Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2023


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Krótko, bo tylko o planach na najbliższe dni.
Wyjeżdżam na wieś dziś po piętnastej, wracam w środę, pewnie w okolicach południa. Pomiędzy świętuję, oglądam telewizję, może coś czytam, a na pewno odpoczywam od komputera i Internetu.

Jutro jeszcze pojawią się na blogu życzenia. Co anonsuję zawczasu.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Przed śniadaniem zanoszę na cmentarz kilka świerkowych gałęzi i ustawiam coś na kształt choinki-stroika w donicy po pelargoniach. Myślałem w podobny sposób rozwiązać brak choinki w domu, ale z wieczorem znów się rozpadało i nie ma już warunków do wyjścia z kozikiem na skwer. Na obiad smażę placki z jabłkami. Walczę z sennością (ciśnienie atmosferyczne mamy wyjątkowo niskie).

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ 3°C. W dzień odrobina słońca. Po zmroku znów pada i to tak dość solidnie.
Mama musiała się wczoraj poddać i po dwudziestej trzeciej wypuścić kota z mieszkania. Miauczał, furczał, a na koniec jeszcze ją podrapał. W nocy demolował kotłownię, rano przy pierwszej sposobności wypadł z bloku i nawet na śniadanie nie przyszedł. O czym się dowiedziałem przy okazji telefonicznej rozmowy. Poza tym było sporo gadania o pogodzie i żenującym spektaklu odrywania PiS-u od TVP.
Wieczorem trochę robię na drutach (więcej niż dziergania było przypominania sobie, jak się wyrabia pietę w skarpetce), trochę siedzę przed telewizorem, kończąc miniserial wg „Ducha z Canterville” Oscara Wilde’a.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Mama z krótką wizytą. Przyszła dopiero przed jedenastą, bo od razu po przyjeździe zaszła do apteki wykupić receptę i po słodkości do Mistrza Jana. W południe wychodzi na szybkie zakupy do Gamy i skrócić lekko włosy u mojej fryzjerki. Nadal trzyma kota w domowym areszcie, więc wraca na wieś wcześniejszym autobusem, tym po trzynastej. Na obiad, na szybkiego, jemy flaki, takie dość średnie (chyba za dużo dodałem wody). Po odprowadzeniu mamy na przystanek zachodzę na cmentarz ogarnąć deko u dziadków (zgrabiłem liście, wyrzuciłem odmrożone korzenie chryzantemy), a później do pasmanterii po włóczkę na skarpety, żeby mieć od razu z głowy imieninowo-gwiazdkowy prezent. Kupiłem dwa motki czarnej i po motku szarej i buraczkowej.
– Zapomniałam ci powiedzieć, żebyś czarnej nie brał – skomentowała mój wybór mama. – Czarną ciężko się robi.
Niestety w odcieniach, które by mnie bardziej interesowały (zieleń, ciemna oliwka) nie było nic ciekawego. Włóczek w sklepie sporo, ale głównie w pastelowych kolorach.
Po zmroku doczytuję „Śmierć na Wenecji”. Później mam krótką drzemkę, a przy kolacji kolejny odcinek „Wszystkich stworzeń dużych i małych”.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ¹ Pochmurnie. Deszczowo. Ponuro. 7°C.
Przed piętnastą wychodzę do Mistrza Jana po chleb.
Po dwudziestej chodzę do Biedronki po mleko i twaróg.
Wieczorem mógłbym doczytać „Śmierć na Wenecji”, bo skończyły mi się spotkania z inspektorem Ricciardim, ale zostawiam sobie przyjemność poznania rozwiązania kryminalnych zagadek na wtorek. I może przy wolniejszej lekturze wyłapię więcej zapożyczeń Szymiczkowej z Tove Jansson. Na razie mam dwa², a to chyba nie wszystkie.

_______
¹ Do uzupełnienia. Listonosz w przedpołudniowej poczcie zostawił mi rachunek za telefon i cztery kartki z życzeniami, ale dzień jest zbyt ponury na robienie zdjęć. Może jutro się uda.
² Najbardziej oczywiste, z „Lata Muminków”, w którym też mamy katastrofalną powódź.

Zdjęcie dodane 2023.12.20 o godz. 00:09.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Do kawy zjadam ostatnią konserwę rybną (śledzie w pomidorach). Na obiadokolację smażę chleb w jajku. Chleba były marne resztki, więc dwa jajka biorę, żeby trochę więcej tego jedzenia wyszło. A na koniec dnia mam jeszcze owsiankę (dosmaczoną łyżeczką miodu i płatkami kukurydzianymi) przy finałowym odcinku „Świadka oskarżenia” (uff!). Jak się zastanowić menu dnia i tak stało na wyższym poziomie niż ta najnowsza ekranizacja Agathy Christie.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Nie wychodzę nawet po zakupy do Biedronki, choć w lodówce takie pustki, że trzeba będzie kombinować jutro przy kanapkach do kawy. Chyba, że się skuszę (zmobilizuję) i skorzystam z niedzieli handlowej.
Wieczorem wekuję cztery porcje zupy na przyszłe, leniwe obiady. Słucham radia (PR2), czytam „Śmierć na Wenecji” Szymiczkowej. Przy fragmencie:

„Litość jest pracochłonna – pomyślała Zofia, skubiąc chwościki przy parasolce, kołysana miarowo falami – współczucie jest pracochłonne. Nawet jeśli człowiek nie angażuje się w żadne akcje dobroczynne, wraca zmęczony samym patrzeniem na to, że komu innemu jest źle”. I w duchu podziękowała, że ani z okien domu pod Pawiem, ani z okien domu Pod Śpiewającą Żabą nie widać było cierpienia zbyt często.¹

pomyślałem o znajomych od Szlachetnej Paczki i nawet przez moment chciałem zacytować rzecz na forum. Ale po chwili przyszła refleksja, że to może jednak zbyt złośliwe, a w każdym razie niepotrzebne (zbędne) i dałem sobie spokój.

__________
¹ Maryla Szymiczkowa, Śmierć na Wenecji (Znak litera nowa, Kraków 2023) str. 93

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij