Paweł zwrócił mi moją starą Nokię, pożyczoną chyba jakoś w lutym. Wyszmelcowaną straszliwie, jakby szorowano nią po chodniku.
– A co ona taka dobita? – chciałem wiedzieć.
– Spadła mi kilka razy na schodach – wyjaśnił brat usłużnie. – Ale nadal działa.
I to jest w sumie zadziwiające. Nie spodziewałem się, że dostanę komórkę z powrotem w stanie nadającym się jeszcze do użycia.
– Nie zapychaj jej nigdzie, bo muszę jeszcze kilka numerów spisać.
– A ładowarka? – zdziwiłem się, widząc kabel owinięty w jednym miejscu srebrną taśmą. – I ładowarkę zajeździłeś?
– Już taka była.
– Akurat! U ciebie wszystko jest do jednorazowego użytku!
A może powiedziałem „u was”? Bratowa i Kunegunda zużywają przedmioty równie intensywnie. Takie mam przynajmniej wrażenie. Zresztą, nieważne.
+
Wyprałem jeansową kurtkę. Chyba pierwszy raz, bo mocno puszczała kolor. A może tak bardzo była brudna? Czarna kurtka – czarna woda. W sumie nie wiadomo, co od czego.
Posts Tagged ‘kurtka’
Dzień siedemset czterdziesty dziewiąty (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged dialog, kurtka, Nokia C1-01, Paweł, pranie on 27 Maj 2025| 28 Komentarzy »
Dzień sto dziewięćdziesiąty siódmy (środa)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Na szybkiego, Się czyta, tagged Andre Norton, balkon, korekta (R), kurtka, pelargonie, plany, pogoda, spacer, z przypisem, Świat Czarownic on 22 listopada 2023| 40 Komentarzy »
Przed śniadaniem skończyłem porządki na balkonie. Tak z grubsza. Zostało jeszcze wymyć podłogę, ale poczekam z tym na temperaturę powyżej zera. Albo nawet na porządniejszy deszcz, żeby tylko w trakcie opadu przejechać szczotką po płytkach. Donice po pelargoniach trzymam chwilowo w przedpokoju, bo ze zmrożonej ziemi nie dałem rady wyciągnąć korzeni kwiatów.
+
Na spacer wychodzę o dwudziestej. Wyciągnąłem z szafy zimową kurtkę, bo w jesiennej marzłem już w ręce i musiałbym zakładać dodatkowo sweter. Przy zimowej wystarczy koszulka z krótkim rękawem.
Resztę wieczoru, do północy prawie, spędzam na doczytywaniu „Świata Czarownic”. To jest nadal, nawet przy kolejnej (trzeciej?) lekturze, wciągająca opowieść. Stylistycznie może zaledwie poprawna¹ i niewolna od potknięć², ale grunt, że sprawia przyjemność.
_______
¹ Dość przeciętna?
² Autorki czy tłumaczek?
Dzień trzy tysiące sto dwudziesty ósmy (sobota)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged kurtka, obiad, pogoda on 8 października 2022| 26 Komentarzy »
Ciepło, ale pochmurnie i z deszczem pod wieczór. Zmieniłem pościel, zrobiłem pranie. Na obiad gotuję makaron, sobie do sosu pomidorowego, babce do jogurtu. Po dwudziestej pierwszej wychodzę do Biedronki na średnich rozmiarów zakupy. Ubrany zbyt ciepło, w przeciwdeszczową kurtkę (jakiś szajs, który w ogóle powietrza nie przepuszcza), wracam spocony jak szczur.
