
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Od razu po rozmowie z mamą wyszedłem do Mistrza Jana. Pączki kupiłem cztery, dwa z nadzieniem różanym (4,90 zł sztuka), dwa z pistacjowym (6,50 zł sztuk), podsłuchawszy, jak młodziutka sprzedawczyni (jakaś nowa) zachwala znajomym te ostatnie.
– Taki smaczne, że sobie wzięłam cztery – mówiła.
Mnie w ogóle nie podeszły. Pistacjowe nadzienie wygląd miało nieapetyczny, w smaku przypominało mdły budyń, czy kogel-mogel bez cukru. I jeszcze ta cena… Całkowita porażka!
Archive for Luty 2024
Tłusty Czwartek
Posted in Forum, Lepszy rydz niż nic, Z fotopuszki, tagged Bazyli, Grażyna, Pieniny, pocztówka, pączki, Tłusty Czwartek on 8 lutego 2024| 37 Komentarzy »
Dzień dwieście siedemdziesiąty czwarty (środa)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się słucha, tagged Bernardo Zannoni, Ewa Podleś, Inspektor George Gently, Moje głupie pomysły, obiad, odsyłacz, pogoda, PR2, Pszczółek, SMS on 7 lutego 2024| 42 Komentarze »
Ponuro, deszczowo, w dzień 1°C, z wieczorem temperatura spada poniżej zera.
Wysłałem cotygodniowego SMS-a do Pszczółka. Podlałem kwiaty. Na obiad ugotowałem ryż do marmolady przywiezionej ze wsi. U Zannoniego przebrnąłem jedynie przez okropny (mocno realistyczny, prawdziwy) rozdział o umieraniu i musiałem zrobić przerwę w lekturze. Wspomnienie o Ewie Podleś w Tematach operowych (PR2) zatrzymało mnie dłużej przy radioodbiorniku, przesuwając kąpiel na porę wczesnonocną.
Dzień zamykam odcinkiem „Inspektora George’a Gentlyego”.
Dzień dwieście siedemdziesiąty trzeci (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się ogląda, Się słucha, tagged Akademia 2024, Bernardo Zannoni, Chicago PD, ekologia, Ishbel Szatrawska, korekta (R), Moje głupie pomysły, muzeum, pogoda, Toń, z przypisem, zamek on 6 lutego 2024| 56 Komentarzy »
Po zmroku ociepla się do 8°C i pada dość intensywnie, co zauważam dopiero po wyjściu z domu. Na szczęście do zamku mam blisko, więc już nie wracam po parasol. Tylko śmieci (reklamówkę z plastikami) zamiast do kontenera za blokiem wyrzucam do najbliższego kosza. Kosze w okolicy też są dostosowane do recyklingu (miejska fanaberia, zamiast jednego stoją cztery, na cztery główne frakcje odpadków¹), czyli to w sumie żadna różnica.
W muzeum w ramach Akademii 2024 jest kolejny wykład o epitafiach, tym razem o ich luterańskiej ikonografii. Przechodząc w holu obok rozgadanych pań słyszę, że dyskutują o „Toni” Szatrawskiej² (że jest kolejka w bibliotece do egzemplarza… „Nie doczytała, bo mi się nie chciało”… coś o jakimś kompozytorze „Ale dlaczego ona porównuje…”). W sali na górze jest około dwudziestu osób, kilka znajomych z widzenia, parę emerytek, które zaczęły się pojawiać na wykładach w tym sezonie Akademii. Kustoszka z Olsztyna trochę średnio radzi sobie z mikrofonem. Siedzę w ostatnim rzędzie, tym razem w doskonałym miejscu³, walcząc z sennością.
Po osiemnastej szykuję szybki obiad (jajka, makaron, sos pomidorowy) i ucinam dłuższą drzemkę. Po dwudziestej pierwszej, przed kolejnym odcinkiem „Chicago PD”, mam jeszcze chwilę na lekturę. Powinienem się chyba bardziej zmobilizować i przyspieszyć czytanie, bo w tym tempie znów odniosę książki do biblioteki poganiany mailami o konieczności zwrotu.
