Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2023


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ¹ Okazuje się, że mama wysyłając we wtorek kartki z życzeniami jedną wysłała też do mnie. Gdyby od razu wrzuciła kopertę do mojej skrzynki zaoszczędziłaby na znaczku.
Rozmemłany jestem i na nic innego mnie dziś nie stać. Mógłbym się jeszcze co najwyżej pochwalić radościami z lektury:

Szop pracz imieniem Lucjusz został ostatnio opisany w wielu popularnych pismach, ponieważ wydry i bobry, z którymi pracował nad spektaklem wodno-baletowym „Jezioro cudów” oskarżyły go o niewłaściwe traktowanie. Zmuszał je do zadzierania ogonów i w ogóle nadużywał władzy. Kazał im całymi godzinami prać w nadziei, że lepiej go zrozumieją. Nie zrozumiały. Nie tylko wydry, ale i potulne zazwyczaj bobry podpisały oficjalny protest, który właściwie zakończył karierę reżysera Lucjusza. Sprawa była głośna i dyskutowana , mimo że zdarzyła się na terenach bardzo odległych zarówno od Strumienia jaki i od rzeki Chlipawki.

Człowiek wychwyci aluzje i się cieszy jak małe dziecko.
Z tym że Maciej Wojtyszko chyba przecenił wpływ szwajcarskiej afery na karierę Lucjusza. Widziałem właśnie w „Wyborczej” artykuł, że Krystian Lupa wrócił do gry i wystawia coś nowego we Wrocławiu na podstawie „Domu Bernardy Alba” Federica Garcii Lorki.

____
¹ Tu pojawi się zdjęcie, jutro czy kiedyś tam. Tradycyjne takie, z Bazylim prezentującym równie tradycyjną świąteczno-noworoczną kartkę; Aktualizacja 2023.12.11
² Maciej Wojtyszko, Bromba i polityka (Ezop 2023), str. 57

Read Full Post »

Przy okazji wieczornego spaceru robię zakupy w Biedronce. Powinienem sprawdzić, po ile są płatki owsiane w Gamie, bo nie wiem, czy nie przepłacam, kupując je w odległym supermarkecie, zamiast w społemowskim sklepie pod bokiem.
W nocy przypominam sobie „Przygody Toma Jonesa” z Albertem Finneyem, odkrywając z zadowoleniem, że film jest nawet lepszy, niż go zapamiętałem.

Read Full Post »

Dzień z mamą. Przyjeżdżała załatwić jakąś dopłatę do rachunku w zakładzie energetycznym.
Po jedenastej towarzyszę jej w wyjściu do miasta na zakupy. Mama kupuje kozaki na co dzień, nową czapkę i rękawiczki, jakieś kawałki drobiu (udka?) już na święta.
Po trzynastej wspólnie krzątamy się przy obiedzie, ja szykuję kotlety z piersi kurczaka i obieram ziemniaki, mama smaży i gotuje.
Po piętnastej odprowadzam mamę na przystanek i wracam spacerem przez cmentarz. U dziadków jest porządnie zaśnieżone, więc tylko wyrzucam zmrożoną chryzantemę.
Wieczorem ucinam sobie dłuższą drzemkę. W nocy, po odcinku „Wszystkich stworzeń dużych i małych” przełamuję opory i oglądam połowę najnowszej ekranizacji „Toma Jonesa” (2023). Mimo czarnej narratorki ma to nawet ręce i nogi, a dzięki atrakcyjnej młodości Solly’ego McLeoda w tytułowej roli sprawia sporą wizualną frajdę. Niestety XVIII wiek widać tylko w dekoracjach, a żywiołowa radość i humor Fieldinga, tak świetnie oddane przez Tony’ego Richardsona w filmowej wersji z 1963 roku, prawie całkiem przepadły.

Read Full Post »

W nocy długo nie mogę zasnąć. Rano budzi mnie dopiero telefon mamy. Rozmawiamy krótko, bo mama na głowie ma rodzinę i rozwój afery z kotem. Po jedenastej wychodzę po chleb, ale najpierw kupuję u Chińczyka nową myszkę. W starej ledwo dychającej wysiadła rolka do skrolowania i to była kropla przepełniająca kielich. Po trzynastej mama dzwoni drugi raz, pogadać dłużej i na spokojnie. W znaczeniu – bez słuchaczy, bo emocje nadal ją trzymają i musi ponarzekać na podłość sąsiadki, która na pytanie „Kiedy wreszcie zawiezie kota do weterynarza?” stwierdziła „Ale przecież to twój kot!”.
– Co za bezczelna baba! – emocjonuje się mama. – Jak był zdrowy to „Popiołek kochany…”. A nawet nie spytała, czy chcę koty¹ w bloku. Jak powiedziałam ojcu, że możemy go adoptować, ale niech go nie okalecza, to nie, musiała postawić na swoim, zawieźć do weterynarza i wykastrować. A teraz mówi, że to mój kot! Tak, ojciec go hołubił i to był jego pupilek, a ja karmię. Ale co miałam robić, skoro zaczęła kotkę wołać do mieszkania i tylko jej dawała jeść? Przecież nie będzie zwierzak chodził głodny. Wygarnęłam babsztylowi wszystko, co o niej myślę!
– Ale kulturalnie, mam nadzieję, się obyło? Nie rzucała mama wyrazami?
– Kulturalnie. Niech chodzi nadęta i się najlepiej w ogóle do mnie nie odzywa!
– A do którego weterynarza Barbara zabrała kota?
– Nie wiem. Jej sąsiad jechał akurat odebrać swoją kotkę, to pojechała razem z nim. Jak się nie da już kota wyleczyć, to niech go chociaż uśpią, bo zwierzak nie może się tak męczyć.
Po dziewiętnastej wychodzę na spacer, pierwszy po tygodniowej przerwie. Nawet zbyt mocno się nie ślizgam w zimowych butach, ale do spacerów chyba będę nakładał wojskowe trepy.
Dzień kończę chwilą z Brombą (nie wiedziałem, że Zwierzątko Mojej Mamy jest samczykiem!) i piątym odcinkiem „Inspektora Ricciardiego”.

____________
¹ Sąsiadka któregoś roku przygarnęła parę kociaków, rodzeństwo. Po właścicielu, który się zapił, czy zaćpał.

Read Full Post »

Mróz zelżał do zera, a niebo po południu na moment nawet błękitnieje, ale w radiu (PR2) grają zbyt ładnie, by mi się chciało ruszyć sprzed komputera i dreptać na spacer. Może jutro. Wieczorem sięgam po nową Brombę, ale tylko aby w ogóle zacząć. Zaraz po pierwszym opowiadaniu mam ostatni odcinek „Kamerdynera”, a później pierwszy „Świadka oskarżenia” wg Agathy Christie z Kim Cattrall w roli wdowy-nieboszczki. Normalnie bym wiedział kto zabił, ale w tych nowych ekranizacjach (ta jest z 2016 roku) tak wiernie trzymają się literackiego pierwowzoru, że chyba tylko adwokata i prokuratora mogę skreślić z listy potencjalnych morderców.

_______
¹ Ale nie żebym od razu pamiętał z lektury. Jakoś niedawno zdarzyło mi się oglądać klasyczną ekranizację z Marleną Dietrich.

Read Full Post »

Nie wiem, chyba próbowałem przespać cały dzień. Nie udało się i wstaję po piętnastej.
Zmieniam pościel, nastawiam pranie. Zaczynam porządki w szafie, ale zapału wystarcza mi na ułożenie poszew na jednej półce. Na tapczanie zostały rozłożone kupki różnych tekstyliów (ręczniki, poszewki, prześcieradła itp.), z którymi będę musiał zrobić porządek jutro, bo chyba w poniedziałek bratowa może być w mieście.
Mama kupiła już znaczki i świąteczne kartki.
– Za cztery zapłaciłam prawie trzydzieści złotych. Drogo.
– Bo znaczki są drogie – mówię.
– Kartki też. Ale wyślę. Janka zawsze przysyła. A jak dzwonię z życzeniami do Anki, to ona długo gada, chyba myśli, że mam rozmowy za darmo. Taki mi później rachunek przychodzi, że już taniej kartkę wysłać. A ta druga albo nie odbiera, albo mówi tak niewyraźnie, że połowy nie rozumiem. W tygodniu wypiszę i wyślę, żeby dotarły na czas.
Wieczorem przez moment zastanawiam się nad spacerem, ale zasiedziałem się przy komputerze. I okazało się, że odcinek „Chicago PD” mam już o 21:00 i bym się nie wyrobił z kąpielą przed, więc ostatecznie dałem sobie spokój.

Read Full Post »

Po zakupach¹ i śniadaniu² ostukuję grzejniki w kuchni i łazience, które zrobiły się ledwo ciepłe³ mimo gorących rur w przedpokoju.
Pomogło.

_________________
¹ Chleb u Mistrza Jana i kiszona kapusta w zieleniaku, do obiadu zamiast surówki.
Za kapustę płacę gotówką (2,76 zł; – Takie niewielkie sumy to nawet wolę gotówką – mówi sprzedawczyni) i w trakcie wygrzebywania drobnych z portfela opuszczam coś do skrzynki z orzechami laskowymi, stojącej tuż przy kasie.
– Chyba nie warto szukać… – zauważam niepewnie po bezowocnej chwili grzebania w orzechach. – To chyba jakaś groszówka, nie więcej.
– Pomogę – sprzedawczyni spieszy z pomocą. – Pewnie coś drobnego, skoro tak się schowało.
Po kilku sekundach ma zgubę.
– Proszę… – mówi, podając mi dwugroszówkę.
² Skończyłem szarlotkę.
³ Zauważyłem już w nocy, ale nie chciałem hałasować i budzić sąsiadów.

Read Full Post »

« Newer Posts

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij