11 listopad 2009 autor: Hebius
Kuchnia. Przed śniadaniem.
- Nie wiem… – babka przerywa na moment szukanie dzikiej róży na herbatę. – Coś tak w piersi mnie zakłuło…
- Do lekarza! – rzucam, nie odrywając się od krojenia chleba na kanapki.
- Do grabarza raczej. – ripostuje babka
+
Pokój. Sprawdzając pocztę, kończę drugi kawałek piernika. Babka nie odrywa wzroku od telewizora i transmisji warszawskich uroczystości z placu Piłsudskiego.
- Chodź popatrz. Jak równo maszerują! – woła pełna zachwytu.
- Nie! – warczę rozeźlony. – Nie interesuje mnie to!
- Ale to tylko raz do roku. Przy komputerze możesz siedzieć codziennie.
Napisane w Babka | Zostaw Komentarz »
10 listopad 2009 autor: Hebius
Balsam długiego pożegnania. Marek S. Huberath w: Nagroda im. Janusza A. Zajdla 2007. Antologia utworów nominowanych za rok 2006.
Dopiero przy końcu opowiadania mnie tknęło, że skoro tekst nie pochodzi z „Księgi smoków” (Runa) moje wypatrywanie tej istoty i dywagacje, jak też autor zamierza powiązać smoka z malowniczą Wyspą Umarłych są zupełnie nie na miejscu.
Napisane w Czyta się, Lepszy rydz niż nic | Zostaw Komentarz »
9 listopad 2009 autor: Hebius
Sobota.
Ogródek – godzina kopania.
„Betelgeza” – cały cykl. W nocy po obejrzeniu „Gotowych na wszystko” zaczynam pierwszy album „Aldebarana” (chronologicznie poprzedzający „Betelgezę”)

Niedziela.
„Aldebaran” – kończę cykl.
Pamiętam, że kiedyś widziałem w księgarni na półce dwa pierwsze albumy wydane przez Siedmioróg. Nawet po nie nie sięgnąłem. Nie słyszałem ani o rysowniku, ani o serii, tytuły ukazały się niszowym wydawnictwie, a okładki nie kusiły ciekawym rysunkiem. Pewnie i Blacksada bym wtedy zignorował, gdyby nie kot z papierosem w gębie na okładce.

Poniedziałek.
Rano.
- To wybiera się babcia do Płażewiczów?
- Tak. – przytakuje babka. – Ale przyjdę o pierwszej, muszę przecież kartofle ugotować.
- A ty nigdzie nie idziesz? – pyta po chwili.
- Nigdzie. Przecież czekam na kuriera.
Po południu.
- Kurier przyniósł paczkę?
- Nie.
- To nie wiadomo, czy w ogóle przyniesie. – zauważa babka.
- Nie wiadomo.
- No i co zrobisz?
- Nic.
Pinokio w delegacji, to nawet nie mogę (nie chcę mu zawracać głowy) nasłać go na firmę, której zlecił dostarczenie przesyłki.
Napisane w Babka, Czyta się, Ogląda się, Łatka | Zostaw Komentarz »