Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Się czyta’ Category

Zakupy, pranie, wylepki. Brak sygnału z kablówki w porze moich seriali wykorzystuję na przejrzenie nowego numeru „Książek. Magazynu do czytania”. Zadziwiające, że w tak marnej czytelniczej sytuacji, jaką mamy w Polsce, wydawca zdecydował się na publikacje czasopisma w cyklu dwumiesięcznym, zamiast dotychczasowego kwartalnego. Jest takie zapotrzebowanie na książkową reklamę?

Reklamy

Read Full Post »

Przed śniadaniem dłuższa chwila z książką. Po obiedzie nic, tylko się pociąć.

Read Full Post »

Czuję się średnio. Chyba odchorowuję (biedna, cieplarniana roślinka) środowe łażenie po mieście. Śpię do późna. Na obiad odgrzewam (przysmażam) naleśniki. Wieczorem czytam przez chwilę średnio porywających „Czarodziejów” Lva Grossmana. Przed snem przypominam sobie niegdysiejsze uciążliwości blogowania na Onecie, który kiedyś umilał życie informacją o błędzie 404, a teraz równie irytującą planszą z tekstem „Za szybko! Poruszasz się po serwisie za szybko – zwolnij :)”.

Read Full Post »

Bez obiadu (podałem wczorajszą owsiankę), ale przynajmniej wieczorem udało mi się doczytać (wreszcie!) powieść Acimana. Myślę, że wyszłoby jej na korzyść, gdyby dwie pierwsze części skrócić o jakieś sto stron.

Read Full Post »

Po czternastej mam nieoczekiwaną wizytę bratowej. A tylko co zdążyłem zjeść śniadanie, zrobić zakupy i ucieszony spokojnym snem babki pomyśleć, że będę miał kilka chwil dla siebie.
Barbara przyjechała z Kunegundą, ale jest prawie tak, jakby była sama. Żeby nie przeszkadzać babce w odsypianiu środy siedzimy w kuchni i usiłujemy klecić jakąś konwersacje. A bratanica zajęła fotel w przedpokoju i coś tam podjada (żelki? drażetki? na 100% nic zdrowego) z nosem w tablecie i słuchawkami na uszach.
Obiadu nie gotuję. Babce smażę jajecznicę, mnie wystarczą kanapki z pasztetem z soczewicy.
Wieczór spędzam przed telewizorem, przy kolejnych odcinkach „Gwiezdnych wrót”. Od dwudziestej siedzę przy komputerze i słucham radia (PR2). Napoczęty Aciman (str.126/332) leży odłogiem, a tymczasem mama już prawie kończy „Czarownicę”, choć zaczęła dopiero we wtorek i twierdziła, że ma już dość kryminałów Läckberg.
Przed dwudziestą drugą odzywa się na FB Pinokio i klikamy przez dłuższą chwilę o tym i owym. On o zmianach w życiu, ja że znów wykipiało mi mleko. Nawet nie zauważyłem, że nie zagadywałem do niego przez dwa tygodnie. Chyba znowu zaczynam się zamykać na kontakty ze znajomymi.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Aktualizacja 2018.02.05; dodanie właściwych ilustracji

Read Full Post »

Mama od rana. Na obiad zupa paprykowa. Babka z apetytem i trochę mniej marudna, ale ciśnienie ma za niskie, dużo śpi. Wieczorem próbuję oglądać „Mocka” w Teatrze Telewizji (TVP1), ale odpadam po trzydziestu minutach. Spektakl wydaje mi się irytująco sztuczny i tak przerysowanie teatralny (nie wiem jak to lepiej określić), że nie wytrzymuję dłużej. Na dodatek przez te pół godziny cały czas się zastanawiam, czy bym zrozumiał, o co chodzi w tym, co widzę, gdybym nie czytał wcześniej powieści. I myślę, że bym nie zrozumiał.

Read Full Post »

Dosypiam do trzynastej, a później ledwo się z wszystkim wyrabiam (śniadanie, zakupy, szykowanie chaty na duszpasterską wizytę) na piętnastą. Ksiądz przyszedł po siedemnastej. Szybko, bo zaczął wizyty od naszego bloku. Babka nie zdążyła jeszcze zasnąć po obiedzie, ale zostawiam ją spokojnie w łóżku. Kolędował wikary, który zagląda do nas co miesiąc, więc rozmawiamy całkiem spokojnie i swobodnie. Było trochę o babce i kolędowaniu, trochę o zmianach tekstu modlitwy „Ojcze nasz” (papieska korekta wydaje się całkiem logiczna, ale nie wiem, czy się przestawię z „I nie wódź nas na pokuszenie” na to „nie pozwól, abyśmy ulegli pokusie”). W dziesięć minut było po całej wizycie i mogłem spokojnie spędzić resztę wieczoru nad średnio wciągającą powieścią. Podejrzewam, że „Tamte dni, tamte noce” Acimana w ekranizacji mogły sporo zyskać. Zwłaszcza, że scenariusz filmu pisał James Ivory.

Read Full Post »

Older Posts »