Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Babka’ Category

Kończę pranie. Węzły chłonne w okolicach lewej strony żuchwy jakby lekko mi spuchły i zaczynają boleć. Babka nad ranem znów zalicza podłogowanie. Uspokaja ją to dość dokładnie na cały dzień.

Reklamy

Read Full Post »

Dzień # 1392.

Spokojny mam dopiero wieczór. Chyba pomógł mi kieliszek wina, na który namówiłem babkę przy okazji świętowania jej dziewięćdziesiątych czwartych urodzin.

Read Full Post »

Z upływem dnia coraz mocniej wieje. A babka robi się coraz bardziej niespokojna. Co może wynikać z pierwszego, ale nie musi. Grunt, że perspektywy na przespanie nocy są coraz bledsze. Zwłaszcza, że tabletkę od ciśnienia babka wolała wypluć, niż połknąć.

Read Full Post »

Kolejna ciężka noc i męczący dzień zmagań z podwyższonym ciśnieniem u babki. Aż wszystkiego się odechciewa.

Read Full Post »

Babka jest przez chwilę aktywna przed jedenastą. O ile można nazwać aktywnością przysłuchiwanie się mojej telefonicznej rozmowie z mamą (wkład babki to potwierdzenie, że czuje się dobrze i pożegnalne „Do widzenia” na koniec). Po trzynastej siada, by wypić kawę i zjeść kanapkę. Przy okazji łyka też tabletki po sprawdzeniu ciśnienie (w normie). A poza tym nic, tylko śpi. Spokojnie i twardo.

Read Full Post »

Dzień # 1322.

Babka jest niespokojna od wczesnych godzin porannych, do późnych nocnych. Na szczęście momentami też trochę drzemie (po lekach, po posiłkach), więc da się jeszcze wytrzymać. Oczywiście nie ma mowy o żadnym zajęciu wymagającym większego skupienia. W dzień słucham radia. Wieczór spędzam w kuchni na wycinaniu literek do niezbędnika. Cały czas muszę być na miejscu, może niekoniecznie na widoku, ale w czujnej gotowości na odgłos każdego większego ruchu w okolicach babcinego tapczanika. Półgodzinne wyjście na zakupy do Nemezji (zabrakło koncentratu pomidorowego do obiadu) okazało się nieobecnością zbyt długą i po powrocie muszę zbierać babkę z podłogi.

Read Full Post »

Babka rankiem jest ciut nadaktywna, o szóstej mogę już zapomnieć o spokojnym spaniu. Po śniadaniu sytuacja robi się trochę lepsza. Babka usypia, odpoczywam więc przy kompie i słucham radia. O czternastej przychodzi technik podłączyć cyfrowy dekoder kablówki. Komputer przestał sobie radzić nawet z odtwarzaniem podróżniczych relacji Fryka na YpuTUBE, dlatego na razie jednak nie rezygnuję z telewizji. Babka z ciekawością obserwuje krzątaninę w pokoju, przysłuchuje się mojej rozmowie z kobietą wypisującą papiery aneksu do dotychczasowej umowy i nawet sama trochę próbuje się włączać do konwersacji („Ja mam już prawie sto lat!”).
A później przychodzi piętnasta i wszystko zaczyna się sypać.
W radiu zamiast normalnego odcinka Eterka puszczają jakieś nędzne ochłapy, z zapowiedzią, że za tydzień w ogóle już nie będzie Przybory. Marnuję ostatni kawałek brystolu na krzywo złożonym leporellu. A wieczorem to już w ogóle jest kanał, bo nie mogę zmierzyć babce ciśnienia. Ostatecznie daję jej tabletkę w ciemno, chyba trafnie (potrzebnie), bo się po niej uspokaja i zasypia.

Read Full Post »

Older Posts »