Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Moherfucker’

Komunalnik zakończył wreszcie sezon grzewczy. Najwyższa pora.
+
Myślałem nad zmianą formuły blogowania. Czy też właściwie nie tyle nad zmianą, ile jej rozszerzeniem, przez dodanie kategorii „Rozmyślania”. Ale spędziłem wieczór nad książką i mi przeszło.

Read Full Post »

Babka ma słabszy dzień, co się odbija i na moim. Z zaparzonej do śniadania kawy połowę wylewam, gdy wieczorem przychodzi pora na umycie kubka. Po dwudziestej pierwszej wychodzę bez większego zapału do Biedronki. Tak jakbym z góry wiedział, że nie będzie mojego ulubionego Somersby (mango & lime), a jedynie jabłkowe, za którym już nie bardzo przepadam. Z „Mohefuckera” przeczytałem tylko jeden rozdział. Nadal bawi mnie z lekka (doprawione szczyptą irytacji) gejostwo głównego bohatera, bo który gej zwraca uwagę na kobiece cycki i tyłek, a na urodę facetów (nawet gołych!) w ogóle?

Read Full Post »

Pierwszy piątek miesiąca. Okazało się, że wikary pilnuje maturzystów i w zastępstwie przyszedł do babki ksiądz Andrzej, były proboszcz z parafii rodziców. Nie widziałem go chyba z dziesięć lat i w pierwszej chwili nawet nie poznałem, że to on.
– Ładnie, ładnie – ksiądz Andrzej na to. – Widać od razu, jak do kościoła chodzisz. Jestem tutaj już ponad dwa lata.
– Może kiedyś jeszcze się wybiorę.
– Nie kiedyś, tylko w najbliższą niedzielę!
Długo nie rozmawiamy, bo ksiądz jest zmęczony czterema (prawie) godzinami odwiedzania chorych. W sumie chyba miałem chęć, bo zaproponowałem nawet, by przysiadł w fotelu. A może to tak z automatu tylko (głodnych nakarmić, spragnionych napoić etc.)?
Wieczór spędzam na lekturze. Wróciłem do przygód agenta ABW Kamila Stocharda, który w drugim tomie cyklu Eugeniusza Dębskiego pojechał zwalczać pomioty Cthulu w Rosji. Teraz taka powieść już by nie mogła powstać.

Read Full Post »

Jerzy nagle zachichotał, skinął na mnie i podszedł do istniejącego już tylko w postaci pyłowego konturu Fn’thala.
Obsikaliśmy go, chichocząc cicho.
– Kilkanaście guimonów i jeden Fn’thal – wcale nieźle jak na jeden tydzień działania – powiedział Jerzy, zapinając rozporek.
Miał rozporek na guziki. Dla mnie kompletnie nieuzasadniona ekstrawagancja.
Zipnąłem swoim.¹

Prawie powtórka z czwartku. Z tym że zamiast bólu głowy mam czekanie na kuriera z towarem dla babki.
Wieczorem doczytuję „Hell-P”. Szkoda, że przy wznowieniu i dopisywaniu czwartego tomu autor nie skorzystał z okazji i nie wprowadził kilku poprawek w powieści zaczynającej tetralogię. Kamil (główny bohater) jest nadal tak słabo i niewidocznie ugejowiony, że przy trzeciej lekturze też przegapiłem moment pierwszego seksu Stocharda z Jerzym. Tyle że teraz skonstatowałem rzecz (swoje gapiostwo) z lekkim rozbawieniem. Nie było jak za pierwszym razem „Co jest, kurwa!? To oni już wylądowali w łóżku? Kiedy? Gdzie? Jakim cudem tego nie zauważyłem?”. I nie rzuciłem się sprawdzać, czy ktoś nie wyrwa kartek z bibliotecznego egzemplarza, z którego korzystałem.
Do tomu z edycji Stalker Books chyba włożę kartkę między strony 118 a 119, żeby pamiętać, że tu rozgrywa się noc dzikiego seksu. Albo delikatnego. W sumie cholera wie co i jak, ale w każdym razie coś.

__________________
¹ Hell-P, Eugeniusz Dębski, Stalker Books 2023, str. 216; Jeśli się pamięta, że to już noc, czy dwie po seksie między bohaterami, scena nie wydaje się taka dziwna. Kamil już wszystko wcześniej dokładnie obejrzał, więc mógł się teraz skoncentrować na niecodzienności guzików.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Rano nie chce mi się wychodzić po chleb, ale jeść też nie bardzo, więc po telefonie mamy wracam do łóżka i drzemię prawie do czternastej. Babka na śniadanie ma do waniliowego serka piętkę z przedświątecznego bochenka, sam kończę sałatkę z tuńczykiem. Obiad jest późny i równie resztkowy. Babce nie podeszła drobiowa galaretka. Gotuję jej ostatki kaszy manny, sam kończę niedojedzoną przez nią galaretkę i dopycham płatkami kukurydzianymi.
Wieczorem siadam do „Hell-P” Dębskiego. Po raz trzeci, więc mogę się co najwyżej zastanawiać, czy wszystko już było w pierwszym wydaniu powieści i czy nadal bawi mnie humor autora¹, czy z niego nie wyrosłem przez minione piętnaście lat.

_____________________
¹ Bohaterowie walczą z guimonami, pradawnym złem, pomiotami Cthulhu.

Jarkie to inna nazwa guimonów. Wymawia się „jarek”…
– Ciekawe, dość popularne imię w Polsce. A w Turcji, jak mi mówiono, znaczy „chuj”.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Drobne przedświąteczne porządki. Niestety od samego przestawiania pudeł z kąta w kąt w pokoju wolnego miejsca nie przybywa. A tymczasem kolejne książki w drodze, bo nie potrafiłem się powstrzymać¹ i kupiłem komplet nowego wydania Moherfuckera Eugeniusza Dębskiego².
______
¹ Najpierw trzeba chcieć, a nawet tego mi zabrakło.
² Cykl jest wreszcie pełny, bo do trzech tomów wydanych kiedyś przez Runę autor dopisał zapowiadany czwarty.

Read Full Post »

Do południa głowa jeszcze boli, ale już lekko, tyle, co nic.
Babka nie chce rozmawiać, przesypia niższe ciśnienie.
Na obiad otwieram słoik galarety przywiezionej ostatnio przez mamę.
Trochę czytam (powtórka „Hell-P” Dębskiego w nowym, poprawionym wydaniu), netuję.
W sumie niedziela mija mi spokojnie, leniwie.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij