Dzień zaczynam od zakupów. Po śniadaniu odkurzam fikus. Babka zastawia stół w pokoju (w tym roku rezygnujemy z kropidła i kranówki w miseczce) i już się zaczyna emocjonować popołudniową kolędą.
Barbara z Kunegundą zagląda tylko na chwilę – zamiast autobusem przyjechały ze znajomym i z nim też wraca – więc po trzynastej mogę się brać za pieczenie sernika. Sam już nie wiem – mam dwa różne przepisy, czy przy kilku ostatnich pieczeniach zwyczajnie zapominałem dodać proszek do pieczenia?
Ksiądz przychodzi wcześnie, już po szesnastej. W tym roku sporo osób w bloku nie otworzyło mu drzwi, więc z kolędą wyrabia się błyskawicznie. Chociaż siedzi po domach wyjątkowo długo.
O siedemnastej podgrzewam pierogi na obiad. Brat się spóźnia, ale i tak przed wyjazdem zdąża jeszcze mnie naciągnąć na sfinansowanie zakupu nowego albumu Analogsa.
Wieczór spędzam na niespiesznym netowaniu. Miałem czytać przynajmniej jeden rozdziału jakieś książki dziennie, ale znowu nic mi z tego nie wyszło.
Do kolacji siadam przed dwudziestą druga. Przegapiam, że jest jeszcze drożdżowa bułka i robię do kawy kanapki z twarogiem.
Nadal lepiej nie podchodzić.
+
Obejrzałem „Kołysankę” Machulskiego. Nie licząc dialogu przy stringach („Co to jest?” „Slipy.” „A czemu takie wąskie?” „Żeby dupę opalić.”) komedia mało śmieszna, ale mimo wszystko dość przyjemna.
Napisane w Na szybkiego, Się ogląda | Otagowane Juliusz Machulski, Kołysanka, złe dni | Komentarzy: 18 »
Wizyta mamy.
I pani Ania u babki, z sernikiem i pralinkami, w ramach spóźnionego urodzinowego najścia.
Na obiad zupa na białej kiełbasie (wieprzowej) „po żydowsku” – pomysły handlowców bywają zadziwiające!
Wieczorem doczytuję powieść Szczygielskiego. A później snuję się bezsensownie po necie.
Napisane w Lepszy rydz niż nic | Otagowane biała kiełbasa po zydowsku, mama, pani Ania, Poczet królowych polskich, wizyta | Komentarzy: 10 »
Odpoczywam od sieci.
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Łatka | Otagowane ból głowy | Komentarzy: 16 »
Czytam. Do późna w nocy.
Nie żeby „Poczet królowych…” był aż tak wciągający.
Nie chce mi się kłaść spać, a mam dość netu.
Napisane w Się czyta, Łatka | Otagowane Marcin Szczygielski, niedziela, Poczet królowych polskich, średni nastrój | Komentarzy: 14 »
W dzień „Poczet królowych polskich”.
Wieczorem współczesne pasticcio według Szekspira z muzyką Vivaldiego, Haendla i Rameau – „Zaczarowanej wyspy” – w radiowej transmisji z Metropolitan Opera w Nowym Jorku.
Przy książce się zastanawiam, na ile wiernie Szczygielski oddał przedwojenne wileńskie realia. Autor nie przesadził z tym bogactwem pedalskiego życia?
O wieczorze operowym nie wiem co myśleć.
Bawi rozpoznawanie znanych (i lubianych) muzycznych kawałków, ale momentami – na przykład „Cessate, omai cessate” Vivaldiego śpiewane przez Davida Danielsa po angielsku – wszystko brzmi dość dziwnie. Pewnie – sadząc z reakcji publiczności (i po obejrzeniu zdjęć dostępnych w sieci) – sporo tracę na nieznajomości tekstu libretta i braku wizji.
Napisane w Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się słucha, YouTUBE | Otagowane David Daniels, Marcin Szczygielski, pasticcio, Poczet królowych polskich, PR2, The Enchanted Island, wieczór operowy Dwójki, Zaczarowana wyspa | Komentarzy: 5 »
