Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘porządki’

Po piętnastej godzina na cmentarzu. Trochę mnie spadało, ale ogarnąłem z grubsza przy grobie dziadka. Po sąsiedzku, u doktora W, nikt jeszcze nie sprzątał, więc nagrabiłem trzy worki liści. Wieczór spędzam w kuchni na dalszym wycinaniu literek do niezbędnika. Mam nadzieję, ze jutro nikogo licho nie przyniesie, bo zostawiłem na noc cały rozłożony warsztat. O 21:00 oglądam pierwszy odcinek brytyjskiego kryminału „Loch Ness”. Skoro już się zdecydowałem nie rezygnować z kablówki powinienem od czasu do czasu skorzystać z jej oferty.

Reklamy

Read Full Post »

Przeglądam papiery z kufra w kuchni. Sporo rzeczy ląduje w śmieciach. Mógłbym (powinienem?) wyrzucić nawet więcej, na przykład wszystkie stare koperty. Ale zysk miejsca z tego tak niewielki, że odkładam ten wyrok na jakieś inne sprzątania.

Read Full Post »

Drobne porządki w pokoju. Niestety od samego przestawiania pudeł w mieszkaniu nie przybywa dodatkowej przestrzeni.

Read Full Post »

Deszcz popaduje niespiesznie. Babka odsypia spokojnie ciężką noc. Uziemiony oczekiwaniem na kuriera siedzę przy komputerze, coś tam przeglądam w sieci i słucham radia. Zakupy na szczęście zdążyłem zrobić wczoraj, obiad mam gotowy, a do sprzątania wrócę po odbiorze przesyłki. W sumie szkoda, że tak późno zabrałem się do tych porządków. Dodatkowy tydzień i by można bez wstydu wpuścić obcych przynajmniej do kuchni.

Read Full Post »

U sąsiadów przybyło na strychu tyle pudeł z wszelkim bogactwem, że aż się zmobilizowałem i zacząłem powoli wynosić to, co niepotrzebne z naszej części pomieszczenia. Bo też naniosłem już tam różnego badziewia, co to szkoda wyrzucić, bo może się jeszcze przydać. Trzy pary butów babki (drewniaków to już chyba po osiemdziesiątce nie nałożyła ani razu) poszły do kontenera PCJK, wór jakichś gałganów i moich znoszonych sandałów do śmieci.

Read Full Post »

Zabieram się powoli za opróżnianie piwnicy z nadmiaru przydasiów. Przynajmniej w jednej muszę mieć trochę luzu. Żeby się chociaż dało przejść swobodnie od drzwi do okna.

Read Full Post »

Zamiast obiadu jajecznica. Później lekkie sprzątanie przed zapowiedzianym na środę przyjazdem mamy. Uporządkowałem zeszłoroczne gazety. I upchnąłem po półkach książki z dwóch ostatnich zamówień. Straty – połamane dwa pudełka płyt, po tym (czy też w trakcie; w rezultacie), jak mi się wysypały kompakty z muzyką Stefaniego. W ferworze sprzątania wyrzuciłem też wreszcie podarte sandały (zauważyłem, że oba już się rozlazły), w których przemaszerowałem trzy ostatnie Parady Równości. Teraz, to koniecznie będę musiał kupić jakieś buty na czerwcowy wyjazd do stolicy. Albo sobie odpuścić wypad.
Wieczorem zabieram się za „Osobliwy dom Pani Peregrine”. Kunegunda zażyczyła sobie powieść Ransoma Riggsa w ramach prezentu na urodziny. Pomysł i chęć lektury powzięte niewątpliwie pod wpływem obejrzanej ekranizacji, ale podejrzewam, że ciut na wyrost. Tak jak i na wyrost były moje zakupy kompletu trzech powieści, zamiast jednego tomu. W sumie najchętniej bym zostawił te książki u sobie, dla samej urody wydania, ale skoro obiecałem młodej nie zrobię jej zawodu.

Read Full Post »

Older Posts »