Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Z pamiętnika robola’ Category

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Mama z cotygodniową wizytą. Na obiad klasyka – mielone, ziemniaki, surówka z kapusty. Babka też się daje skusić na niewielką porcję. Rano była zupełnie do niczego, ale z biegiem dnia ciśnienie się jej podnosi i trochę odżywa.
Od szesnastej telewizja i solidna porcja „Gwiezdnych wrót” (do „Stargate SG-1” doszła powtórka „Stargate: Atlantis”). Noc ciężka.

Reklamy

Read Full Post »

Boris Akunin, Sokół i Jaskółka Nie mam jakiś estetycznie wygórowanych wymagań. Zdarzało mi się już przecież grzebać za książką w śmietniku. Ale sposób sprzedaży literatury w Biedronce bywa naprawdę odrażający. Nie wiem, czy to tylko w mojej, czy mamy do czynienia z ogólną praktyką, ale jak patrzę na te skotłowane sterty książek, to mnie odrzuca. Teraz też pomyślałem od razu „Makulatura i chłam”. I gdyby Akunin nie leżał na wierzchu usypiska, pewnie bym nawet nie sprawdzał, jakie tytuły są tym razem w ofercie.

Read Full Post »

SAM_5303 Przed śniadaniem mam wyprawę do paczkomatu po przesyłkę ze Znaku. Paczka przyszła już wczoraj, ale zbyt późnym wieczorem, bym zdecydował się na zostawienie na godzinę babki samej w domu.
Gorey w ilustracjach do „Trzech opowiastek dla dzieci” okazał się skromniejszy, niż w swoich autorskich tomikach. Za to tom Wasowskich jest w całości zadowalający. Że „zachwycający” pisać przed lekturą byłoby na wyrost (a i płyty nie zdążyłem odsłuchać przez nadmiar atrakcji na antenie Dwójki), choć po cichu tak właśnie myślę. Mimo nadmiaru sobotnich przyjemności pod wieczór znów mnie nosi. W związku z czym rzygam tęczą wdając się w niepotrzebne dyskusje na FB.

Read Full Post »

Od przybytku głowa nie boli Z wydarzeń wartych odnotowania – obsługa w Solaris znów stanęła na wysokości zadania.
Przesyłka przyszła szybko, a korekta zamówienia została uwzględniona.
W tej sytuacji nie muszę się już martwić o urodzinowy prezent dla mamy. W poniedziałek dostanie piąty z serii kryminałów Camilli Läckberg, a trzy pozostałe, jak tylko sam je przeczytam.

Read Full Post »

Brat po piłę (piwnica znów zaczyna wymagać odgracenia). Na obiad frytki. Wieczorem tunezyjska „Nić”. Marudny nastrój babki pacyfikuje groźbą wyjazdu do pracy na wsi u Satyków, co zresztą nie odnosi pożądanych skutków (babka: Możesz się nawet do nich wyprowadzić, skoro tak ci tam dobrze).

Siurpryza, albo Dzień trzydziesty piąty (środa)

Ciąg dalszy
10:45-16:40 W Gardenowie (siedlisko nad rzeką).
Różne prace powiedzmy gospodarcze.
Było układanie desek w porządne sagi celem przykrycia i zabezpieczenia na zimę. Było piłowanie odpadków i wożenie opału pod wiatę. W sumie pierdoły, którymi – gdybym był na miejscu Satyków – bym się zajął sam, bez angażowania pomocnika.
15:00 Przerwa na obiad – zupa warzywna z wkładką w postaci pulpetów.
Posiłek uatrakcyjnia konwersacja na tematy polityczne.
– Będzie ciężko w przyszłym roku – Satyka jest zafrasowany. – Wie pan, byliśmy umiarkowanymi zwolennikami PO i..
– Mów za siebie – żona wchodzi mu w słowo. – Ty byłeś. Ja na Tuska nigdy nie głosowałam.
– W każdym razie myśleliśmy, że to rozsądny polityk i chce dla kraju dobrze. Ale teraz zaczęliśmy czytać na jego temat. W Internecie można znaleźć dużo niepokojących rzeczy. Wie pan, z kim się spotkał Tusk, gdy został premierem i pojechał do USA?
– Oficjalnie z prezydentem, ale tak naprawdę to miał spotkanie z synodem żydowskim! – rzuca Satykowa, nie czekając na moją odpowiedź.
– Obiecał Żydom zwrot ich majątków! Wszystkich! Zabranych przez Hitlera ale i tych, które sami porzucili wyjeżdżając z Polski! Odszkodowania dostaną nawet ci spadkobiercy, którzy nie mają polskiego obywatelstwa.
– Rabini wmówili mu, że to ma być tylko 200 milionów, ale prawdziwe kwoty przewyższają wszystkie dotacje jakie bierzemy z Unii Europejskiej.
– Lech Kaczyński się o wszystkim dowiedział… i się od razu wydarzyła katastrofa w Smoleńsku.
Słucham z uwagą pochylony nad talerzem, kiwając głową i pracowicie żując chleb, by nie parsknąć śmiechem.
– Żydzi to przebiegły naród. Już nawet w Kętrzynie zdobyli swój przyczółek – Satykowa jest wyraźnie poruszona.
– Tak? – udaję zainteresowanie.
– Wie pan, gdzie kiedyś była synagoga. Niemcy spalili ją przed wojną. A teraz Żydzi wmurowali w tym miejscu tablicę informacyjną! – bulwersuje się gospodyni.
– Tak? Nie wiedziałem.
– Tak tak, na chodniku, zaraz przy wejściu do sklepu sportowego. Zaczęli od tablicy, a za chwilę zażądają zwrotu działki!
17:15 Powrót do domu.
Babka jest szczęśliwa.
– Dzień bez ciebie był taki długi!
18:00 Kąpiel. Pranie. Kolacja.
19:00 Spokojny odpoczynek przy komputerowym monitorze.

