Obejrzałem czwarty odcinek „Rycerza Siedmiu Królestw” – nieledwie z wypiekami na twarzy, chociaż czytałem przecież opowiadanie, więc wiem, że nie ma powodów do niepokoju. A później odpaliłem sobie jeszcze pierwszy odcinek „Rodu Smoka” (House of the Dragon, 2022) i też było fajnie, choć bardzo brutalnie. Może przez nadmierną brutalność nie oglądałem serialu na bieżąco? Bo nie pamiętam, skąd takie opóźnienie. Z samego rozczarowania ostatnimi sezonami „Gry o tron”?
A na dworze umiarkowanie mroźno (-3°C) i ślisko, ale gołoledzią bym tego nie nazwał.
Archive for Luty 2026
Dzień tysiąc czwarty (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się ogląda, tagged A Knight of the Seven Kingdoms, House of the Dragon, korekta wszechwiedzący Czesio, pogoda, Ród Smoka, Rycerz Siedmiu Królestw on 6 lutego 2026| 22 Komentarze »
Po świętej Agacie wyschną na słońcu gacie
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się ogląda, Się słucha, Z fotopuszki, tagged ból głowy, cytat, Harlan Coben, kalendarz liturgiczny, knihobudka, koncert, korekta wszechwiedzący Czesio, Krótka piłka, Lois Smith, Loża, Myron Bolitar, Paweł, plakat, plany, pogoda, przysłowie, Russell Crowe, Ryan Gosling, spotkanie autorskie, The Nice Guys. Równi goście, z przypisem, zamek, św. Agata on 5 lutego 2026| 27 Komentarzy »
Z ociepleniem (pochmurne -4°C) przyszedł ból głowy, ale lekki i dopiero bardzo późnym wieczorem.
W dzień, pomijając irytującą wizytę brata, jest normalnie. Po szesnastej trzydzieści chodzę do Loży po wejściówkę na Teatr przy stoliku², a później idę od razu do zamku, żeby zająć dobre miejsce przed występem Muńka Stańczyka. Że do siedemnastej jest jeszcze sporo czasu, wypożyczam kolejny tom z cyklu o Myronie Bolitarze i umilam sobie oczekiwanie lekturą dwóch pierwszych rozdziałów „Krótkiej piłki”³. Czytelnia dla młodzieży jest zastawiona dość gęsto krzesłami (miejsc na 140-150 osób). Na klatce schodowej trwa handel egzemplarzami promowanego tym spotkaniem wywiadu-rzeki „Chłopaki (nie) płaczą. Muniek Staszczyk bez ciemnych okularów w rozmowie z Piotrem Żyłką”. Wśród zainteresowanych zauważam nawet sąsiada z parteru (gościa od Marcela), poza tym oczywiście stały zestaw znajomych nieznajomych.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Spotkanie zaczyna się o siedemnastej. Początek jest tradycyjny – dyrektorka biblioteki rozmawia z autorem o jego książce⁴. A właściwie Muniek sam mówi: o tym, dlaczego z Żyłką, o życiu, o współczesności i poprawności politycznej, która go uwiera (wolałby po staremu pedała nazywać pedałem i niektórzy jego pedalscy znajomi też tak wolą)… Gdzieś tak przez 30-45 minut snuła się ta opowieść. Po serii pytań od widowni nastąpiła część druga – wokalna, czyli akustyczny koncert ze śpiewającym Staszewskim i akompaniującym mu na gitarze Janku Pęczaku⁵. Panowie wykonali kilka znanych przebojów z repertuaru T.Love (o piosence „IV Liceum” było w pytaniach od publiczności – na ile tekst opowiada autentyczne wydarzenia) i „Apaszem Stasiek był” Szwagierkolaski. Publiczność była zachwycona. Momentami włączała się nawet do śpiewania (przy „I love you” zwłaszcza).
Do domu wracam o 18:40 i dojadam obiad (kilka kawałków babki ziemniaczanej przysmażyłem sobie przed wyjściem). Netowanie nie bardzo mi idzie, więc po dwudziestej drugiej włączam telewizor (TVN7) na sensacyjną i nieśmieszną (jak oceniam po seansie) komedię „Równi goście” (The Nice Guys, 2016) z detektywistycznym (upraszczając) duetem Russell Crowe & Ryan Gosling tropiącym w Los Angeles zaginioną panienkę. Lois Smith⁶, grająca ciotkę zgasłej gwiazdki porno, pojawiła się na ekranie kilka razy i jak dla mnie to w sumie cały atut tej produkcji.
_____
¹ Paweł znów zwlekał do ostatniej możliwej chwili z wyjściem na przystanek i wrócił do mnie po dziesięciu minutach, bo bus – co jest tutaj dość powszechne – odjechał pięć minut przed czasem. Godzinę wyjścia na następny kurs umilił mi gadanie, że jeszcze nauczy kierowców trzymania się rozkładu jazdy, że następnym razem też wyjdzie na styk, bo nie ma zamiaru stać jak bałwan na przystanku, a tak w ogóle, to chyba zostanie u mnie na noc, albo na cały tydzień nawet.
² Zauważyłem na zdjęciach z ostatnio czytanej sztuki, że zimą nie ma na widowni tłoku.
³ Tylko dwóch, bo wcześniej przeglądałem jeszcze tomik poezji Andrzeja Wiercińskiego zgarnięty z knihobudki w Loży.
⁴ Cytowała też blurb z okładki:
Muniek ma chyba więcej książek o sobie niż Kurt Cobain. Czytałem wszystkie. W tej najnowszej przechodzi samego siebie. Nie tylko ściąga okulary, ale, mam wrażenie, że także gacie. Wstrząsająca lektura. Polecam. Krzysztof „Grabaż” Grabowski
⁵ Pamiętałem go z koncertu granego z Antkiem Sojką (Letnia scena zamkowa w sezonie 2024).
⁶ Adele Stackhouse z True Blood.
Dzień tysiąc drugi (środa)
Posted in Forum, Się słucha, tagged Forum Homogenizowane, Georg Friedrich Händel, Kangmin Justin Kim, korekta wszechwiedzący Czesio, Nicolas Brooymans, Nowa Fantastyka, Opera Rara, Orlando, pogoda, porządki, PR2, prasa, salonik RUCH-u, Tim Mead, z przypisem on 4 lutego 2026| 18 Komentarzy »
Poranek jest słoneczny. Od dziesiątej chmurzy się coraz mocniej, aż do całkowitej ponurości. Na termometrze -12°C, w odczuciu zimniej, bo wieje.
Po południu załatwiam sprawy bankowe i wędruję po mieście w daremnym poszukiwaniu lutowego numeru „Nowej Fantastyki”. Przegapiłem koniec prenumeraty i zostałem się w tym miesiącu bez gazety. Salonik z prasą, który kontynuował historię RUCH-u, okazał się chyba przedsięwzięciem niedochodowym, bo lokal jest już zamknięty i na wynajem. W Kolporterze (Polo Market) młoda sprzedawczyni nie kojarzyła NF nawet z nazwy.
Po obiedzie porządkuję wreszcie książki od kolędy zalegające w kilku stertach na stole. I przeglądam papierzyska w paru pudłach, ale to już później, w trakcie słuchania transmisji „Orlanda” Georga Friedricha Händla z krakowskiego festiwalu Opera Rara. Głosy obu śpiewających kontratenorów okazały się na tyle różne – Tima Meada jest zdecydowanie bardziej męski, Kangmina Justina Kima tak jakby aksamitny (włóczkowy), lekko kobiecy – że nie miałem większego problemu z rozróżnieniem arii Orlanda i Medora, jego rywala. Fantastycznym odkryciem okazał się dla mnie¹ Nicolas Brooymans, bass w partii czarodzieja Zoroastra. Ogólnie muzycznie było bardzo przyjemnie.
Po dwudziestej drugiej mam jeszcze czas na leniwe netowanie.
_______
¹ Wiadomo – nastawiałem się głównie na słuchanie kontratenorów.
Dzień tysiąc pierwszy (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged korekta wszechwiedzący Czesio, obiad, pogoda, takie tam on 3 lutego 2026| 27 Komentarzy »
Za tarkowanie ziemniaków na babkę zabieram się dopiero po dziewiętnastej. Gdyby nie wyciągnięty z zamrażarki boczek, pewnie bym sobie darował pieczenie, ale tak, skoro odtajał, już nie było wyjścia. Po ósmej wstawiam ciasto do piekarnika i wychodzę jeszcze do Biedronki po śmietanę, bo cena tej w Gamie zniechęciła mnie do zakupu. Przy okazji skorzystałem jeszcze z promocji 3+3 i kupiłem mleko, uzupełniając zapas pod stołem do szesnastu kartonów.
Zima chyba powoli odpuszcza. W nocy temperatura już raczej nie spadnie poniżej -20°C.
Matki Boskiej Gromnicznej
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, tagged A Knight of the Seven Kingdoms, Jacek Dehnel, kalendarz liturgiczny, korekta wszechwiedzący Czesio, Matki Boskiej Gromnicznej, obiad, plany, pogoda, Rycerz Siedmiu Królestw, tsundoku on 2 lutego 2026| 31 Komentarzy »
W nocy -26°C, w dzień -15°C. W kotłowni u mamy zamarzła woda w wannie¹, więc dzisiejszej nocy panie planują podkładać przynajmniej do dwudziestej czwartej (przy normalniejszych temperaturach kończyły o dwudziestej).
Na kolejny upadek (tsundoku) spuśćmy zasłonę milczenia, zwłaszcza że przesyłka z książkami przyjdzie dopiero w połowie miesiąca, po premierze tomu opowiadań Dehnela.
Na obiad smażę placki z jabłkami. Jabłka wziąłem cztery, więc wyszła solidna porcja, która wystarczyła mi również na kolację. Niedojedzona resztka będzie na jutrzejsze śniadanie.
Wieczór spędzam na cerowaniu i porządkowaniu wystawki z bożonarodzeniowymi kartkami. Przed snem czeka mnie jeszcze trzeci odcinek „Rycerza Siedmiu Królestw”.
______
¹ W pomieszczeniu sąsiadki, gdzie pierwotnie była pralnia. Lokatorki w bloku są dwie i każda ma swój osobny piec.



