Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Aleksander Fredro’


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Nad ranem znów mrozi. Dzień słoneczny. 18°C.
Lektura „Filipa” się ślimaczy. Rozgrzane mieszkanie (26°C; centralne wciąż działa) nie sprzyja siedzeniu nad książką. Obiad odwalam kawałkiem wędzonej makreli i resztką kupowanej do pierogów kiszonej kapusty. Wieczorem mimo entuzjastycznych recenzji nie daję rady zamerykanizowanej „Zemście” Fredry w Teatrze Telewizji. Po trzydziestu minutach oglądania wolę przełączyć na przypadkowy odcinek „Mentalisty”.

Read Full Post »

Z domu wyszedłem po obiedzie. Zaczynało już z lekka mżyć, ale wiatr rozganiał chmury i uznałem (trafnie), że większego deszczu z tego nie będzie. Na wszelki wypadek za cel spaceru wybrałem miejsce nieodległe, a przytulne i zadrzewione, czyli cmentarz komunalny. I tak od grobu do grobu, od znajomego do znajomego… Nawet nie zauważyłem, kiedy zleciały mi trzy godziny takiego spacerowania. Do domu wróciłem o dziewiętnastej trzydzieści, akurat na połowę słuchowiska wg „Pana Geldhaba” Fredry.

Read Full Post »

Po co?… Na co?… Dla kogo?

Aleksander Fredro,
Trzy po trzy

Ciepło i wilgotno.

Czwartek

W dzień wizyta mamy. Po piętnastej cmentarz i porządki na grobie dziadka (wyrzucam chryzantemę i utykam w donicy świerkowe gałęzie w kompozycji a la choinka).

Piątek

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Jeszcze jednak kartka z życzeniami świąteczno-noworocznymi. Od Danki, bratanicy babki. Pewnie wysłała dopiero w odpowiedzi na nasze życzenia, a że z Litwy, to i szła długo.

Ciotka Janka dzwoni powiedzieć, że jej męża wypiszą ze szpitala najpewniej już w poniedziałek (zawał, zatkane żyły, stenty… – mój mózg się chyba wyłącza, gdy zaczynają się tematy związane z chorobą i służbą zdrowia, bo chociaż słucham niewiele z tego zapamiętuję).

Sobota

Od piętnastej czekanie na kolędę. Co i raz słychać, jak na klatce schodowej spotykają się rozemocjonowane sąsiadki. „Szu, szu, szu… – rozmawiają podekscytowane – czy już?… a gdzie teraz… to długo jeszcze?…” Normalnie jakbym się cofnął o dwadzieścia lat – babka i jej zmarłe koleżanki zachowywały się identycznie. Nastoletni ministrant zjawił się tuż przed siedemnastą, a niewiele starszy wikary może kwadrans po nim.

Niedziela

Śpimy dużo (babka ciut więcej) i jemy niewiele (i tu też babka prowadzi). Netuję słuchając radia (PR2) i pobudzając apetyt na zakupy przeglądaniem płyt na Amazonie (ceny niezachęcające) i w EMPiK-u (wybór niedostateczny).

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij