Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘rozmowa’

Wesołych Świąt! Łóżko od drugiej, a pobudka o trzeciej. I o szóstej. A później o ósmej. I o dziewiątej. Tu wstaję na ciut dłużej, by podać babce śniadanie. A potem wytrwale dosypiam do jedenastej.
Przed obiadem dzwoni córka pani Anieli spytać, co u babci.
– Mama nie może odwiedzić, a się martwi, czy wszystko w porządku.
– Bez zmian – uspokajam. – Tylko wrzód jej się na policzku teraz zrobił i trochę się z nim męczy.
– A może zaczęła już chodzić? – pyta pani Marta.
Taaa… a może jeszcze biegać?
Po piętnastej wychodzę do saloniku RUCH-u po kolejnego Pratchetta i grudniowy numer „Kina”. Że tracę przez to odcinek „Forever” (przegapiłem, że AXN zmienił godzinę emisji) przenoszę się z oglądaniem serialu do sieci.

Reklamy

Read Full Post »

Komórka dzwoni tuż przed czternasta. Akurat zbieram się do szykowania obiadu (dziś kopytka).
„Ki diabeł? – myślę, widząc na wyświetlaczu nieznajomy numer.
– Tak?
– Mam dla pani przesyłkę – słyszę w telefonie.
„No fakt. Przecież czekałem.”
– Tak?
– Dla pana. – poprawia się lekko zdeprymowany kurier. – Będzie teraz ktoś w domu?
– Tak.
– To zaraz przyjadę.

Read Full Post »

Czwartek

Na czas wizyty księdza wyniosłem się z Kunegundą do kuchni. Mała kartkuje jakąś swoją gazetkę, ja wyglądam przez okno. Rozmawiamy po cichu.
– Niedługo masz dziewiąte urodziny. Chyba jakąś książkę będę musiał ci kupić? – pytam naiwnie, w oczekiwaniu bliższego poznania czytelniczych preferencji bratanicy.
– Babcia [tj. teściowa brata] obiecała mi tablet – mała na to.
Tylko po co takiemu dzieciakowi tablet?

Read Full Post »

Babka spędza dzień przed telewizorem (na TV Trwam transmitują podróż Benedykta XVI do Meksyku i na Kubę), ja w dużej mierze w kuchni. Na obiad robię sałatkę z tuńczykiem, a później piekę jeszcze babkę ziemniaczaną.
– Lubisz, to będziesz miał na jutro – cieszy się babka.
– Nie powiedziałem, że lubię.
– To robisz, bo nie chcesz żeby się kartofle zmarnowały?
– Zdecydowanie. Za dużo babcia kupiła jesienią.
– Ale te ze sklepu są do niczego! – babka broni swoich zakupów u znajomego rolnika. – Połowę zawsze się wyrzuca, bo zepsute!
Dzień jest pochmurny i wietrzny, więc odpuszczam sobie spacer z aparatem. W chwilach wolnych od garów trochę czytam (nadal „Drwal”. Podoba się, ale nie spieszno mi z poznaniem zakończenia), oglądam kolejne odcinki „Spartakusa” („Spartacus: Blood and Sand”), netuję słuchając najnowszego nagrania „Faramonda” (nie za bardzo udała mi się przeróbka trzech płyt na jeden krążek z mp3).

Read Full Post »

Szósta rano. Dzwonek telefonu katapultuje mnie z łóżka.
– Słucham?
– To jutro – majster jest konkretny.
– O której?
– Jeszcze nie wiem. Dzisiaj jest w Warszawie.
Domyślam się, że chodzi o inwestora.
– Dobrze.
– Sam widzisz – dzisiaj za mokro jest.
– Padało w nocy – przypominam.
– No to na razie – majster na szczęście nie przeciąga konwersacji.
Czyli znowu nie wiem, na czym stoję. Ale się raczej nie nastawiam na wolny czwartek.

