Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘przeziębienie’

– O Jezu! O Jezu! O Jezu!
– I czemu ty jęczysz?
– Bo lubię jęczeć.

Paweł przywiózł rano wiadro wiśni, w związku z czym popołudnie upływa mi na drylowaniu owoców, myciu i wekowaniu słoików. Babka szczęśliwie nie domaga się większej uwagi. Zjadła śniadanie, zjadła obiad (trzy kawałki babki ziemniaczanej), łyknęła nawet jedną porcję leków. Niestety ze środków na przeziębienie toleruje tylko to coś aplikowane psikadełkiem, więc momentami nadal kaszle, jakby chciała wypluć płuca.

Reklamy

Read Full Post »

Babka rano śpi długo. A później mocno marudzi w trakcie śniadania (praktycznie znów wypija tylko kawę). W rezultacie nie wyrabiam się na odsłonięcie ławeczki Wojciecha Kętrzyńskiego. O trzynastej, przy okazji zakupów w saloniku RUCH-u, mogę sobie już tylko obejrzeć nowy miejski pomnik. I w sumie nie powiem, bym wpadł w zachwyt.
Na obiad mama gotuje duży gar paprykowej. Babka daje się skusić na pół miseczki zupy. Leków od przeziębienia konsekwentnie unika.

Read Full Post »


Wydałem w aptece pięć dych, a babka nie chce brać nawet syropu.

Read Full Post »

Hmmm.... Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Zanim wygrzebałem się z pościeli i wyszedłem na zakupy razowy znów został tylko z soją. A z pierogów u „Ireny” jedynie ruskie i soczewica z kapustą.
Poza tym dopadł mnie katar i jakby coś w gardle drapie. W sumie żadne zaskoczenie, skoro mimo ostatnich mrozów nadal nie zebrałem się do odszukania na strychu cieplejszych butów.

Read Full Post »

Wieczór jest niespokojny. I noc też. Babkę męczą jakieś senne koszmary, z których co chwila muszę ją budzić. Jeden plus, że chyba odrobinę lżej kaszle. Krople zaczynają działać?

Read Full Post »

Trzynastego, nie piątek ale i tak feralnie.
Rano rejestruję się w przychodni do lekarza. W imieniu babki.
– A gdybym chciał zamówić wizytę domową? – pytam.
– Trzeba porozmawiać z doktorem. Może pan zadzwonić po trzynastej. Zaniosę słuchawkę lekarzowi – proponuje uczynna pielęgniarka – i wszystko z nim pan ustali.
Nie korzystam.
A po czternastej, czekając blisko godzinę pod drzwiami gabinetu na swoją kolej, jestem nausznym świadkiem urywających się telefonów, na które nikt w rejestracji nie reaguje.

Read Full Post »

Zabrałem z balkonu mniejsze geranium. Przynajmniej jedną donicę znów przetrzymam przez zimę na oknie klatki schodowej. W kwestii grzejnika w pokoju nie mogę się zdecydować – z odkręconym jest za ciepło, z zakręconym zaczynam marznąć. Termometr wiszący przy drzwiach nie pomaga, bo wskazuje niezmiennie 24 °C. W kwestii przeziębienia babki też nic nie zostało ustalone. Gdyby się skarżyła, że coś ją boli – gardło, w płucach, plecy itp – byłoby łatwiej. Bez tego mama nie podjęła poważniejszej decyzji, niż kupno butelki syropu.

Read Full Post »

Older Posts »