Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘porządki’

U sąsiadów przybyło na strychu tyle pudeł z wszelkim bogactwem, że aż się zmobilizowałem i zacząłem powoli wynosić to, co niepotrzebne z naszej części pomieszczenia. Bo też naniosłem już tam różnego badziewia, co to szkoda wyrzucić, bo może się jeszcze przydać. Trzy pary butów babki (drewniaków to już chyba po osiemdziesiątce nie nałożyła ani razu) poszły do kontenera PCJK, wór jakichś gałganów i moich znoszonych sandałów do śmieci.

Read Full Post »

Zabieram się powoli za opróżnianie piwnicy z nadmiaru przydasiów. Przynajmniej w jednej muszę mieć trochę luzu. Żeby się chociaż dało przejść swobodnie od drzwi do okna.

Read Full Post »

Zamiast obiadu jajecznica. Później lekkie sprzątanie przed zapowiedzianym na środę przyjazdem mamy. Uporządkowałem zeszłoroczne gazety. I upchnąłem po półkach książki z dwóch ostatnich zamówień. Straty – połamane dwa pudełka płyt, po tym (czy też w trakcie; w rezultacie), jak mi się wysypały kompakty z muzyką Stefaniego. W ferworze sprzątania wyrzuciłem też wreszcie podarte sandały (zauważyłem, że oba już się rozlazły), w których przemaszerowałem trzy ostatnie Parady Równości. Teraz, to koniecznie będę musiał kupić jakieś buty na czerwcowy wyjazd do stolicy. Albo sobie odpuścić wypad.
Wieczorem zabieram się za „Osobliwy dom Pani Peregrine”. Kunegunda zażyczyła sobie powieść Ransoma Riggsa w ramach prezentu na urodziny. Pomysł i chęć lektury powzięte niewątpliwie pod wpływem obejrzanej ekranizacji, ale podejrzewam, że ciut na wyrost. Tak jak i na wyrost były moje zakupy kompletu trzech powieści, zamiast jednego tomu. W sumie najchętniej bym zostawił te książki u sobie, dla samej urody wydania, ale skoro obiecałem młodej nie zrobię jej zawodu.

Read Full Post »

Pod wieczór godzina pracy w drugiej piwnicy i wynoszenia na śmietnik worów z bogactwem, które się nagromadziło przez ostatnie dziesięć lat. Jeszcze nie skończyłem porządków, ale przynajmniej da się już swobodnie wejść do środka pomieszczenia.

Read Full Post »

Sprzątania więcej, niż przed Wielkanocą. A gdy nałożę lepsze okulary, to i tak gdzie nie spojrzę syf i malaria.

Read Full Post »

Po jedenastej zakupy w piekarniczym i pawilonie. Cena truskawek idzie w górę, widomy znak, że sezon się kończy. Na obiad babka ziemniaczana, kupna. Pod wieczór dopychanie książek z ostatniego zamówienia po półkach biblioteczki. Mama uprzedziła (ostrzegła), że bratowa wybiera się z Kunegundą do miasta, uprzątnąłem więc stosik zalegający na podłodze.

Read Full Post »

Pogoda senna, z deszczem pod koniec dnia przechodzącym w śnieg.
Z trudem wygrzebuję się z pościeli w okolicach południa.
Na obiad robię kopytka. Na trzy obiady właściwie.
Wieczorem trochę porządkuję swój zakątek za fikusem, kwalifikując kolejne pudła do wyrzucenia.

Read Full Post »

Older Posts »