Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Babka’ Category

I znów na termometrze ponad 30 °C. A muszę dwukrotnie wychodzić do miasta, bo przed śniadaniem pocałowałem klamkę zamkniętego „chwilowo” saloniku RUCH-u.
Na obiad serwuję pierogi z serem i jagodami, ze śmietaną i na słodko. Babka zjada sześć i jeszcze kawałek jogurtowego ciasta na deser. Jesteśmy już na etapie, że cieszy mnie każdy posiłek, który zjada normalnie.
Ciepła noc nie przynosi najmniejszej ulgi w rozgrzanym mieszkaniu. Kładę się wcześniej, z lekkim bólem głowy.

Reklamy

Read Full Post »

Babka rano śpi długo. A później mocno marudzi w trakcie śniadania (praktycznie znów wypija tylko kawę). W rezultacie nie wyrabiam się na odsłonięcie ławeczki Wojciecha Kętrzyńskiego. O trzynastej, przy okazji zakupów w saloniku RUCH-u, mogę sobie już tylko obejrzeć nowy miejski pomnik. I w sumie nie powiem, bym wpadł w zachwyt.
Na obiad mama gotuje duży gar paprykowej. Babka daje się skusić na pół miseczki zupy. Leków od przeziębienia konsekwentnie unika.

Read Full Post »


Wydałem w aptece pięć dych, a babka nie chce brać nawet syropu.

Read Full Post »

Śpię do południa. Do obiadu komputer i książka. Później tradycyjny spacer na cmentarz. Wieczorem „Wołyń” Smarzowskiego.
Babka znów głównie drzemie, nie odzywa się, niepokojąco brzydko kaszle i nie łyka tabletek.

Read Full Post »

W sumie dzień nie było jakoś wyjątkowo parszywy, więc i koronujący go wieczorny wypadek okazał się mniej groźny, niż to w pierwszej, zakrwawionej chwili wyglądało. Babka, chcąc wstać z łóżka (zgaduję), rozwaliła sobie górną wargę o nocny stolik. Szczęściem wcześniej wybrała protezę do umycia, więc sztucznej szczęce nic się nie stało. A i sama babka by pewnie bardziej ucierpiała, gdyby miała w ustach w chwili upadku kawałek plastiku.
– No jak tak można?! – warknąłem ponuro, spiesząc z pomocą i dźwigając babkę z podłogi. – Kiedyś się babcia zabije!
– Pewnie kiedyś się zabiję – wystraszona babka zgodziła się potulnie.

Read Full Post »

Nawet na naleśniki babkę trzeba namawiać. Na jogurt też.
Tyle dobrego, że pije w miarę normalnie. Normalnie jak na nią.
Ogólnie jest niewesoło.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Powrót do normalności. Albo chwilowa poprawa. W każdym razie przez dzień jest na tyle dobrze, że decyduję się na wieczorne wyjście do zamku. W tym roku lokalna oferta Nocy w Muzeum jest zdecydowanie nie pod mój gust. Z całego programu wybieram tylko prezentację nowych nabytków w zbiorach i zwiedzanie muzeum z przewodnikiem. Krzesła z kętrzyńskiej loży masońskiej (wzmiankowane nowe nabytki) okazują się zupełnie nieefektowne. Oprowadzanie, w porównaniu z tymi z lat poprzednich, średnio zajmujące.
Przed wyjściem z domu tyle razy powtarzam babce: „Tylko pamięta babcia, że poszedłem do zamku. Jeśli się babcia przebudzi i zobaczy, że nikogo nie ma w domu, żeby się babcia nie zdenerwowała. Jestem w zamku, ale szybko wrócę”, że babka w ogóle nie zasypia i przez dwie godziny (20-22) czeka na mój powrót.

Read Full Post »

Older Posts »