Read Full Post »

Babka od szóstej trzaska garami w kuchni – szykuje ziemniaki na kopytka (jak się później okazało poniosło ją trochę) i wydajnie przeszkadza mi w spaniu.
Przed ósmą ktoś dzwoni.
Mógłbym odebrać, ale babka ma bliżej. Zresztą nie spodziewam się, by to był telefon do mnie.
Babka rozmawia krótko.
– Słucham… Dzisiaj?… Jutro?… Dobrze.
Po chwili przychodzi do pokoju.
– Myślałam, że mama – mówi – ale dzwonił majster. Żebyś na jutro przed siódmą przygotował się do pracy.
Nawet nie jestem zaskoczony.
– Przygotujesz się? – pyta.
Tak, jakby nie znała odpowiedzi, jakbym mógł powiedzieć „Nie”.
Pod wieczór majster dzwoni jeszcze raz. Chyba chce sprawdzić, czy babka przekazała mi radosną informację.
– Zabrać od razu ubranie robocze? – upewniam się.
– Tak.
Ciekawe, co też facet wymyślił na otwarcie sezonu. Na przyjazd geodetów bym potrzebował tylko gumofilców. Czyżby pan K. uwinął się z pomiarami bez angażowania mojej skromnej osoby?

Read Full Post »

Matka, ojciec, córka, syn, synowa, zięć to też ludzie. Jacyś ludzie, konkretni. Mamy okazję poznać ich lepiej niż innych, mamy też wobec nich pewne zobowiązania, nie wypieram się. Ale koniec końców albo ich lubimy, mamy z nimi dobry kontakt, albo nie. Ani z biologicznego faktu porodu, ani z płci potomka samo przez się nic nie wynika. Nie wierzę też w żadną metafizykę więzi rodzinnych. Rzecz jasna z przyczyn psychologicznych i socjologicznych są to związki specyficzne, ale ich najgłębszy sens jest podobny do sensu wszelkich naszych relacji z innymi ludźmi. Związek wymaga pracy, uwagi, słuchania, mówienia. Czasem jednak okazuje się niemożliwy. I nawet niekoniecznie trzeba szukać winnego tego stanu rzeczy.

Kinga Dunin

Wczoraj babka wymogła na mnie telefon na Śląsk. Tak chciała pogadać ze swoją jedyną wnuczką, że nie mogłem już jej odmówić i wykręciłem numer. Zanim przekazałem słuchawkę musiałem – pro forma – zamienić kilka słów z rodziną (ostatnio było babcine „Ty chyba Kaśki nie lubisz – w ogóle nie chciałeś z nią porozmawiać”).
– Nie zaglądasz do sieci? – spytał Romek – Na GG nigdy cię nie ma.
– Bo przeważnie mam wyłączony komunikator. Tzn – nie ujawniam się.
– Aha…
Dziś późnym popołudniem kuzyn zagadał, mimo widocznego czerwonego słoneczka przy moim numerze.
Romek:
Ina [córka] zdała maturę :) Jesteśmy szczęśliwi.
Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie udać, że mnie nie ma, ale poczucie obowiązku przemogło.
Ja:
Pogratulować.
Romek:
Zakończył się pewien etap naszego życia, nasze dzieci są już dorosłe.
Ja:
Jedno. [kuzyni mają jeszcze chłopaka w podstawówce]
Romek:
Aż strach pomyśleć, że my w jej wieku byliśmy rodzicami.
Ja:
Czyli jak dobrze pójdzie [chyba raczej – źle] zaraz możecie zostać dziadkami.
Romek:
No nie wiem… Kasia cały czas mówi, że kocha dzieci…
Ja:
Aha, to możecie sobie zrobić jeszcze kilka
Romek:
Nie czuje się stary. Dziecko to coś dobrego. Człowiek staje się młodszy, miłość tez wraca i jest super :)
Ja:
[Ale pieprzenie!] Czyli nie macie się co zastanawiać – skoro to takie dobre.
Romek:
Ale jesteśmy wygodni :) Co – znowu w pieluszki? Jedna część rozumu mówi „tak” druga – „zastanów się”
Ja:
Teraz byłyby pampersy. Zresztą przy automatycznych pralkach i z pieluszkami tetrowymi nie ma problemu.
Romek:
A tak w ogóle, to co my widzieliśmy? Co możemy opowiedzieć wnukom?
Zacząłem się zastanawiać, czy kuzyn przypadkiem nie popił najpierw a konto sukcesu córki, a później nie siadł przy komputerze.
Ja:
Wnuki same zobaczą to, co zechcę. Opowieści dziadków w ogóle nie będą ich interesować.
Romek:
Mnie interesują.
Ja:
Teraz. [jak już nie masz dziadków] OK – na razie znikam z sieci [przerwałem brutalnie pogawędkę, bo zegar pokazał 17:50 – na AXN zaczynał się kolejny odcinek „Andromedy”] Będę później.
Romek:
Trzymaj się. I powiedz babci o naszym szczęściu :)

Read Full Post »