Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Achim’


11°C. Pochmurnie.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Na obiad smażę placki z jabłkami. Dużo placków. Myślałem, że może Paweł posiedzi dłużej, ale zmył się bardzo szybko, jeszcze przed obiadem. A Barbara w ogóle nie zajrzała. Na wtorek już zaplanowałem fasolkę po bretońsku, więc placki dojadam wieczorem, przed telewizorem.

Read Full Post »


Jeśli komuś mało (lektury), może sobie przeczytać jeszcze jedną kartkę wyrwaną z bloga Palnika. Bez obaw, to już ostatnia:

Szary, prosty blog: Refleksje poświąteczne
wtorek 13 kwietnia 2004, godz. 10:21

Jest takie powiedzonko: Święta, święta i po świętach. I tak się stało, jakże szybko się skończyło to, co się przed chwilą zaczęło. Jakieś refleksje?

Zmarła lubiana aktorka, zmarł bard solidarności, o którym dziś w GW wspomniał Michnik, szkoda tylko, że i w tym wspomnieniu musiał nawiązać do sprawy Rywina.

W rodzinie zaś… po raz pierwszy od wielu lat nie było kogoś bliskiego przy świątecznym stole, zauważyłem, że to jest etapowe, nie ma takiej tendencji, że co roku ktoś odchodzi. Zazwyczaj jest dłuższa przerwa (5 – 10 lat) i zaczyna się następna wymiana pokoleń. W tym roku i w mojej rodzinie to się rozpoczęło, zamiast jak zwykle usiąść do stołu świątecznego w 11 osób, usiedliśmy w 10. Prorokuję, że w niedługim czasie będzie nas siadać coraz mniej. Niestety nie jesteśmy rodziną prodzieciatą i wygląda na to, że jednak nasze rody będą wymierać.

Wielkanoc, radość zmartwychwstania, oczyszczenia z grzechów, a ja …, a ja piszę o śmierci. Dziwne jest to, że mimo, iż każdy chrześcijanin nie powinien rozpaczać po odejściu kogoś bliskiego, on ma straszną traumę z tego powodu. Jak ciężko jest rozmawiać z osobą, która po 50 latach wspólnego życia nagle została sama. Wszystko w jej domu przypomina jej Tamtą osobę. Sam gdy usiadłem do stołu zauważyłem, że miejsce przy którym ktoś siedział opustoszało. Nie stoi już tam krzesło, nie słychać rozmów jakże charakterystycznym głosem prowadzonych, cisza, i tylko trzeba uważać, żeby czegoś jakże bolącego nie powiedzieć, czegoś, co przypomni tę osobę. Wiem, to są pierwsze chwile po utracie bliskiej osoby, osoby, z którą było się związanym przez dłuższy czas.

Palnik

Lubiana aktorka to Daria Trafankowska. Bard wiadomo, Jacek Kaczmarski.

Uzupełnione 2024.04.03 Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Do południa zdążam odkurzyć w pokoju, wyskoczyć po chleb¹ i skończyć piętę w skarpetce. Gdy przed trzynastą zjawia się Barbara, nastawiałem właśnie zupę na obiad i myślałem siadać do śniadania².
– Herbatę? – pytam bratową od progu.
– Sama nie wiem… – kryguje się Barbara. – Może tylko szklankę wody mi podaj… Jeszcze bym zdążyła na wcześniejszy autobus.
– Spieszno³ ci do domu?
– W sumie mogłabym jeszcze do fryzjerki wyskoczyć… A ten, jak ma się na mnie drzeć, niech ma konkretny powód.
– To nastawiam wodę.
Reszta wizyty bratowej upływa normalnie, w miłej atmosferze, z tradycyjną litanią narzekań Barbary na męża nieudacznika (nowy zlew uszkodził już przy wkładaniu do bagażnika samochodu) i furiata. Mnie brak jakichkolwiek powodów do utyskiwań, więc się mało co odzywam.
Czas na spokojne netowanie mam dopiero po piętnastej.
Wieczorem chodzę do paczkomatu po przesyłkę ze Znaku i na zakupy do Biedronki. W supermarkecie przed dwudziestą tłum kupujących, jak w handlowym szczycie dnia, a towar na półkach przetrzebiony. Nawet do kas samoobsługowych trzeba stać w kolejce. Ludzie myślą jutro ostro świętować, czy co?
Przy kolacji wekuję jeszcze cztery porcje zupy i zalegam przy komputerze.

_____
¹ Już się nie załapałem na swój z pomidorami. Nie pomyślałem (a powinienem był!), że przed sobotnim świętem ludzie się rzucą i wykupią co lepsze pieczywo.
² Kawa już stygła, a ja smarowałem kanapki, gdy usłyszałem znajome pikniecie domofonu sygnalizujące, że ktoś wprowadził mój kod otwierający drzwi.
³ No dobra, może to było zwykłe „spieszysz się”.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Od rana w kuchni. Przed ósmą Barbara podrzuciła mi wiaderko ładnych, dojrzałych śliwek, które od razu myję, pestkuję (robaka nawet jednego), rozgotowuję, odparowuje i na koniec wekuję w postaci dżemu upchanego do siedmiu słoików. Skończyłem o 22:15. Nie żebym pracował nad tym dżemem non stop. Między trzynastą a osiemnastą mam dłuższą przerwę na herbatę z Barbarą (poczęstowałem bratową babką), leniwe netowanie, zakupy w Gamie (musiałem wyjść po cukier) i własny obiad (końcówka babki).
Winogron w tym roku od brata chyba nie dostanę, bo dobrały się do nich szpaki i korzystają z owoców, za nic sobie mając obecność gospodarzy na podwórku.

Read Full Post »


Babka przestała pić.
W południe ciśnienie ma marne. 94/55, czy jakoś zbliżone. Tabletka którą łyknęła poniedziałkowym wieczorem zadziałała zbyt mocno?
Przez cały dzień udało mi się wmusić w nią (tak silnie zaciska usta, że nawet pojenie strzykawką jest problemem) może z pół szklanki soku.
Drzemie spokojnie.
Albo może tylko leży z zamkniętymi oczami.
Zastanawiam się, czy taką woskową cerę miała już wcześniej.
Wieczorem zmęczyła koktajl proteinowy. Jeden. Przełykając z trudem.
Ciśnienia nie udało mi się zmierzyć. Pewnie zbyt niskie.
Jeśli dociągnie do rana, to mama przynajmniej się z nią pożegna inaczej, niż tylko w trumnie. Bo powinna normalnie przyjechać jutro przed ósmą.
Po tym koktajlu miałem przez moment trochę nadziei, że jednak dociągnie, ale teraz oddycha tak ciężko (rzęzi?), że chyba nie warto na cokolwiek liczyć.
Czekam.
Ciekawe, czy czekanie na własną śmierć jest równie absorbujące. Może się kiedyś dowiem, jeśli na czas zdiagnozują u mnie coś, co już się nie da leczyć¹.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ A teraz jeszcze część do komentowania.

Dzień jest słoneczny i ciepły. Przy wyjściu po chleb zajrzałem też do ogrodnika i kupiłem pelargonie na balkon. Sześć czerwonych bluszczolistnych – 10,50 zł sztuka. I w sumie powinienem był od razu po śniadaniu przesadzić je do doniczek, ale nie miałem do tego głowy. Jedną noc przestoją spokojnie w reklamówkach osłonięte przez donice z geranium, a jutro mama będzie miała przynajmniej jakieś zajęcie.

_______
¹ Skoro chcieliście rozmyślań.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ W nocy dopadł mnie ból głowy i trzyma do południa. Ulga przyszła po kawie, już z pierwszym łykiem. Zaskakujące trochę. Po południu robię pierwsze zakupy w tym roku – kupuję chleb razowy wieloziarnisty u Mistrza Jana – 6 zł za bochenek (500g?). Mama ma w południe kuzyna (dla mnie; dla mamy siostrzeniec męża) z wizytą i ostro obgadują rodzinę¹, co mamie sprawia niewątpliwie frajdę, bo ciotki Janki nie darzy zbyt wielką sympatią (że tak ujmę to delikatnie). Wieczorem zacząłem czytać „Ciszę” Dona DeLillo, kierowany w swym wyborze jedynie tym, że krótkie to. I już przy 28 stronie się cieszę (bardzo!), że książka ma tylko 144 stron pełnych światła (dawno nie czytałem publikacji z tak szerokimi marginesami). Jest szansa, że się nie poddam i doczytam to dzieło „jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich”² do końca.

____________
¹ Próba rekonstrukcji:
– Nie mam stąd żadnych dobrych wspomnień – konstatuje Jarek.
– A babcia? – mama upomina się o zasługi teściowej. – Przecież to ona cię wychowała.
– Tak, babcia była jedyną normalną osobą. Reszta patologia. A teraz dla matki liczy się tylko ukochany Rysio [młodszy syn].
² Tekst z czwartej strony okładki.

Read Full Post »


Pochmurnie, deszczowo, 20°C.
Rano zaspałem, obudził mnie dopiero telefon mamy. Po śniadaniu babki płacę zaległe rachunki, później mam czas na kawę i trochę spokojnego netowania. Tortellini z tuńczykiem i pomidorami (obiad) okazały się nie pod smak babki. Pod mój zresztą też nie, ale skoro już kupiłem i podgrzałem, to i zjadłem. Babkę karmię w nocy serkiem truskawkowym, bo skończył mi się zapas koktajli proteinowych. Wieczór spędzam na lekturze. Po najnowszym Ulrichu Hubie (przyjaźń – czy wręcz związek – zbudowana na kłamstwie?… nie wiem, jak to interpretować) sięgam po thriller Mellera, żeby się trochę zorientować w treści, gdybym chciał podsunąć książkę mamie.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij