Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2024

5°C. Od rana ponuro. Wieczorem widzę przez okno wilgotną jezdnię, więc musiało coś padać.
Maja odnosi klucz przed dziesiątą. Dzwoni do drzwi cicho i bardzo krótko, ale usłyszałem.
Na obiad smażę frytki. Dużo i późno (po dziewiętnastej), spiesząc się na Facebooka. Tymczasem transmisję spotkania z Anną Brzezińską (20:00 na stronie Wydawnictwa Literackiego) z powodów technicznych przełożono na piątek.
W planach na noc mam kolejne spotkanie z inspektorem Gentlym i sierżantem Bacchusem. W piątym sezonie w epizodach zaczęły pojawiać się gwiazdy (przeszłe i przyszłe) innych seriali, co zapewnia dodatkową frajdę przy oglądaniu. Wczoraj widziałem panią Bennet (Alison Steadman) w roli dystyngowanej handlarki dziećmi, a w poprzednim odcinku trafiły się aż dwa grzyby (atrakcyjne, dodajmy) w barszczu, czyli James Norton („Grantchester” w sezonach 1-4) i Nick Hendrix („Morderstwa w Midsomer” aktualnie).

Read Full Post »

Po południu przychodzi Maja pożyczyć klucz od drzwi wejściowych do bloku¹. Swój zgubiła i potrzebowała dorobić nowy. Półprzytomny² odszukuję z trudem właściwy w pęku pozostałych³, a później od razu schodzę na parter sprawdzić, czy w skrzynce nie ma żadnej walentynkowej poczty. Sprawdzam bez żadnych oczekiwań i brak kartek odbieram jako coś oczywistego, bez rozczarowania. Walentynki obchodzę bez świętowania, więc przynajmniej przy obiedzie poszczę, gotując kaszę gryczaną do śledzi z konserwy⁴. Wieczorem wychodzę do Biedronki, głównie po mleko. Na klatce schodowej rozmawiam z właścicielką mieszkania po Irenie MB, która była chyba na jakiejś kontroli u lokatora (jednak to ten co był, kolejarz). Rozmowa ciągnie się przez schody aż pod blok. A za chwilę znów się spotykamy, w supermarkecie, gdzie wybiera kamizelkę dla męża.
+
W trzecim, kampowym numerze magazynu społeczno-poetyckiego „Zakład” Bartosz Żurawiecki opublikował zestaw czterech próz (Przyjęcie. Opowieść wigilijna. Strefa wolna. Rekonstrukcja). Teksty można przeczytać na stronie pisma.
Zwolennicy audiobooków mogą posłuchać trzech z tych tekstów (bez Opowieści wigilijnej) w interpretacji autora.

_______
¹ Wystarczyłoby „klucz od domofonu”?
² Nie do końca rozbudzony. Znów drzemałem po rozmowie z mamą.
³ – Aż trzy zamki? – dziwi się sąsiadka – To tak tu się kiedyś włamywali, że potrzebowaliście aż trzech zamków?
⁴ Po gdańsku w oleju.

Read Full Post »

Oddałem dziesięć groszy w zieleniaku.
– To będziemy już teraz kwita – mówię.
Sprzedawczyni, zajęta już rozmową¹ z klientami, którzy przyszli po mnie, nawet nie bardzo zwróciła na to uwagę.
____________
¹ O jabłkach po pięć złotych sztuka.

Read Full Post »

Wyprałem wreszcie firankę¹ z łazienki. Zawsze czekałem z tym na przyjazd mamy. Tzn. ona ją zawsze sama prała przy którejś wizycie, gdy uznała, że już pora po temu. Teraz nie musi przyjeżdżać do miasta, więc nie przyjeżdża. A jak nawet przyjedzie, to już na nic nie zwraca uwagi.
____________
¹ Bardziej niż do zasłaniania okienka służy do zakrycia brzydkiego lastrykowego parapetu.

Read Full Post »

W dzień radio (PR2), wieczorem Vera i George Gently. Z planowanego spaceru rezygnuję, usprawiedliwiony nieatrakcyjną pogodą¹. Na obiad gotuję tylko ryż² do rybnej konserwy³.
___________
¹ Zero słońca, a więc i szans na przyzwoite zdjęcia. Miały być do album „Tu było, tu stało”.
² Brązowy. Trafiła się zapomniana saszetka upchnięta do jednej paczki z kaszą gryczaną. Ciekawe, jak dawno się przeterminował.
³ Śledź po gdańsku w oleju. Muszę pamiętać, by więcej tego nie kupować.

Read Full Post »


– Nie wiem, może jeszcze przed śniadaniem odkurzę – mówię.
– W niedzielę? – dziwi się mama.
– Dziś sobota – zauważam rozbawiony. – Zgubiła mama jeden dzień.
– Ach… sobota. Te wszystkie dni takie jednakowe… Jak włączę telewizor i mówią, który dzisiaj, to się człowiek nie gubi.
– Wczoraj kupowałem chleb, to pamiętam, że miałem piątek.
Drugi raz rozmawiamy pod wieczór. Mama zadzwoniła z wieścią, że na Jedynce (TVP1) ciekawy film będzie. Widziała zwiastun i ją zaciekawił.
– Jacyś tacy ciemni ludzie… Turcy? Arabowie? Dla mnie za późno, ale ty siedzisz po nocach, to możesz obejrzeć.
Sprawdziłem, że w obsadzie jest Christian Bale. „Może i warto” – pomyślałem.
I tym sposobem po zakupach w Biedronce zaliczyłem „Przyrzeczenie” (Promise, 2016) klasyczny amerykański melodramat (ich dwóch, ona jedna) na tle rzezi tureckich Ormian.
Nie twierdzę, że to było słabe, ale chyba bym nikogo nie namawiał na seans.

Read Full Post »

Wieczorem trochę mrozi (-1°C), ale śnieży całkiem lekko, nie rezygnuję więc z wyjścia na spacer. Tak właściwie wynoszę plastikowe nakrętki do matowego pojemnika w kształcie serca, stojącego przed jedną podstawówek, bo już mi się przestały mieścić w salaterce¹. Wybrałem podstawówkę przy policji, kawałek przez miasto, wracam okrężną trasą, Alejami Pileckiego, zastanawiając się nad tym, co przed wyjściem pisałem w blogowych komentarzach². Może odmienny stosunek Polaków do szczątków zmarłych wynika z niegdysiejszej potrzeby odróżnienia się od Żydów? W judaizmie nienaruszalność cmentarza i miejsca pochówku jest bardzo ważna, dla nas nie ma to większego znaczenia, a już zwłaszcza jeśli są to cmentarze obce. Niemiecki, żydowski, czy pole, na którym chowało się padłe zwierzęta, to praktycznie żadna różnica. Może nawet te ze zwierzętami wykorzystuje się i rozgrzebuje niechętniej z obawy przed wąglikiem.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Wczoraj w „Rozmowach po zmroku” Dwójka (PR2) przypomniała świetny reportaż Agnieszki Czarkowskiej z 1998 roku „Droga ku słońcu”. Jeśli ktoś nie słyszał, polecam.

Wieś na końcu świata, do której prowadzi kręta, piaszczysta droga przez las…
We wsi kilka domów, nieliczni mieszkańcy – głównie owdowiałe starsze kobiety. Z zadumą i pokorą wobec losu mówią o samotności i przemijaniu.

Nagranie jest do odsłuchania na stronie radia.

_________
¹ Mam na lodówce dużą szklaną salaterkę, niebieską w żółtopomarańczowe (a la tulipany) kwiaty, imieninowy prezent od pani Zosi dla babki, która od czasu rezygnacji z działki służy głównie do ozdoby i do zbierania plastikowych nakrętek z kartonów po sokach i mleku. Kiedyś była idealna do mieszania sałaty. Na dnie były jeszcze nakrętki po koktajlach proteinowych, czyli nie opróżniałem salaterki od końca kwietnia, początku maja.
² Z założeniem, że w drugim podejściu bym bardziej popisał bardziej, zabłysnął dowcipem i intelektem.

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij