Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Achim’

I udanych Świąt!

+

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Jednak zmobilizowałem się i przygotowałem na czas mojej blogowej nieobecności, tym razem wyjątkowo długiej, bo aż tygodniowej, tradycyjny zestaw czasoumilaczy.
Bawcie się dobrze beze mnie i nie martwcie, wrócę. Raczej.

Redakcja 2025.12.20; uzupełnienie galerii 2025.12.31

Read Full Post »

Parno, ze sporym zachmurzeniem. 27°C. Po osiemnastej przelotny deszcz, krótki, ale intensywny.
Rano nie zdążam skończyć rozmowy z mamą, a już muszę zaczynać drugą, bo na komórkę dzwoni ciotka Janka, która sobie uświadomiła, że dawno nie odzywała się do najstarszego z bratanków. A byłem lekko zaskoczony, bo wczoraj wieczorem zatelefonowała tylko na wieś do mamy, a przeważnie najpierw uszczęśliwia mnie, a bratową w dalszej kolejności. Nieistotne szczegóły.
Od razu przy śniadaniu biorę się za gotowanie gara zupy na obiad (wyszła pikantna kartoflanka, bo papryki sypnęło mi się ze słoika nadmiernie szczodrze, a ziemniaków kupiłem zwyczajnie za dużo jak na zupę jarzynową) i kończę utylizację pudełek po zapałkach, które mi się uzbierały przez ostatni rok czy dwa (mam głupi zwyczaj nie wyrzucać pudełek po zapałkach).

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ W poczcie jest wreszcie kartka z Grecji, Santoryn z czerwca, już trochę spisana na straty, więc ucieszyłem się bardziej niż normalnie. Zwłaszcza że po pocztówce nie widać w ogóle tego czasu podróży, a ponoć egzemplarz z tego samego nadania, wysłany do Wielkiej Brytanii, dotarł w bardzo marnym stanie. Do kompletu jest kartka z Andaluzji, której wystarczyło na podróż pocztą dwanaście dni. Jednak nadal mnie cieszy, że mogę znaleźć w poczcie coś więcej niż same rachunki. Błogosławieni, którzy wysyłają kartki z podróży.

+

LEKTURA UZUPEŁNIAJĄCA:
5 minut z Anką: Zanim wzięłam długopis do ręki, to znowu miałam straszne opory.
Doskonale rozumiem rozterki młodej autorki¹, bo mentalnie jestem na podobnym poziomie.

_______
¹ Tzn. mam świadomość, że to zapewne pisała dorosła osoba (nadal obstawiam Barbarę Tylicką), ale gdyby autorką była autentyczna czternastolatka…

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Popołudnie i wieczór z Pawłem, który znów potrzebuje odpocząć po weekendzie z żoną. A właściwie głównie wieczór i to późny, bo brat mało siedzi w domu. Najpierw poszedł zrobić zakupy w Dino na Poznańskiej (wg map Google kilometr w jedną stronę), a po przyniesieniu chleba i ciasta, wybywa jeszcze na jakieś trzy godziny do znajomego Ukraińca.
– Tylko żebyś nie myślał, że gość cię uratuje, jak znowu zaczną rezać Lachów – zauważam żartem.
– A to wiadomo, od razu wbije mi widły w plecy – zgadza się Paweł. – Ale tego typa akurat lubię, chociaż reszty Ukraińców nienawidzę.

Nie wiem, na ile bratowa się poczuwa, bo nigdy nie było okazji, by o tym rozmawiać, ale jej panieńskie nazwisko (powiedzmy, że utworzone od nazwy zawodu) jest niewątpliwie ukraińskie.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Paweł został na noc i tradycyjnie okupuje komputer prawie do dwudziestej drugiej. W związku z powyższym przeniosłem się przed telewizor i po „Wojnie światów”¹ (The War of the Worlds, 1953) oglądam jeszcze „Misję” (The Mission, 1986) Rolanda Joffé. Ze słodkości brat tym razem wziął jakiś kakaowy przekładaniec z kremem, nawet smaczny i niezbyt słodki.
______
¹ Oscar za efekty specjalne! Aż trudno uwierzyć, że kiedyś to, co pokazano w filmie, oceniano tak wysoko.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Chmury, słońce i 16°C na termometrze. Balkon znów trzymam otwarty przez cały dzień, dzięki czemu schładzam mieszkanie do 25°C. Ja schładzam, centralne dogrzewa – irytujące marnotrawstwo.
Popołudnie spędzam nad książką. Wieczór przy komputerze.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Rozsypał mi się fotel od komputera. Coś gdzieś pękło od spodu, możliwe, że w mechanizmie bujania. W każdym razie fotel stracił właściwości użytkowe, bo wychylał się i do tyłu, i na boki w niebezpiecznych zakresach. Normalnie bym wyniósł gruchota na strych i się zastanowił, co dalej, ale Paweł¹ mi brzęczał nad głową, normalnie jak baba jakaś, „Nie zagracaj… nie zagracaj… nie zagracaj…”. No to od razu rozkręciłem mebel i kazałem mu wynieść na śmietnik. A teraz siedzę na starym, twardym, za wysokim do biurka krześle kuchennym i czytam w necie, że sam mechanizm bujania można bez problemu dokupić i wymienić. Ale już po ptakach, nie będę ganiał na śmietnik grzebać w kontenerze. Zwłaszcza, że może to nie mechanizm, tylko co innego poszło.
__________
¹ Brat nocuje, bo się w sobotę rano umówił na kolejne dziaranie u znajomego tatuażysty (12:00; ma to być coś dużego, a przynajmniej czasochłonnego, na cztery godziny kłucia).

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Paweł zadzwonił po czternastej trzydzieści.
– Sałatki mi zostaw – zaczął bez wstępu.
– Nie przyjdziesz?
– Nie. Udało się i w domu już jestem.
– Ale sałatka na jutro… – miałem wątpliwości. – Nie za długo? Żeby nie zaszkodziła.
– Nic jej nie będzie. Włóż do słoika i zostaw w lodówce. Wpadnę rano.
– Jak uważasz.

+ + +

Myślę, że na ogół w internetowych wpisach (komentarzach) i dyskusjach zależy mi przede wszystkim na precyzji wypowiedzi. Żeby tekst był w pełni zrozumiały i jak najdokładniej oddawał to, co myślę. A druga najważniejsza rzecz – żeby to było napisane poprawnie i atrakcyjnie. Nie można się po mnie spodziewać jakichś głębokich rozważań czy ciekawych opowieści, więc przynajmniej forma niech będzie ładna, zabawna, sprawiająca przyjemność w lekturze.
Taka refleksja mnie naszła po dyskusji na temat zachwaszczającej polszczyznę destynacji i po uwadze Milady, że dostrzega w mojej wypowiedzi dużo agresji. Lubię kpinę i sarkazm, ale żeby zaraz brać to za agresję? Przykro mi się w pierwszej chwili zrobiło, ale z drugiej strony – przecież nie muszę być jak babka. Skoro nie zamierzam nic zmieniać w sposobie bycia, pora się przestawić na myślenie, że nie wszyscy znajomi muszą mnie lubić i zakładać, że moje intencje są pozytywne.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij