Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘wybory samorządowe’

Niedziela Dobrego Pasterza – w Kościele katolickim IV Niedziela Wielkanocna (w klasycznym rycie rzymskim II Niedziela po Wielkanocy), dzień szczególnej modlitwy o powołania. Podczas mszy czytany jest fragment Ewangelii wg św. Jana, w której Jezus nazywa siebie dobrym pasterzem (J 10, 11-18).

Pochmurnie. 7°C. Noc zimna, ale bez przymrozku.
Słabszy z kandydatów na burmistrza zrezygnował ze startu w drugiej turze wyborów, a nikt nie prowadzi kampanii przeciwko drugiemu, nie ma więc żadnej potrzeby, bym wychodził oddać głos w plebiscycie. Zwłaszcza że brak słońca i pogoda nie sprzyja spacerowaniu. Siedzę przy komputerze, słucham radia (PR2). Na obiad podgrzewam pyzy z mięsem (pół otwartej paczki czekało w zamrażarce) i jem z dużą ilością przysmażanej cebuli i kiszoną kapustą (dodatek dla zdrowotności). Kąpię się wcześniej. Wieczór spędzam na dalekiej północy z serialem „Mafia po fińsku”, czarną komedią w śnieżnej scenerii Laponii.

Dzień #348.
Fatal error, dzień trzeci

Read Full Post »

Słonecznie i aż za ciepło, 21°C.
Wychodząc po siedemnastej na wybory, niepotrzebnie nałożyłem kurtkę. Zgrzałem się, zanim doszedłem do końca ulicy, przy której mieszkam. A to krótka ulica, stoją przy niej raptem dwa domy.
Pracowicie przygotowaną ściągawkę zgubiłem już w mieszkaniu, gdzieś pomiędzy włożeniem okularów do futerału a zmianą stroju domowego na szykowny, wyjściowy.
„Żaden problem – pomyślałem. – Tylko cztery nazwiska, bez problemu zapamiętam”.
Akurat.
W ciasnej kabinie niewielkiego lokalu wyborczego¹ panował półmrok, tekst na kartach wydrukowano drobną czcionką. Musiałem odchylić kotarę, żeby sobie poradzić ze zlokalizowaniem moich wybrańców, a i tak przynajmniej raz się pomyliłem. Przy liście do rady powiatu. Tyle dobrego, że wybrałem osobę z tego samego komitetu. O ile tutaj odgrywa to jakiekolwiek znaczenie.
Po głosowaniu od razu wróciłem do domu.
W sumie nie wiem, czy tego spaceru nie było krócej, niż rozmowy z sąsiadkami z piętra. Wychodząc z mieszkania, spotkałem obie i przegadaliśmy dłuższą chwilę na temat wyborów i kwiatków doniczkowych (panie swoje pelargonie już hartują na balkonach).

____________
¹ Kiedyś to był przedsionek sklepu meblowego. Braliśmy tam z babką komplet szafek do kuchni.

Read Full Post »

Słonecznie. 15°C.
Pod wieczór wychodzę do Biedronki po proszek, bo skończył się w połowie prania. Thrillera „Trzech gości w łódce plus wampir” w pudle z książkami już nie ma, a z cyklu Kotowskiego „Kapłan” są tylko tom pierwszy i trzeci, więc znów udaje mi się kupić tylko to, po co przyszedłem. I dobrze.
Nadal nie wiem, na kogo głosować w wyborach samorządowych. Wiem na kogo nie, a to trochę mało.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ 6°C. Pochmurnie, z momentami większej lub mniej intensywnej mżawki. W okolicach trzynastej przez chwilę goszczę Barbarę (miała czas wypić herbatę). Po czternastej trochę dłużej (ale niewiele) wystrojoną Kunegundę, która miała w szkole zakończenie przedostatniego¹ etapu edukacji (dostała certyfikat czegoś tam).
– Wypijesz herbatę? – pytam od razu, bo inaczej chyba już nie potrafię².
– Wypiję.
– A może jesteś głodna?
– Trochę.
– Mogę kanapki ci zrobić – proponuję.
– Nie jem kanapek.
– A samą wędlinę? Przywiozłem kawałek szynki od mamy.
– Nie chcę wędliny.
– Konserwę rybną? Paprykarz?
– Nie jem takich rzeczy.
„Jezus Maria!”³ – myślę, ale nic nie mówię.
– To nie wiem, co mógłbym jeszcze zaproponować… O! Zupę mam zawekowaną. Może zupę zjesz?
– A jaka? – dopytuje Kunegunda.
– Jarzynowa.
– Nie, jarzynowej nie jem.
Rozglądam się po kuchni, szukając w desperacji jakiegoś pomysłu na poczęstunek.
– Jest za mało czasu, żebym mógł ci coś ugotować… Kuskus? Mógłbym zalać wrzątkiem…
– Kuskus… – Kunegunda się zastanawia.
– Ale nie mam nic do kuskusu – reflektuję się. – Kuskus odpada. A płatki kukurydziane? Z mlekiem?
– Płatki mogą być.
Ufff!!!
Później coś tam jeszcze gadamy o niezbędności w kuchni takiego gadżetu, jak mikrofalówka („Jak ty w ogóle możesz żyć bez mikrofalówki?” – dziwi się bratanica) i wyższości dań gotowych, kupnych, nad tymi wymagającymi własnoręcznego przygotowania. W tym Kunegunda niewątpliwie wdała się we własną mamusię, która jednak nigdy nie odmawia żadnego domowego poczęstunku.
Nieważne.
W poczcie obok kartek od cudARTeńki znajduję kolejną porcję materiałów wyborczych, kilka prozaicznych ulotek i jedną w formie tradycyjnego, papierowego, odręcznego listu! Sam list jest pewnie kolorowym xero, ale koperta była zaadresowana długopisem. Uroczy pomysł. Doskonały pod wyborców 60+ (a może nawet 50+, którzy korzystają z Internetu, bo lubią, a nie z przymusu uzależnienia). Bym zagłosował na człowieka, niestety z listy PiS startuje, więc poglądowo całkiem nam nie pod drodze.

______________
¹ Jeśli za ostatni uznać maturę, a ta dopiero za rok.
² To przez babkę!
³ To mogło być też jakieś „Ja pierdolę!”.

Read Full Post »


Bratowa zdobyła stołek radnej dwoma głosami przewagi. W pierwszej chwili chciałem coś napisać o niesamowitej ludzkiej głupocie, ale w sumie… Ktoś, kto się nie bardzo nadaje na żonę, matkę, gospodynię domową i sąsiadkę może akurat w roli radnej sprawdzi się doskonale.

Read Full Post »

Z domu wychodzę dopiero po zmroku. Idę sprawdzić, jak prezentuje się nowa miejska atrakcja – pomost z altaną na jeziorku – w nocnym oświetleniu. Ludzi w mieście kręci się sporo, czy to z racji wyborów, czy nie najgorszej pogody, zachęcającej do wieczornego spacerowania. Sporo osób chyba wpadło na pomysł podobny mojemu, bo w parku nad jeziorkiem jest wręcz tłoczno. Sam pomost, mimo lekko przysadzistej altany, wygląda całkiem fajnie.
[…] Tutaj powinny być zdjęcia, ale nie zabrałem z sobą aparatu. Uzupełnię niedopatrzenie przy najbliższej sprzyjającej okazji.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij