że w zasadzie wszystko, co było, już zostało przebadane?

– Z tego, że ludziom się nie chce siedzieć w archiwach. I z tego, że nie chce im się prowadzić długoletnich, żmudnych i nieefektownych badań, żeby coś zrozumieć, tylko chcą szybko opublikować tekst i mieć efekt.

Dziennikarskie podejście.

– Tak. Najlepszym przykładem jest pewna studentka, która jakiś czas temu zgłosiła się do doktora Jacka Leociaka i mówi do niego tak: Panie Profesorze, ja się muszę pana poradzić, bo pan ma doświadczenie i wiedzę i pan mi na pewno podpowie – na czym lepiej wypłynę? Na Holokauście czy na homoseksualizmie?

Ale swoją drogą, skoro mnie już pani tak podpuściła – badał ktoś homoseksualizm w getcie?

– Nie.

Tabu,  jak życie seksualne?

– Jeszcze większe. Wielkim tabu jest na przykład seks za ratowanie. Nigdy się nie dowiemy, ile tak naprawdę kobiet, dziewczynek albo chłopców płaciło za ratowanie seksem. Znamy oczywiście przykłady. Jak ktoś dostatecznie długo zajmuje się Holokaustem, to wie, że niektórzy z tych wykorzystujących sytuację dostali Medal Sprawiedliwych.

Powstanie w warszawskim getcie i pytania bez odpowiedzi
Newsweek, 2018.04.19

Jeszce nie tak dawno wystarczyło podkreślanie, że Polacy są najliczniejszą grupą wśród Sprawiedliwych, że mamy ponad 6 tysięcy uhonorowanych medalem. Dzisiaj z ciekawości włączyłem o 19:30 telewizor i obejrzałem rocznicowe wydanie „Wiadomości”. Według historyków ponad milion dwieście tysięcy Polaków narażało życie, ratując żydowskich współobywateli. Budujące.
* * *
W południe mam nieoczekiwaną wizytę bratowej ze świętującą trzynaste urodziny Kunegundą. Mama (moja) kupiła wczoraj czekoladowe cukierki, żeby dziewczyna miała czym poczęstować koleżeństwo z klasy. A bratowa, zamiast ją wysłać normalnie do szkoły, zabrała do miasta na zakupy.
Poza tym normalka. Babka nic, tylko śpi. A na forum awaria.

Read Full Post »

Older Posts »