Wersja poprawiona 2012.11.16

Read Full Post »

W poprzednim odcinku.

8:45 Dzwonek komórki podrywa mnie z łózka. Właściwie już nie śpię (babka od siódmej czeka – dość hałaśliwie – na gościa z wodociągów spisującego liczniki), ale żebym był do końca obudzony, to też nie za bardzo. Sięgam półprzytomnie po telefon i odbieram, nie sprawdzając nawet kto dzwoni.
– Z tej strony Satykowa. Jak tam babcia? Nie jest pan dzisiaj zajęty? Miałby pan czas popracować u nas?
– Jeden dzień? – wzięty z zaskoczenia nawet nie myślę (czy ja w ogóle myślałem w trakcie tej rozmowy?) o odmowie.
– Tak, praca jest tylko na dzisiaj. Trochę mężowi przy domu pomóc, drzewo poukładać. Szybko robi się ciemno, to dłużej jak pół do piątej nie popracujemy.
– Na jeden dzień mogę się wyrwać.
– To podjedziemy po pana za piętnaście dziesiąta i damy sygnał.
– Będę czekał.
Babkę lekko przygnębia informacja, że zostawiam ją samą na cały dzień.
– Ciśnienie ma babcia dziś dobre – rzucam uspokajająco. – W lodówce jest gotowy obiad [babka ziemniaczana], wystarczy odgrzać. Nic się babci nie stanie.
9:00 Zakupy w piekarniczym. Śniadanie. Później kilka minut spokojnej lektury (nadal drugi tom „Kłamcy” Ćwieka – opowiadania o Lokim czyta się wartko, ale odciąga mnie od książki niewygasły abonament na OutFilmie).
10:00 Satykowie.
Jazda upływa nam szybko, na lekkiej rozmowie, z majstrem (Satykowa: Tak mi ten człowiek zalazł za skórę, że za darmo bym nie chciała, żeby u mnie pracował!) w roli głównego tematu konwersacji.
10:45-16:40 W Gardenowie (siedlisko nad rzeką).
Różne prace powiedzmy gospodarcze.

[…] Tu robię przerwę w pisaniu celem wyniesienia na strych prania.  A później może coś obejrzę, jakąś komedię najpewniej, bo dramatów mam dość w życiu. Blotkę – i tak już zbyt długą – dokończę jutro.

Read Full Post »

Rankiem okazało się, że jedziemy już tylko zabrać graty. Majstra we wtorek tak przewiało, że coś mu wlazło w kark i zaostrzyło niedoleczone zapalenie ucha.
– Na razie zrobimy przerwę – poinformował mnie pan K. – Zresztą nie będę tam nic dalej robił, dopóki dokładnie nie ustalę ceny! Rozliczymy się do końca za wytynkowaną ścianę, zobaczę jak płacą i będę wiedział, czy warto dalej tam jeździć.
Nastawiłem się w związku z powyższym na kolejną porcje nieprzyjemnych targów, tymczasem wszystko poszło nadspodziewanie gładko.
Gospodarze podeszli na spokojnie do informacji o chwilowej przerwie w robocie. Jak mus to mus – czasu na chorobę nikt sobie nie wybiera. A za tydzień, dwa pogoda może być nawet lepsza na tynkowanie, niż teraz.
Z rozliczeniem nie poszło już tak bezboleśnie.
Jak to tak – zostawiać rozbabraną robotę? Przyjedzie pan za kilka dni, skończy tynkowanie, wtedy zapłacimy za wszystko – stwierdził gospodarz-syn. – Teraz nie wziąłem z banku pieniędzy na dodatkowe wydatki.
Później jeszcze wynikła 20% rozbieżność między ceną z zeszłojesiennych uzgodnień podaną przez majstra, a pamiętaną przez gospodarzy. Ale pan K. już nawet za bardzo się z tego powodu nie ciskał i nie obstawał przy swoim.
Dobra, nie ma o czym gadać na darmo – wstał po kilku zdaniach zaogniającej się dyskusji. – Trzeba jechać, bo antybiotyków jeszcze nie wykupiłem.
Pożegnaliśmy się na spokojnie i wyjechaliśmy z Czarcich Dołów, jak można przypuszczać już na dobre, bo wbrew pozorom majster postanowił już tam nie wracać.
– Lepiej stracić kilka złotych, niż się dalej męczyć z takimi chujami – stwierdził po krótkiej porcji pomstowań na gospodarzy. – Stary to liczygrosz, ale młody nie lepszy! Przetrzymam ich do zimy obiecując powrót, a później wystawie do wiatru. Niech sobie wtedy szukają frajera do skończenia tynkowania!

Read Full Post »

Older Posts »