Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2024


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Od razu po rozmowie z mamą wyszedłem do Mistrza Jana. Pączki kupiłem cztery, dwa z nadzieniem różanym (4,90 zł sztuka), dwa z pistacjowym (6,50 zł sztuk), podsłuchawszy, jak młodziutka sprzedawczyni (jakaś nowa) zachwala znajomym te ostatnie.
– Taki smaczne, że sobie wzięłam cztery – mówiła.
Mnie w ogóle nie podeszły. Pistacjowe nadzienie wygląd miało nieapetyczny, w smaku przypominało mdły budyń, czy kogel-mogel bez cukru. I jeszcze ta cena… Całkowita porażka!

Read Full Post »

Ponuro, deszczowo, w dzień 1°C, z wieczorem temperatura spada poniżej zera.
Wysłałem cotygodniowego SMS-a do Pszczółka. Podlałem kwiaty. Na obiad ugotowałem ryż do marmolady przywiezionej ze wsi. U Zannoniego przebrnąłem jedynie przez okropny (mocno realistyczny, prawdziwy) rozdział o umieraniu i musiałem zrobić przerwę w lekturze. Wspomnienie o Ewie Podleś w Tematach operowych (PR2) zatrzymało mnie dłużej przy radioodbiorniku, przesuwając kąpiel na porę wczesnonocną.
Dzień zamykam odcinkiem „Inspektora George’a Gentlyego”.

Read Full Post »

Po zmroku ociepla się do 8°C i pada dość intensywnie, co zauważam dopiero po wyjściu z domu. Na szczęście do zamku mam blisko, więc już nie wracam po parasol. Tylko śmieci (reklamówkę z plastikami) zamiast do kontenera za blokiem wyrzucam do najbliższego kosza. Kosze w okolicy też są dostosowane do recyklingu (miejska fanaberia, zamiast jednego stoją cztery, na cztery główne frakcje odpadków¹), czyli to w sumie żadna różnica.
W muzeum w ramach Akademii 2024 jest kolejny wykład o epitafiach, tym razem o ich luterańskiej ikonografii. Przechodząc w holu obok rozgadanych pań słyszę, że dyskutują o „Toni” Szatrawskiej² (że jest kolejka w bibliotece do egzemplarza… „Nie doczytała, bo mi się nie chciało”… coś o jakimś kompozytorze „Ale dlaczego ona porównuje…”). W sali na górze jest około dwudziestu osób, kilka znajomych z widzenia, parę emerytek, które zaczęły się pojawiać na wykładach w tym sezonie Akademii. Kustoszka z Olsztyna trochę średnio radzi sobie z mikrofonem. Siedzę w ostatnim rzędzie, tym razem w doskonałym miejscu³, walcząc z sennością.
Po osiemnastej szykuję szybki obiad (jajka, makaron, sos pomidorowy) i ucinam dłuższą drzemkę. Po dwudziestej pierwszej, przed kolejnym odcinkiem „Chicago PD”, mam jeszcze chwilę na lekturę. Powinienem się chyba bardziej zmobilizować i przyspieszyć czytanie, bo w tym tempie znów odniosę książki do biblioteki poganiany mailami o konieczności zwrotu.

____________
¹ Już chyba o tym tu było.
² Jedna trzymała tom powieści, więc automatycznie nadstawiłem ucha.
³ Na zdjęciach wrzucanych na FB prawie na gorąco nie ma mnie nawet w malutkim kawałku.

Read Full Post »

Zmieniam pościel. Robię pranie. U Mistrza Jana kupuję chleb, półtora bochenka. Na obiad przygrzewam zupę ze słoika (zostały jeszcze dwa). Oglądam kolejne odcinki „Fabryki lalek” i George’a Gently’ego. A poza tym żrę bez umiaru, pod wieczór zwłaszcza i w nocy. Dobrze, że wziąłem u Mistrza Jana chleba więcej, bo inaczej bym musiał już we wtorek znów wychodzić do sklepu.

Pani Aniela przeważnie chodziła na św. Agaty¹ do kościoła na mszę, a później często przynosiła babce chleb święcony w tym dniu. Powinienem mieć jeszcze gdzieś jakieś kawałki, w plastikowej kapsułce po sylwestrowej Kinder Niespodziance. Tylko nie pamiętam, czy już wtedy wiedziałem, że to dla ochrony przed pożarem.

__________________
¹ 5 lutego w Kościele Katolickim mamy wspomnienie św. Agaty, dziewicy i męczennicy. Gdzieniegdzie nadal kultywuje się z tej okazji tradycję święcenia soli, chleba i wody.

Read Full Post »

Ranek pochmurny, popołudnie deszczowe, wieczór wietrzny. 5°C.
Na obiad przysmażam ostatni kawałek (ćwiartkę) babki ziemniaczanej i dojadam kiszoną kapustę (nadal pamiętam, że mam oddać przy okazji 10 groszy w zieleniaku)..
W nocnych planach mam „Tove” (2020), fiński film biograficzny o Tove Jansson.

Read Full Post »

Jest ciepło (9°C), ale bardzo wietrznie.
Wstaję z lekkim bólem głowy i przez cały dzień funkcjonuję na pół gwizdka, odkładając na później wszystko, co tylko mogę odłożyć.
Wieczorem oglądam „Pompeje” (2014) z Kitem Haringtonem. Byłaby większa korzyść (i porównywalna frajda), gdybym spędził ten czas patrząc tępo w ścianę.

Read Full Post »

Dopiero widok tłumu wiernych wychodzących o jedenastej z kościoła przypomniał mi, że dziś Gromnicznej.
Feralna data.
Dwa lata temu ojciec miał udar.
A przed trzydziestu ośmiu laty zmarła babcia Kazia.
Po zmroku znów pada.
Wieczór spędzam w Iraku z Mattem Damonem, oglądając „Green Zone” (2010).

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij