Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Się czyta’ Category

W Toruniu dwa tygodnie temu było zupełnie inaczej, niż teraz w Lublinie. Przeciwnicy marszu mieli jakiś swój cywilizowany, a niezbyt liczny pochód ulicami miasta na dwie godziny przed imprezą LGBT. Podczas samego Marszu Równości nikt już nie przeszkadzał nawet jednym transparentem z „zakazem pedałowania”. Pochód przeszedł swoją trasę w radosnej, lekko karnawałowej atmosferze. Jeśli cokolwiek niepokoiło mnie przez te dwie godziny (15:00-17:00), to jedynie myśl, czy nie będę się musiał zrywać przed końcem. Niestety skomunikowanie z Toruniem miałem marne i mój ostatni pociąg odchodził już o 17:36.
Ale po kolei.

sobota 29 września 2018

To miał być tylko jednodniowy wyjazd. Nie chciałem za bardzo obciążać mamy kolejnym weekendem z babką. I się okazało, że ze znajomych spotkam co najwyżej miejscowego Żmija, więc nie było za bardzo sensu organizować noclegu dla samotnego zwiedzania miasta.
Poranny pociąg z Kętrzyna miałem o 8:13. W Olsztynie czekała mnie przesiadka o 9:58 (37 minut na dworcu, akurat na rozejrzenie się po okolicy). W Toruniu (dworzec Toruń Miasto) miałem być o 11:51. Marsz zaplanowano na 15:00, więc dostałem trzy godziny na zwiedzanie Starówki. Pociąg powrotny był o 17:36. Przesiadka w Olsztynie o 20:43 (22 minuty zapasu), przyjazd do Kętrzyna o 22:04.
Początek był według planu.

Wstałem po szóstej, wypiłem kawę i coś tam zjadłem na lekkie śniadanie. Poranek był chłodny (jakieś 5°C), ale słoneczny, z wyraźną zapowiedzią ciepłego dnia. Na dworzec wyszedłem trochę wcześniej i od razu kupiłem bilety w obie strony, co jak się później okazało, było bardzo dobrym posunięciem.

Notatki z podróży (I)
godz. 9:35 Korsze
Czuję, że zaczyna mnie brać przeziębienie. W przedziale gorąc, niczym w piekarniku. Pod oknem siedzi apetyczny misiowaty brodacz (typ preferowany przez Pająka), ale zamiast mu się przyglądać czytam „Nowe przygody Pana Samochodzika” (a właściwie „Pana Samochodzika i Kapitana Nemo”).
W drodze tam oba pociągi pospieszne. Powrotne niestety osobowe.

Notatki z podróży (II)
godz. 9:55 Olsztyn
Te 37 minut na przesiadkę okazało się nadzwyczaj krótkie. Czasu wystarczyło mi ledwo na spacer w okół dworca (wielki plac budowy) i w środku (bida z nędzą; nadal chcą zrobić z tego zabytek?). Kupuję dwie drożdżówki z makiem i butelkę Coca-Coli na drogę. W pociągu luz. Mam cały przedział tylko dla siebie.

Notatki z podróży (III)
godz. 10:46 Iława
To się nacieszyłem luzem! Na najbliższej stacji (Olsztyn Zachodni) dosiadły się do przedziału cztery laski 50+. Pielęgniarki, jak się zorientowałem z podsłuchanych mimowolnie (gdybym mógł zamknąłbym wręcz uszy na teksty o operacjach tarczycy i inne takie) rozmów, w drodze na jakiś kurs, czy inne szkolenie.

Notatki z podróży (IV)
godz. 11:21 Wąbrzeźno
Uczyłem się w policealnej z dwoma chłopakami z Wąbrzeźna. Przez dwa lata. Usiłuję sobie przypomnieć, jak się nazywali, ale z trudem odgrzebuje gołe imiona – Jacek i Waldek. A może Tomek i Waldek?
Zaczynam się obawiać, czy zdołam wypatrzeć w tłumie przybyłych na marsz Żmija. Bo rozpoznać, jeśli już wypatrzę, to chyba rozpoznam bez problemu? Trzeba sie jednak było przed wyjazdem wymienić numerami komórki.

Dzień # 1672.

CDN.

Reklamy

Read Full Post »

Dzień z książką, wieczór na forum. Babce na obiad przysmażam dwa kawałki babki ziemniaczanej, sobie podgrzewam parówki. Reakcja skóry na dłoniach po wymyciu garów z dwóch dni utwierdza mnie w przekonaniu o potrzebie zmiany płynu do mycia naczyń.

Read Full Post »


Przed śniadaniem zakupy. Na obiad naleśniki. Też jem, a później muszę smażyć babce jajko, bo zgłodniała i zachciała czegoś smacznego na kolację. Wieczór dzielę między szykowanie kartoników pod wylepki i lekturę „PL-BOYA”.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Do południa remont na dole. Muszę siedzieć przy zamkniętym balkonie, bo strasznie się kurzy. Szczęściem w porze obiadu popadało niezgorzej i dokładnie opłukało pelargonie. Wieczorem robię zakupy w Biedronce, później kończę powieść Szczygielskiego i zalegam przy komputerze.

Read Full Post »


Rano przesyłka od Polly – miła, a całkowicie zaskakująca niespodzianka. O trzynastej wizyta księdza. Tym razem obywa się bez większych problemów. Babka nadal twardo milczy, ale poza tym reaguje całkiem normalnie. Później zakupy w Nemezji i wieczór z książką. Kucie i rycie w mieszkaniu na dole kończy się na szczęście sporo przed osiemnastą. W sumie nie wiem, co oni mogli tak intensywnie demolować. Jedyna dłuższa ściana działowa jest między pokojem, a łazienką. Kuchnię łączą w jedno pomieszczenie z salonem, ale przecież nie WC.

Read Full Post »

Jest spokojnie. Do obiadu komputer. Później książka i pół pudełka (ale pudełko niewielkie!) wiśni w likierze, które dostałem (razem ze świętym obrazkiem) od pani Anieli przy okazji zeszłotygodniowych odwiedzin.

Read Full Post »

„Zrób sobie przyjemność” – napisali. No to zrobiłem. Zakupy na Allegro. Niewielkie. Jeśli sprzedający się pospieszy, to w piątek, poniedziałek najpóźniej, listonoszka przyniesie mi polecony z dwiema kolejnymi książkami Miry Michałowskiej.

Read Full Post »

Older Posts »