Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘przeziębienie’

Babka rano śpi długo. A później mocno marudzi w trakcie śniadania (praktycznie znów wypija tylko kawę). W rezultacie nie wyrabiam się na odsłonięcie ławeczki Wojciecha Kętrzyńskiego. O trzynastej, przy okazji zakupów w saloniku RUCH-u, mogę sobie już tylko obejrzeć nowy miejski pomnik. I w sumie nie powiem, bym wpadł w zachwyt.
Na obiad mama gotuje duży gar paprykowej. Babka daje się skusić na pół miseczki zupy. Leków od przeziębienia konsekwentnie unika.

Reklamy

Read Full Post »


Wydałem w aptece pięć dych, a babka nie chce brać nawet syropu.

Read Full Post »

Hmmm.... Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Zanim wygrzebałem się z pościeli i wyszedłem na zakupy razowy znów został tylko z soją. A z pierogów u „Ireny” jedynie ruskie i soczewica z kapustą.
Poza tym dopadł mnie katar i jakby coś w gardle drapie. W sumie żadne zaskoczenie, skoro mimo ostatnich mrozów nadal nie zebrałem się do odszukania na strychu cieplejszych butów.

Read Full Post »

Wieczór jest niespokojny. I noc też. Babkę męczą jakieś senne koszmary, z których co chwila muszę ją budzić. Jeden plus, że chyba odrobinę lżej kaszle. Krople zaczynają działać?

Read Full Post »

Trzynastego, nie piątek ale i tak feralnie.
Rano rejestruję się w przychodni do lekarza. W imieniu babki.
– A gdybym chciał zamówić wizytę domową? – pytam.
– Trzeba porozmawiać z doktorem. Może pan zadzwonić po trzynastej. Zaniosę słuchawkę lekarzowi – proponuje uczynna pielęgniarka – i wszystko z nim pan ustali.
Nie korzystam.
A po czternastej, czekając blisko godzinę pod drzwiami gabinetu na swoją kolej, jestem nausznym świadkiem urywających się telefonów, na które nikt w rejestracji nie reaguje.

Read Full Post »

Zabrałem z balkonu mniejsze geranium. Przynajmniej jedną donicę znów przetrzymam przez zimę na oknie klatki schodowej. W kwestii grzejnika w pokoju nie mogę się zdecydować – z odkręconym jest za ciepło, z zakręconym zaczynam marznąć. Termometr wiszący przy drzwiach nie pomaga, bo wskazuje niezmiennie 24 °C. W kwestii przeziębienia babki też nic nie zostało ustalone. Gdyby się skarżyła, że coś ją boli – gardło, w płucach, plecy itp – byłoby łatwiej. Bez tego mama nie podjęła poważniejszej decyzji, niż kupno butelki syropu.

Read Full Post »

Na dworze nadal deszczowo, a babka drugi tydzień brzydko kaszle. I oddech ma jakiś taki niepokojąco świszczący. Chyba powinienem pomyśleć o domowej wizycie lekarza.

Read Full Post »

Older Posts »