____________
¹ Już chyba o tym tu było.
² Jedna trzymała tom powieści, więc automatycznie nadstawiłem ucha.
³ Na zdjęciach wrzucanych na FB prawie na gorąco nie ma mnie nawet w malutkim kawałku.
Chleb św. Agaty od ognia strzeże chaty
Posted in babka, Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, Łatka, tagged apetyt, babka, chleb, Epic Drama, Fabryka Lalek, Inspektor George Gently, korekta, korekta (R), Kościół Katolicki, pani Aniela, przysłowie, tradycja, wspomnienie, z przypisem, św. Agata on 5 lutego 2024| 34 Komentarze »
Zmieniam pościel. Robię pranie. U Mistrza Jana kupuję chleb, półtora bochenka. Na obiad przygrzewam zupę ze słoika (zostały jeszcze dwa). Oglądam kolejne odcinki „Fabryki lalek” i George’a Gently’ego. A poza tym żrę bez umiaru, pod wieczór zwłaszcza i w nocy. Dobrze, że wziąłem u Mistrza Jana chleba więcej, bo inaczej bym musiał już we wtorek znów wychodzić do sklepu.
Pani Aniela przeważnie chodziła na św. Agaty¹ do kościoła na mszę, a później często przynosiła babce chleb święcony w tym dniu. Powinienem mieć jeszcze gdzieś jakieś kawałki, w plastikowej kapsułce po sylwestrowej Kinder Niespodziance. Tylko nie pamiętam, czy już wtedy wiedziałem, że to dla ochrony przed pożarem.
__________________
¹ 5 lutego w Kościele Katolickim mamy wspomnienie św. Agaty, dziewicy i męczennicy. Gdzieniegdzie nadal kultywuje się z tej okazji tradycję święcenia soli, chleba i wody.
Dzień dwieście siedemdziesiąty pierwszy (niedziela)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, tagged ale kino+, obiad, plany, pogoda, Tove, Tove Jansson on 4 lutego 2024| 27 Komentarzy »
Ranek pochmurny, popołudnie deszczowe, wieczór wietrzny. 5°C.
Na obiad przysmażam ostatni kawałek (ćwiartkę) babki ziemniaczanej i dojadam kiszoną kapustę (nadal pamiętam, że mam oddać przy okazji 10 groszy w zieleniaku)..
W nocnych planach mam „Tove” (2020), fiński film biograficzny o Tove Jansson.
Dzień dwieście siedemdziesiąty (sobota)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, tagged ból głowy, Kit Harington, pogoda, Pompeje, TVP1 on 3 lutego 2024| 32 Komentarze »
Jest ciepło (9°C), ale bardzo wietrznie.
Wstaję z lekkim bólem głowy i przez cały dzień funkcjonuję na pół gwizdka, odkładając na później wszystko, co tylko mogę odłożyć.
Wieczorem oglądam „Pompeje” (2014) z Kitem Haringtonem. Byłaby większa korzyść (i porównywalna frajda), gdybym spędził ten czas patrząc tępo w ścianę.
Święto Ofiarowania Pańskiego
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, tagged ale kino+, babcia Kazia, Green Zone, Matki Boskiej Gromnicznej, Matt Damon, Oczyszczenie Marii Panny, ojciec, rocznice, Święto Ofiarowania Pańskiego on 2 lutego 2024| 31 Komentarzy »
Dopiero widok tłumu wiernych wychodzących o jedenastej z kościoła przypomniał mi, że dziś Gromnicznej.
Feralna data.
Dwa lata temu ojciec miał udar.
A przed trzydziestu ośmiu laty zmarła babcia Kazia.
Po zmroku znów pada.
Wieczór spędzam w Iraku z Mattem Damonem, oglądając „Green Zone” (2010).



