Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2025


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Rano skusiłem się u Mistrza Jana na kawałek sernika po wiedeńsku: mały, drogi i jak się okazało przy kawie – całkowicie bez smaku. Dawno nie wydałem dwunastu złotych w sposób równie nietrafiony. Ba, mniej mnie ruszyło zostawienie w Biedronce przy kasie zapłaconej wytłaczanki z dziesiątką jajek. Straciłem porównywalną kwotę, ale przynajmniej uniknąłem cukierniczego rozczarowania.
O siedemnastej idę do zamku na koncert muzyki klasycznej, którym muzeum zamyka tegoroczny cykl wydarzeń kulturalnych. Zaproszony duet (wiolonczela i fortepian) wykonał program złożony z utworów Chopina, Paderewskiego, Szymanowskiego, Manuela de Falli i Czajkowskiego, który w materiałach informacyjnych został zapisany jako Pyotr Ilyich Tchaikovsky. Nic mnie tak nie wkurza, jak podobny brak szacunku dla polszczyzny i jej użytkowników! Rozumiem jeszcze, że zagraniczny artysta może się upierać przy angielskiej transkrypcji, skoro ma już nazwisko w takiej formie rozpoznawalne w świecie. Ale żeby Czajkowskiego nie napisać po polsku?
Koncert trwa tylko godzinę, a mam wrażenie, że przynajmniej półtorej. Ale nie żeby czas mi się dłużył z nudów. Było ciekawie, bo na żywo, więc całkiem inaczej niż przy muzyce słuchanej z płyt i radia.
Wieczorem rozmawiam przez chwilę z chrzestnym. We wtorek będzie przejeżdżał w okolicach trzynastej przez miasto i mogę się z nim zabrać na wieś. To wygodniej, niż tłuc się z wypchaną torbą ciasnym busem, więc się umówiłem na podwózkę, choć stracę możliwość dłuższego ponetowania w ostatnim dniu przed świąteczną przerwą. Czyli powinienem opracować jeszcze pięć czasoumilaczy (dwa już mam).

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Pochmurnie. Mglisto. Temperatura w okolicach zera stopni, fluktuuje nieznacznie (między minus a plus jeden). Po południu chodzę idę do fryzjera¹, przy okazji odbieram w aptece leki mamy. Wieczorem spędzam kilka chwil nad nowym numerem „Repliki” i piorę drobiazgi nagromadzone w pralce, bo czyste chustki do nosa mi się skończyły². Po dwudziestej robię większe zakupy w Biedronce. Z rzeczy potrzebnych na święta zostało mi już tylko kupić tartą bułkę, bo w domu się skończyła, a będę potrzebował do wysypania blaszki przy pieczeniu sernika.

________
¹ Dlaczego używam rodzaju męskiego, skoro od kilku lat korzystam z usług fryzjerki, strzygącej najtaniej w mieście (30 zł od głowy)?
² W szafie mam kilka nieużywanych, ale szkoda brać takie nowiutkie i brudzić.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dzień z mamą. Na obiad biała kiełbasa z chlebem, bo ani gotować mamy chęć, ani wyjść, by zjeść coś na mieście. Wieczór przesypiam.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dokończyłem wreszcie „Morderczą panią Shim”¹ i po piętnastej odnoszę książkę do biblioteki, nie wypożyczając tym razem niczego nowego, nastawiony na skorzystanie z własnego księgozbioru. Zagapiłem się i nie kupiłem nowego Wegnera, więc na święta² zostanę z zakopiańską Szymiczkową i uratowanym przed wyniesieniem na murek przy śmietniku ambitnym debiutem Jula Łyskawy³.
Prosto z zamku idę do Biedronki na większe zakupy, ale wracam z prawie pustą siatką⁴, z twarogiem i kilkoma puszkami produktów na sałatkę. Po obiedzie (do zupy dogotowałem saszetkę kaszy, bo jakaś nazbyt wodnista się zrobiła) ucinam sobie dłuższą drzemkę, bo jakoś nieszczególnie się czuję po wczorajszym wystawaniu z Barbarą na przystanku (powinienem chyba wreszcie wyciągnąć z szafy zimową kurtkę).

