Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Lidka’

W zasadzie dzisiaj nie świętuję, ale zawsze to miło dostać przesyłkę z walentynkowym prezentem.

Dzień # 1431.
Reklamy

Read Full Post »

Poniedziałek
Dzień tysiąc czterysta pierwszy. Wieje, mrozi. Wieczorem spacer do paczkomatu i sporo tv.

Wtorek
Dzień tysiąc czterysta drugi. Wpadła Barbara, szczęśliwie tylko na kwadrans. Po zmroku zaczyna śnieżyć.

Środa
Dzień tysiąc czterysta trzeci. Wreszcie biała zima. W nocy zakupy, w okolicach południa przesyłka od Lidki. W obu przypadkach podobna przyjemność i równy brak umiaru.

Czwartek

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dzień tysiąc czterysta czwarty. Wizyta mamy. Pocztówka z Zamościa. Kończę powtórkę ostatniego (10) sezonu „Gwiezdnych wrót”.

Piątek
Dzień tysiąc czterysta piaty. Dosypiam do południa. Na obiad naleśniki. Zaczynam powtórkę pierwszego sezonu „Gwiezdnych wrót”.

Read Full Post »

Dzień (7:45-15:35) z mamą i niedospaniem. Obiadem nie muszę zawracać sobie głowy – mama smaży rybę do ziemniaków i surówki z kiszonej kapusty. Pozostałe posiłki załatwiam dość poprawnym sernikiem i rewelacyjnym metrowcem (rodzicielska niekonsekwencja – matka najpierw kupuje ciasto w prezencie, a później biadoli, że tyję, bo się odżywiam niezdrowo). Babka nadal z obniżonym ciśnieniem, ale już w stopniu mniej niepokojącym. Do południa nawet trochę się odzywa i apetyt jej dopisuje. Od szesnastej mam solidną porcja „Gwiezdnych wrót”. Później tradycyjnie – przesiadka przed komputer, ale jestem tak zmęczony, że padam dość wcześnie. Łóżka nawet nie ścielę, tylko przykrywam się kocem i zasypiam błyskawicznie.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Wydaje się, że sąsiedzi z parteru zaczęli ignorować moje powitalne „Dzień dobry”.
Za pierwszym razem oboje pędzili gdzieś szybko. „Pewnie się spieszą do kościoła – pomyślałem – i nie usłyszeli z tego pośpiechu”.
Za drugim razem zostałem niezauważony przez męża. Mroczyło się, mżyło, facet znów się spieszył. „Pewnie za cicho się odezwałem, nie ukłoniłem dość głęboko” – uznałem.
Dziś wracając po szesnastej z zakupów zetknąłem się oko w oko z sąsiadka. I znów nic, cisza., brak reakcji.
Ale byłem bez okularów, to może nie zauważyłem, że skinęła głową na powitanie?
Bo myślę i myślę, i nie mogę wymyślić żadnej przyczyny, żadnego powodu do powzięcia odrazy względem mojej osoby przez to stadło nauczycielki i urzędnika.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ I kolejna pozycja do listy strat: prodiż. Padł w trakcie pieczenia ryżu z jabłkami, więc przy okazji zostałem też pozbawiony obiadu.
I zmarnowałem cały arkusz brystolu na jedno niewielkie leporello. Bo najpierw krzywo złożyłem harmonijkę, a później źle wymierzyłem szerokość stron i wyszła za duża.
Aż strach, co przyniosą kolejne dni tygodnia.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Babka wczesnym rankiem jest nadaktywna (rozgadana), ale w porze śniadania uspokaja się, sama zasypia i mnie daje dospać do dwunastej. Na obiad mam jeszcze leczo z cukinii (sobie robię miskę mizerii). O gównianym wieczorze nie ma co wspominać. Przed snem włączam odcinek „Brzyduli Bettty” (Ugly Betty). Mignął mi na Facebooku Michael Urie (w informacji, że zagra w „Torch Song Trilogy” Harveya Fiersteina) i jakoś nabrałem chęci, by wrócić do serialu o Betty Suarez.

Read Full Post »

Dzień # 1125.

Rano poszedłem do Mistrza Jana po chleb – wróciłem z makowcem i kawałkiem szarlotki (mazurki chyba rozprzedali już wczoraj). W Nemezji miałem kupić śledzie na obiad i kiełbasę na święconkę – wziąłem prawie kilogram sernika.
Babka doczekała się wreszcie życzeń z Litwy (w dwa z małej mieściny hen za Wilnem za 0,62 €), a ja pierwszych sygnałów, że moje kartki docierają do adresatów.
Pod wieczór biorę się za malowanie jajek. Robię to tradycyjnie, w cebulaku, ale z podpatrzonym pomysłem na wzorki z liści. Rezultaty okazały się dość średnie, ale wiem, co zrobiłem nie tak (podstawowy błąd wynikły z lenistwa – użyłem niewłaściwej roślinności) i na przyszły rok na pewno będzie ładniej.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Older Posts »