Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Kraków’


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Mróz nie odpuszcza. W nocy było -17°C, w dzień nie więcej niż -7°C. Śpię średnio. Być może z powodu przegrzania pokoju, bo ze względu na Kunegundę przestawiłem termostat w grzejniku na czwórkę. Na obiad mam biedronkowe pierogi z mięsem. Bratanica je jakąś bagietkę-zapiekankę, pewnie z Żabki albo McDonalda. Proponowałem pierogi, ale miała zastrzeżenia do farszu, który jak na jej gust jest zbyt suchy. A może zbyt mokry? Przyznaję, że po „Nie, dziękuję” nie słucham już zbyt uważnie. Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało. O piętnastej, gdy już zostałem w mieszkaniu sam, zalegam na kanapie przy włączonej Dwójce (PR2) i ucinam sobie dłuższą drzemkę. Wieczór mija mi na leniwym netowaniu. Po odcinku „Ziemi obiecanej”¹ biorę szybką kąpiel. Zaplanowałem na piątek wyjście do biblioteki (dwa zamówione tytuły już czekają na odbiór), więc trzeba się trochę ogarnąć.

_______
¹ PR2, Książka do słuchania, czyta Wojciech Malajkat.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Nad ranem znów mrozi. Dzień słoneczny. 18°C.
Lektura „Filipa” się ślimaczy. Rozgrzane mieszkanie (26°C; centralne wciąż działa) nie sprzyja siedzeniu nad książką. Obiad odwalam kawałkiem wędzonej makreli i resztką kupowanej do pierogów kiszonej kapusty. Wieczorem mimo entuzjastycznych recenzji nie daję rady zamerykanizowanej „Zemście” Fredry w Teatrze Telewizji. Po trzydziestu minutach oglądania wolę przełączyć na przypadkowy odcinek „Mentalisty”.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ 20°C. Słonecznie, ale mocno wietrznie, w związku z czym jeszcze nie przestawiam pelargonii spod ściany na odkryty róg balkonu.
W południe mam przez godzinę bratową na herbacie. A poza tym wyjątkowo dużo rozmawiam przez telefon, bo oprócz codziennej pogawędki z mamą o dziesiątej mam jeszcze dwie długie rozmowy z ciotką (przy drugiej dołącza kuzyn¹). I dodatkowo jeszcze mama dzwoni pod wieczór, odreagować pogawędkę ze szwagierką i omawianie cmentarnych spraw. Staram się tylko słuchać, potakiwać, uspokajać. Nawet słowem nie wspominam, że tym razem ciotka wpadła na pomysł, że można zaoszczędzić, likwidując grób siostry dziadka.
– Ona zmarła siedemdziesiąt lat temu. W ziemi już nic nie ma – argumentowała.
– A co to za różnica czy jest, czy nie ma? – zdziwiłem się. – Przecież chodzi o pamięć. Ludzie dbają o niemieckie nagrobki, a ty chcesz usunąć ostatni ślad, że ta kobieta w ogóle żyła? Nie chcesz, to nie opłacaj miejsca, ale co to za pomysł z usuwaniem pomnika?

Tu by jeszcze pasowało coś dopisać w ramach podsumowania, ale „Duchy” czekają.

_______________
¹ Nadal nie mogę się przyzwyczaić, gdy go słyszę przez telefon. Ostatnim razem, gdy widziałem kuzyna, chłopak kończył podstawówkę i był jeszcze przed mutacją. Teraz – po trzydziestu latach? – w słuchawce odzywa się głęboki tenor, który w ogóle nie pasuje do dziecka jakie pamiętam.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Po południu chodzę do ZUS-u po papierek (wniosek) potrzebny dla mamy. Można by to załatwić przez net (wypełnić formularz i złożyć), ale mam czas i mogę spacerować.
Wieczorem robi się tak chłodno, że nakładam jeansową kurtkę, ruszając na treningową przechadzkę (w słuchaniu „Farnace” Vivaldiego). Padam godzinę po kąpieli.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Jeszcze przed śniadaniem mam szybkie zakupy w piekarniczym (chleb jakoś wcześniej mi się skończył; więcej jadłem?) i w gospodarczym po sąsiedzku (połamałem miskę do ręcznego prania). Na obiad smażę placki z jabłkami. Babka je z apetytem, może nawet nadmiernym. Po siedemnastej wychodzę na daleki, ponad dwugodzinny spacer. Najpierw sprawdzam, jak wyglądają niegdysiejsze chaszcze za stadionem miejskim, uporządkowane pod nowy park (w przyszłości miejsce do biegów przełajowych). Później dreptam dwa kilometry wzdłuż torów, hen za miasto, aż do słupka hektometrowego 183,0. Wracam przez las na Górce Poznańskiej, a kawałek znów wzdłuż torów, żeby jak najdłużej unikać potrzeby nakładania antykoronawirusowej maseczki. Pogoda jest ładna, słoneczna, sporo osób (zwłaszcza młodzieży z torbami pobrzękującymi szklaną zawartością) wybrało się na podobną przechadzkę. Jedna grupka zdążyła się już nawet rozsiąść na skraju lasu i rozpalić ognisko. Pewnie mieli przykazany od rodziców wcześniejszy powrót do domu.

Read Full Post »


Jest poprawa. Zauważalna. Po trzynastej wyłażę z pościeli. Włączam radio i słucham Dwójki. Netuję prawie normalnie. A wieczorem oglądam nawet film w tv, „Pannę Fisher i Kryptę Łez”, pełnometrażową przygodę Phryne Fisher w klimatach Indiany Jonesa. Myślę, że to ostatnie było już ponad moje nadwątlone przeziębieniem (?) siły. Mimo wyjaśnień snutych pod koniec obrazu w tytułowej krypcie nie bardzo się orientuję, kto był mordercą. I nie mogę się pozbyć ogólnego wrażenia, że to była chała, której lepiej by mi było nie oglądać. Ale to wszystko pewnie przez chorobę.

Read Full Post »

Nie wyspałem się.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij