Po obiedzie doczytałem wreszcie „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. A wieczorem, przy trzecim mieleniu mięsa na pasztet, ni w ząb nie mogłem już sobie przypomnieć zakończenia powieści. Aż się zacząłem zastanawiać, czy aby na pewno dotarłem do końca książki.
Rano trochę telewizji. Później obróbka piątkowego koncertu Filipa.
Przed obiadem szybkie zakupy. I dwa rogale do kawy, po której ogarnęła mnie taka senność, że musiałem odłożyć opowiadania Martina (przypominam sobie teksty o Havilandzie Tufie) i zapakować się pod koc.
Przedrzemałem do kolacji.
Wieczorem znów była sieć (Wikipedia, przeglądanie forum) i godzina przed telewizorem.
Kolejny dzień z głowy.
A skoro już mowa o tej części ciała. Właśnie się zacząłem zastanawiać (czyli przyszło mi do głowy) – skoro kupiłem „Letni deszcz. Sztylet” w tradycyjnej papierowej formie, to co właściwie ukradnę, jeśli teraz sobie ściągnę z sieci powieść w wersji elektronicznej?
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Się czyta., Się słucha. | Komentarzy: 7 »
Pół godziny w bibliotece, godzina w czytelni. Wiem już, że w księgozbiorze jest „HELL-P” Dębskiego. Trzeba tylko trafić jeszcze na moment, gdy będzie na półce.
Napisane w Się czyta., Takie tam..., Łatka | Komentarzy: 12 »
Trochę śniegu, lekki wiaterek i mama przełożyła wizytę w mieście.
Zawieje drogi i nie będę miała jak wrócić do domu. – argumentowała w trakcie porannej telefonicznej rozmowy. – Zresztą przy takiej pogodzie nie da się robić zakupów.
A tymczasem już po dziesiątej całkowicie się rozpogodziło. Załamanie pogody, którym w prognozach straszyli od kilku dni, okazało się zupełnie niegroźne.
+
Aneks do cytatu z J. Piekary.
„Iwaszkiewicz wspomina, że chciałby umieścić w literaturze homoseksualną scenę erotyczną, taką jak u Gide’a czy Geneta, ale w latach 60. w Polsce wywołałoby to skandal. Dziennik jest dla niego przestrzenią, gdzie może być sobą, pisać prawdę” – podkreśla Agnieszka Papieska [jedna z redaktorek drugiego tomu dzienników Jarosława Iwaszkiewicza] . O niezrozumieniu, wulgaryzacji miłości homoseksualnej Iwaszkiewicz pisze z goryczą: 7 stycznia 1958: “Jakież szczęście, że mogłem mu [Jerzemu Błeszyńskiemu, "największej, ostatniej miłości swojego życia"] dać tyle i że on mógł mi dać tyle. Dancingi w Tivoli i ucieczka wśród gasnących lampionów – jakież to piękne. I nikt tego nie rozumie, tej radości i tego szczęścia. Wszyscy myślą, że to polega na rżnięciu w dupę!”.
„Nikt nie pisał tak o homoseksualizmie” (Dziennik. Gazeta Prawna, 2010.02.02)
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Się czyta., Łatka | Komentarzy: 2 »
Przeglądam nowy numer Repliki.
Ciekawe, że w zestawieniu piętnastu najlepiej sprzedających się w zeszłym roku książek w księgarni Bearbook są trzy tytuły Bartosza, a nie ma „Berka” Szczygielskiego.
Swoją drogą nie zdziwię się, jeśli któregoś razu darczyńca podsyłający mi magazyn wyautuje mnie niechcący dzięki pieczątce Kampanii Przeciw Homofobii zdobiącej kopertę z pismem. Co – nie wiem dlaczego – zamiast mnie niepokoić wprawia w pewne rozbawienie.
Napisane w Się czyta., Łatka | Komentarzy: 10 »