_______
¹ Wiem, że mogę zabrzmieć mało wiarygodnie, ale to całkiem niezła rozrywkowa powieść.
² Dzięki łaskawości naszych prawodawców, gotowych zafundować obywatelom, którzy coraz rzadziej i mniej licznie uczęszczają do kościoła, wolną od pracy wigilię, na wieś będę musiał wyjechać już 23 grudnia, we wtorek.
³ Tak, pamiętam, że obiecałem przeczytać do końca roku „Prawdziwą historię Jeffreya Watersa i jego ojców”.
⁴ W porę dostrzegłem przy informacji o promocji na mleko dopisek malutkimi literkami „Przy zakupie z aplikacją”.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Do dupy z takim poniedziałkiem! Wiem, w porównaniu z Robem Reinerem („Stań przy mnie” w jego reżyserii to jeden z moich ulubionych filmów), którego wczoraj ktoś zadźgał w domu nożem, nie mam na co narzekać. Niestety utrata wiecznego pióra, do którego zdążyłem się przyzwyczaić przez kilka lat użytkowania, dotknęła mnie nadzwyczaj boleśnie. Ale bez obaw, przecierpię to i przeżyję.
Z wypisywaniem życzeń świątecznych uwinąłem się w miarę szybko, w dwie i pół godziny (wychodzi dziesięć minut na kartkę). Po czternastej zaniosłem plik kopert na pocztę i po odstaniu kilku minut w kolejce, puściłem pierwszą transzę korespondencji¹ w drogę. Dzięki temu przedobiedniemu spacerowi uniknąłem wizyty bratowej i konieczności podzielenia się jarzynową zupą, której niewielki garnek (porcja na dwa obiady) ugotowałem już po śniadaniu. Barbarę spotykam spotkałem na Dworcowej, gdy po pocałowaniu klamki u drzwi, szła już na przystanek. Ja musiałem jeszcze zajrzeć do przychodni na Chopina i zarejestrować mamę do lekarza na środę, przez co czas na ewentualne goszczenie bratowej skurczył się do kwadransa. Na tyle nie opłacało się dziewczynie wdrapywać na drugie piętro. To było jeszcze zanim zauważyłem, że pióro przestało działać, humor nadal mi dopisywał, więc zdecydowałem się towarzyszyć Barbarze na przystanek. Nawet torbę (ciężką) jej poniosłem (sama poprosiła) i poczekałem do przyjazdu busa, zabawiając konwersacją.

_________
¹ Zabrakło mi kopert, więc życzenia do osób, po których nie spodziewam się nawet suchej informacji zwrotnej o otrzymaniu kartki ode mnie, wypiszę dopiero jutro.

Read Full Post »

Od rana pochmurnie. 6°C. Po czternastej zaczęło się jakby rozpogadzać. Tyle że przy zachodzie słońca w okolicach piętnastej, gdybym nawet wyszedł na spacer, to i tak bym już łaził praktycznie po zmroku. Więc nie wychodzę. Zwłaszcza że miałem przecież kartki wypisywać z życzeniami. Nawet wszystko już przygotowałem, wywaliłem na stół. Ale taką mam jakąś niechęć do pisania, że najpierw wolę zasłuchać się w radiu, a później podgonić trochę lekturę „Morderczej pani Shim”. Kąpię się przed odcinkiem „Czarnej śmierci” i jeszcze na wczesną noc zalegam na trochę przed komputerem.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dylematy poranka: życzenia urodzinowe złożyć telefonicznie (tak, zastanawiałem się, czy nie zaskoczyć i nie zadzwonić), SMS-em, czy może odezwać się na FB. A potem przegapiłem SMS z podziękowaniami (bo ostatecznie wysłałem SMS) i do wieczora czekam na jakąś reakcję jubilatki, zastanawiając się, czy przypadkiem nie zmieniła numeru i nie powinienem zagadać, żeby się upewnić, że wie, że pamiętałem. Eh…
Po dwudziestej włączam telewizor na „Chrzciny” (2022) Jakuba Skocznia. Powinienem radio, dla kolejnej transmisji Dwójki (PR2) z Gdańska, ale pomyślałem, że się rozerwę nowym polskim humorem. W rezultacie wieczorny koncert Actus Humanus z Weihnachtsoratorium Telemanna w rewelacyjnym (zapewne) wykonaniu Arte dei Suonatori (sam Telemann jest zawsze dobry) przegrał ze średnio zabawną komedią obyczajową, którą jeśli w ogóle warto zobaczyć, to chyba tylko dla Katarzyny Figury. Niezbyt udany wybór. Ale wiadomo – trzynasty. Na wszelki wypadek z obejrzeniem nowego odcinka „Heated Rivalry” poczekam do niedzieli.

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij