
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Nad ranem znów mrozi. Dzień słoneczny. 18°C.
Lektura „Filipa” się ślimaczy. Rozgrzane mieszkanie (26°C; centralne wciąż działa) nie sprzyja siedzeniu nad książką. Obiad odwalam kawałkiem wędzonej makreli i resztką kupowanej do pierogów kiszonej kapusty. Wieczorem mimo entuzjastycznych recenzji nie daję rady zamerykanizowanej „Zemście” Fredry w Teatrze Telewizji. Po trzydziestu minutach oglądania wolę przełączyć na przypadkowy odcinek „Mentalisty”.
Posts Tagged ‘Aleksander Fredro’
Dzień siedemset dwudziesty (poniedziałek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się ogląda, tagged 13 Ulica, Aleksander Fredro, Bazyli, Filip, Kraków, Leopold Tyrmand, Marek, Mentalista, obiad, pocztówka, pogoda, Teatr Telewizji, Zemsta on 28 kwietnia 2025| 22 Komentarze »
Dzień czterdziesty (niedziela)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się słucha, tagged Aleksander Fredro, cmentarz, korekta (R), Pan Geldhab, pogoda, PR2, spacer, słuchowisko on 18 czerwca 2023| 18 Komentarzy »
Z domu wyszedłem po obiedzie. Zaczynało już z lekka mżyć, ale wiatr rozganiał chmury i uznałem (trafnie), że większego deszczu z tego nie będzie. Na wszelki wypadek za cel spaceru wybrałem miejsce nieodległe, a przytulne i zadrzewione, czyli cmentarz komunalny. I tak od grobu do grobu, od znajomego do znajomego… Nawet nie zauważyłem, kiedy zleciały mi trzy godziny takiego spacerowania. Do domu wróciłem o dziewiętnastej trzydzieści, akurat na połowę słuchowiska wg „Pana Geldhaba” Fredry.
Przelotem (#3224-3227)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się słucha, Z fotopuszki, Łatka, tagged Aleksander Fredro, Amazon, babka, Bazyli, Boże Narodzenie, CD, ciotka Janka, cmentarz, cytat, Danka, EMPIK, Joachim, kolęda, leniwa niedziela, Litwa, mama, pocztówka, pogoda, PR2, przelotem, rodzina, Rok Fredry, Trzy po trzy, wikary, zawał, życzenia on 15 stycznia 2023| 32 Komentarze »
Po co?… Na co?… Dla kogo?
Aleksander Fredro,
Trzy po trzy
Ciepło i wilgotno.
Czwartek
W dzień wizyta mamy. Po piętnastej cmentarz i porządki na grobie dziadka (wyrzucam chryzantemę i utykam w donicy świerkowe gałęzie w kompozycji a la choinka).
Piątek
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Jeszcze jednak kartka z życzeniami świąteczno-noworocznymi. Od Danki, bratanicy babki. Pewnie wysłała dopiero w odpowiedzi na nasze życzenia, a że z Litwy, to i szła długo.

Ciotka Janka dzwoni powiedzieć, że jej męża wypiszą ze szpitala najpewniej już w poniedziałek (zawał, zatkane żyły, stenty… – mój mózg się chyba wyłącza, gdy zaczynają się tematy związane z chorobą i służbą zdrowia, bo chociaż słucham niewiele z tego zapamiętuję).
Sobota
Od piętnastej czekanie na kolędę. Co i raz słychać, jak na klatce schodowej spotykają się rozemocjonowane sąsiadki. „Szu, szu, szu… – rozmawiają podekscytowane – czy już?… a gdzie teraz… to długo jeszcze?…” Normalnie jakbym się cofnął o dwadzieścia lat – babka i jej zmarłe koleżanki zachowywały się identycznie. Nastoletni ministrant zjawił się tuż przed siedemnastą, a niewiele starszy wikary może kwadrans po nim.
Niedziela
Śpimy dużo (babka ciut więcej) i jemy niewiele (i tu też babka prowadzi). Netuję słuchając radia (PR2) i pobudzając apetyt na zakupy przeglądaniem płyt na Amazonie (ceny niezachęcające) i w EMPiK-u (wybór niedostateczny).