Dzień dwa tysiące dziewięćset pięćdziesiąty siódmy (środa)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, Z fotopuszki, tagged babka, Bazyli, krawcowa, kurtka, obiad, plany, pocztówka, pogoda, Svene Hjerson, telefon komórkowy, Wielkanoc, życzenia on 20 kwietnia 2022| 45 Komentarzy »

Pogoda bez większych zmian, reszta też. Od rana żyję w głębokim przekonaniu, że mamy czwartek i się cieszę na wieczorne spotkanie ze Svenem Hjersonem. Dopiero krawcowa, u której zjawiłem się po odbiór kurtki (miała wszyć nowy zamek) wyprowadza mnie z błędu („Taka brązowa…” – przypominam, przeglądając wieszak, na którym wiszą trzy kurtki do odbioru, ale mojej brak. „Dzisiaj miała być gotowa?”, „No tak, w czwartek po świętach”, „Aaa… to pamiętam, leży już na stole. Proszę przyjść jutro, dziś dopiero środa”).
Parówkom kończy się termin przydatności do spożycia, więc posiłki mam dość monotonne. Babce gotuję jakiś kleik ryżowy, który też trafi na listę produktów: więcej nie kupować.
Jedyny sukces – ogarnąłem przedłużenie ważności konta w Plusie na kolejny rok. Dobre i tyle.
Dzień dwa tysiące czterysta dwudziesty piąty (środa)
Posted in babka, Bez komentarza, Ostatnia prosta, Się czyta, tagged babka, Calypso, David Sedaris, kurtka, mama, na wylocie, odleżyny, pogoda, starość nie radość, zakupy on 4 listopada 2020| 8 Komentarzy »
Poranek trochę deszczowy, ale ciepły. Po południu się rozpogadza i przez moment jest nawet słonecznie.
Przed ósmą przyjeżdża mama. Ze słoikiem gruszkowego przecieru, torbą jabłek („Po co masz kupować, skoro mamy swoje?”) i pojemnikiem winogron od Pawła (dość marnych już, chyba to będzie ostatnia porcja). Jeszcze pełna nadziei, że z babką nie jest tak tragicznie, jak mówiłem przez telefon. Wróć – jeszcze z cieniem nadziei, choć z nerwów przed wyjazdem i czekającą ją konfrontacją, nie śpi już od trzeciej. Rano babka drzemie spokojnie, więc przez chwilę możemy udawać, że wszystko jest normalnie. Rozmawiamy o pierdołach, planujemy obiad. Po dziewiątej wyciągam mamę do hurtowni na Dworcowej, by pomogła mi w wyborze nowej, jesiennej kurtki. Później mama robi jakieś swoje zakupy (niewielkie) w pawilonie i smaży babce naleśniki, z wiarą, że skusi ją ulubionym daniem i nakłoni do jedzenie. Nie, niestety, nie skusiła. Babka z dnia na dzień jest coraz słabsza. Po południu zmieniamy jej pościel i przebieramy w czystą koszulkę, mama ma wtedy okazję dokładnie zobaczyć, jak babka strasznie zmarniała i wychudła. A gdy nakładam nowe opatrunki prawie się rozkleja na widok odleżyn, z którymi trzeba walczyć (jedna może się nawet trochę już goi, ale do pełnej poprawy potrzeba przynajmniej miesiąca, a tyle na pewno nie mamy).
Wieczorem trochę czytam, ale babka robi się mocno niespokojna.
– Piekło… piekło… piekło… piekło… – pojękuje cicho, więc odkładam książkę i idę przy niej posiedzieć.
Niestety mogę służyć jedynie swoją obecnością, bo pojęcia nie mam, jak jej pomóc.
Dzień dwa tysiące sto sześćdziesiąty czwarty (poniedziałek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged kurtka, plany, pogoda on 17 lutego 2020| 24 Komentarze »
Ciepło. Na zimową kurtkę aż za bardzo. Chyba powinienem pomyśleć o kupnie jakiejś nowej, lżejszej, odpowiedniej na wiosnę.
Piątek
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged kurtka, orkan Ksawery, pogoda, śnieg on 6 grudnia 2013| 21 Komentarzy »
Ksawery zawiewał śniegiem, wyciągnąłem więc z szafy nową, zimowa kurtkę. I przetestowałem przy okazji wyprawy do paczkomatu.
Jest obszerna, wygodna, ciepła.
Zakup zdecydowanie mi się udał.



