Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2026

Śnieży, ale dość umiarkowanie. Mrozi też nieintensywnie (-4°C). Przy gotowaniu obiadu przesadziłem deko i pewnie będę dojadał kopytka jeszcze w poniedziałek. W dzień słucham radia (PR2) i wyłapuję ładne frazy¹ z audycji o Magdzie Umer. Wieczorem czytam „W domu” Cobena (opowieść niewątpliwie wciąga) i siedzę trochę nad wierszami Stefana Napierskiego, które wydają się niepokojące² i dość depresyjne w wymowie, więc się jeszcze zastanowię, czy nie skończyć spotkania z poetą na tomiku „Poemat” (1924).

_______
¹ Na przykład cytowany przez Grzegorza Turnaua fragment kołysanki „Pora dobrej nocy”:

We śnie mogą wszyscy wrócić.
We śnie możesz się nie smucić.

² Nawet w tekście niby o kocie (uwspółcześniłem pisownię wyrażeń z przed, przedemną, zwolna):

WIELKI KOT

W noc ciemną
Tu, nieopodal,
Skacze przede mną
Po stromych, księżycowych, rozjaśnionych schodach.

Jak głuche tętno
Dalekich rzek,
Z piętra na piętro
Bezgłośny bieg.

Wczepię się w ciszę!
Chwycę trzeszczącej poręczy!
(Na murze czarnym cienisty błysk) -—
I, nie słuchając, usłyszę
Podziemny pisk,
Który mnie dręczy
(W ciemności dwoje oczu rozwartych: oczu z tęczy).

Widzę: krąży przez letnie senne strychy,
Duszne od bielizny mokrej i brudnej,
Dwoje oczu, bezsenne szprychy,
Okrutne, balsamiczne, straszne i przecudne.

Słyszę: płowe wąsy się stroszą
I małe myszki uciekają w norę,
Małe serca tłuką mocno, beznadziejnie proszą,
Z wolna urzeczone przez spojrzenie różowe i chore.

Jestem najmniejszą z myszy,
Którą goni strach,
Wciąż za mną, wciąż przede mną gorąco dyszy,
Aż zdusi w kłach.

Jeszcze raz ujdę tobie, raz umknę sprzed ciebie,
I w popłochu zatrzasnę ciężkie drzwi mieszkania
Ale znów jesteś. Cień twój na progu się słania,
Abym krzyczący był w niebie!

Stefan Napierski, Poemat (1924) str. 30-31

Read Full Post »

Nie jestem pewny, czy zaczynanie znajomości z Myronem Bolitarem od jedenastego tomu cyklu Harlana Cobena (W domu) było dobrym posunięciem. Bohater nie spodobał mi się od pierwszego akapitu, w którym się pojawia. A Win, jego najlepszy przyjaciel, szlachtujący ludzi na powitanie, jest jeszcze bardziej antypatyczny. Mam nadzieję, że akcja powieści zrekompensuje mi te niedogodności, a może i sami bohaterowie pokażą się od lepszej strony i moje negatywne nastawienie do obu przejdzie w trakcie lektury. Oby.
+
W wieczornej poczcie znalazłem blogowy raport za grudzień. Jednak trzeba was trzymać krótko. Pokrzyczałem trochę i wszystkie statystyki poszły do góry:

Odwiedzający ↑24%
Wyświetleń ↑6%
Polubienia ↑26%
Komentarze ↑39%

_______
¹ Na stronie 19. Harlan Coben, W domu, przełożył z angielskiego Jan Kraśko (Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2018):

Dwie minuty przed telefonem od Wina Myron Bolitar leżał nago na łóżku u boku oszałamiająco pięknej kobiety. Ciężko dysząc, zatraceni w rozkoszy, którą daje … hm, tylko rozkosz, oboje patrzyli na ozdobne sztukaterie na suficie.
– Rany boskie – sapnęła Teresa.
– Prawda?
– To było…
– Prawda?
Myron celował w postkoitalnych rozmowach.

² W znaczeniu, że w pierwszym rozdziale, ale nie wiedziałem, jak to lepiej ująć.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Mróz nie odpuszcza. W nocy było -17°C, w dzień nie więcej niż -7°C. Śpię średnio. Być może z powodu przegrzania pokoju, bo ze względu na Kunegundę przestawiłem termostat w grzejniku na czwórkę. Na obiad mam biedronkowe pierogi z mięsem. Bratanica je jakąś bagietkę-zapiekankę, pewnie z Żabki albo McDonalda. Proponowałem pierogi, ale miała zastrzeżenia do farszu, który jak na jej gust jest zbyt suchy. A może zbyt mokry? Przyznaję, że po „Nie, dziękuję” nie słucham już zbyt uważnie. Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało. O piętnastej, gdy już zostałem w mieszkaniu sam, zalegam na kanapie przy włączonej Dwójce (PR2) i ucinam sobie dłuższą drzemkę. Wieczór mija mi na leniwym netowaniu. Po odcinku „Ziemi obiecanej”¹ biorę szybką kąpiel. Zaplanowałem na piątek wyjście do biblioteki (dwa zamówione tytuły już czekają na odbiór), więc trzeba się trochę ogarnąć.

_______
¹ PR2, Książka do słuchania, czyta Wojciech Malajkat.

Read Full Post »

O dwudziestej pierwszej Kunegunda przysłała mi SMS-a z pytaniem, czy mógłbym ją przenocować. Po czterech godzinach wyprosili ją z SOR-u, bo się okazało na tomografii, że niczego sobie nie uszkodziła, spadając ze stromych schodów na plecy i waląc głową o zmarzniętą glebę. „Ale czemu znowu ja, skoro ma na miejscu również zamożną ciotkę!?” – pomyślałem, w sumie jednak trochę zadowolony, wystukując krótkie „Tak” odpowiedzi.

Czesio tego tekstu mi nie zatwierdził.¹

_______
¹ Ten tekst w obecnej postaci nie spełnia normy składniowej, nawet przy założeniu narracyjnej potoczności. Krótko: to nie jest kwestia gustu ani rygoryzmu Czesia, tylko realnych uchybień normatywnych.

Read Full Post »

Po obiedzie odpowiedziałem na zaległego maila zaległy mail, czym zaspokoiłem w pełni dzisiejszą potrzebę pisania. Dlatego tylko napomknę, że z braku lepszych wrażeń przy popołudniowym przemarszu Orszaku Trzech Króli (a byłem, byłem) cieszę oczy obecnością jakiegoś przypadkowo wypatrzonego w tłumie kanciatego¹ dryblasa, który towarzyszył – zgaduję – rodzicom i siostrze.

_____
¹ Ta bardzo młodzieńcza kanciatość nasuwa podejrzenie, że chłopak mógł mieć nie więcej niż siedemnaście lat. Kanciatość i skwapliwość, z jaką pobiegł po darmowy bigos, którym częstowano na zakończenie imprezy.

Read Full Post »

Trochę mrozu (-5°C), trochę słońca.
Na obiad zgodnie z planem gotuję fasolkę po bretońsku. Boczek przed dodaniem do gara drobniutko pokroiłem i dokładnie zesmażyłem. Po dziewięćdziesięciu minutach rozgotował się w pomidorowym sosie bez zauważalnych wizualnie śladów.
Po osiemnastej dzwonię do mamy spytać, co z kotem. Wczoraj jak zasnął wieczorem pod grzejnikiem, tak spał murem przez całą noc i rano (o dziesiątej, gdy dzwoniłem po raz pierwszy) nadal nie przejawiał żadnej aktywności.
– A wszystko w porządku – uspokaja mama. – Jak się zerwał z posłania o jedenastej i wypuściłam go na korytarz, od razu na podwórko wyleciał. Ale wystarczyło mu pół godziny ganiania po śniegu. Wyjrzałam przed dwunastą, a on już siedzi na garażu i się wpatruje w okno, żeby go wpuścić do bloku. Teraz znowu śpi pod grzejnikiem. Może w nocy buszował po mieszkaniu, ale nie usłyszałam?
– Niemożliwe! Przecież on tak tupie, że się tego nie da nie usłyszeć.
Pomyślałem w każdym razie, że zdecydowanie bym nie mógł mieć kota u siebie w domu. Za duża odpowiedzialność i za bardzo bym się zwierzakiem przejmował, skoro nawet tym kotem mamy, kotem, którego ledwo znam i lubię, już się przejmuję.

Read Full Post »

Wieczorem oglądam kolejny odcinek „U Pana Boga w Królowym Moście” (TVP1). Mama stwierdziła rano, że jednak sobie ten serial daruje, chociaż z upodobaniem oglądała wszystkie wcześniejsze filmy Bromskiego z tej podlaskiej serii. Mnie coś zatrzymało przed telewizorem, mimo że w swojej ocenie serialu i jego humoru waham się między „toporny” a „prymitywny”.
A poza tym nie ma się czym chwalić.

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij