Dzień z mamą, tak mniej więcej od dziesiątej czterdzieści do piętnastej. Podobno w Kętrzynie była też bratowa (mama dowiedziała się na przystanku, że jechała pierwszym porannym autobusem¹), na szczęście nie zechciała nas uszczęśliwić swoją obecnością. Po jedenastej wychodzimy do odzieżowej hurtowni, bo mama potrzebuje biustonosza. Wracając, robimy zakupy w Biedronce, korzystając z promocji² na mleko i masło (usłużny, przypadkowo spotkany przy nabiale klient, pomaga nam wybrać kostki z terminem ważności do końca kwietnia). Na szybki obiad mama odgrzewa sobie biedronkowe pierogi z serem i jagodami. Połowa opakowania zostaje dla mnie. Po piętnastej, odstawiwszy mamę na przystanek, zachodzę do saloniku RUCH-u po nowy numer „Książek. Magazynu do czytania” (James Baldwin na okładce, no to jednak wziąłem). W środku jakoś dziwnie pusto na półkach.
– A co tu tak mało prasy? – nie powstrzymuję zdziwienia.
– Zamykamy się – wyjaśnia sprzedawca (mąż).
– By się zaraz otworzyć – dodaje sprzedawczyni (żona).
Zgaduję, że to ma jakiś związek z porzuceniem przez RUCH dystrybucji prasy, ale nie dopytuję o szczegóły: czy zostają pod szyldem, przechodząc na inny asortyment, czy raczej zmienią się w salonik Kolportera. Dam się zaskoczyć przy następnej wizycie.
Wieczorem ulegam pokusie³ i zamawiam w Znaku książkę Żulczyka pod autograf przy okazji spotkania autorskiego w przyszłym tygodniu. Byłoby szybciej kupić którąś powieść w miejscowej księgarni. Ale mam świadomość, że w necie książka ma cenę przynajmniej 30% niższą, a stacjonarnie zapłaciłbym tyle, ile jest wydrukowane na okładce i nie potrafię się przełamać.
_____________
¹ Dialog wyciągnięty z relacji przy kawie (mama) i herbacie (ja) do śniadaniowych rogalików:
– A razem z synową nie chciała pani jechać? – zainteresowała się jakaś życzliwa dusza.
– Nie, bo nie lubię się tłoczyć razem z młodzieżą – mama bez problemu wybrnęła z pułapki. – Przecież teraz nikt nie ustąpi miejsca i bym się gniotła w tym busiku na stojąco przez całą drogę.
² Przy obu produktach 3+3 gratis;
³ Określenie nie do końca adekwatne. A jeśli nawet, to pokusa nie odnosi się do chęci posiadania książki, tylko powrotu do życia, które się skończyło w maju.











