Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Rita’

27°C. Słonecznie.
Sporo radia, wyjątkowo nie tylko Dwójki. I w sumie się zastanawiam, czy Orlińskiego we wtorek też nie posłuchać na BBC Radio 3¹. W sobotę miałem jakieś problemy z odbiorem PR2 w Internecie i nie nagrałem świdnickiego występu Bruna (Brunona?) de Sá.
Krótki spacer (na cmentarz i z powrotem) dopiero po osiemnastej trzydzieści. Później lekki obiad (makaron, jogurt) i dwa odcinki duńskiego kryminału o międzynarodowym handlu żywym towarem (DNA, drugi sezon; z Carstenem Bjørnlundem w roli szwarccharakteru².

_______
¹ Proms 2024: Prom 7: Late Night Italian with Jakub Józef Orliński
² Gdybym go zobaczył najpierw tu, a nie w „Ricie”, pewnie by mi się mój Duńczyk nie skojarzył z Duńczykiem.

Read Full Post »

Bez zmian.
Na dworze ciepło, deszczowo. W szpitalu wszyscy zajęci, nikt nie chce z Barbarą gadać („Stan pacjenta stabilny, proszę się dowiadywać później”). Mama jest zmęczona. Babka kaszle. W poczcie ciągle brak nowego numeru „Repliki”. W lekturze nadal „Dwunaste: Nie myśl, że uciekniesz” Springera, które mi jakoś idzie strasznie marudnie. Podobnie zresztą jak kończenie ostatniego sezonu „Rity”.

Read Full Post »

Średnio mi się śpi tym razem na materacu. Czuję twardości parkiet, jakiś chłód ciągnie z korytarza. I rozprasza mnie babka, nie żeby była niespokojna, czy rozgadana, ale słyszę, że nie śpi. Rano Kunegunda wstaje przed ósmą, ja ograniczam się do przypomnienia, że ma wziąć 50 zł z portfela i kupić sobie w pawilonie, co chce do jedzenia. Drzemię do jedenastej, później szykuję śniadanie babce i sobie kawę. Kunegunda podgrzewa kupne leczo i siedzi w smartfonie. Przez chwilę się zastanawiała, czy nie wyjść w miasto na spotkanie z koleżankami, ale ponura pogoda zniechęca do ruszania się z domu. Wraca na wieś o piętnastej, więc wieczór mam już całkiem luźny. Babka obiad je na raty. Słoko-kwaśny sos do makaronu jakoś tym razem niezbyt jej zasmakował. Przed dwudziestą wychodzę na tradycyjne do Biedronki. Dzień kończę obejrzeniem na YouTUBE zrealizowanej przez Czechów „Platée” Jeana Philippe Rameau¹ i odcinkiem „Rity”².

___________
¹ Poprawiam to sobie jeszcze wyrywkowym przejrzeniem produkcji Williama Christie, gdzie Platea (Marcel Beekman), nimfa z żabiego rodu (stąd w śpiewie dużo kumkania) i takiejże urody, jest wręcz obłędna.

² Trzy pierwsze sezon bardzo mi się podobały. Czwarty już tak średnio, obecny (piąty i ostatni) też.

Read Full Post »

Kładę się już po jednym odcinku „Rity”, ale długo nie mogę zasnąć. A babkę znów nad ranem nachodzi chęć do mówienia. I wieczorem ponownie, też po litewsku¹, więc nie mam z tego żadnej korzyści. Ale że narracja przebiega spokojnie, nawet nie bardzo tego słucham, wyłapuję tylko jednym uchem znajome imiona i nazwy miejscowości.
Temperatura przez cały dzień trzyma się w okolicach 0°C.

Read Full Post »

Wilgotno i ponuro listopadowo. Czas dzielę między spania, a leniwe netowanie. Spania jest chyba więcej.
Babka też głównie drzemie.

Piątek

Pierwszy piątek miesiąca. Wikary przyszedł sporo przed czasem, w połowie śniadania babki, która jak raz trochę marudziła przy jedzeniu. Muszę na szybko wszystko sprzątać i rozstawiać ołtarzyk.
– Niech tam ksiądz na siebie uważa i nie złapie teraz koronawirusa – mówię przy pożegnaniu.
– Już mam to za sobą – ksiądz na to.
– Tak?
– W grudniu zeszłego roku chorowałem, przed świętami. Nic przyjemnego.
Połowa sąsiadów w klatce chorowała, wikary. Mnie ta moja zeszłoroczna „grypa” pozbawiła na miesiąc powonienia i smaku. To może i babka, jak tak była słaba rok temu, że nikt jej nie dawał szans na przeżycie, koronawirusa miała?

Sobota

Po dwudziestej wychodzę na tradycyjne sobotnio-wieczorne zakupy do Biedronki. Na parkingu przy sklepie stoją dwa radiowozy. Policjantka spaceruje po sklepie i rozgląda się, jakby kogoś szukała. Uchodźców? Na pewno nie łamiących antykowidowe obostrzenia, bo w ogóle nie zwraca uwagi na osoby bez maseczek. Kasjerka, zajęta obsługą klientów (kobieta przede mną reguluje stuzłotowy rachunek bilonem) , dopiero gdy pani władza wychodzi zauważa niebezpieczeństwo i naciąga maseczkę na brodę.
W nocy dwa kolejne odcinki „Rity”.

Niedziela

Wieczorem mobilizuję się do wymycia garów zalegających od trzech dni w zlewie. Powinienem też przeciągnąć podłogi w kuchni i przedpokoju mokrą szmatą, ale do tego zabrakło mi już zapału.

Read Full Post »

Zrobiło się mokro, pochmurno i średnio atrakcyjnie. Od ósmej mama z normalną wizytą. Od dziesiątej Paweł zmuszony przyjechać po leki dla żony. Dla babki to już za duże zamieszanie (a może na zmianę pogody źle reaguje?) i po obiedzie robi się lekko niespokojna.
Wieczorem przeglądam albumy ze zdjęciami, spisując na kartce dane, które jak się okazało po zajrzeniu do zeszytu z notatkami genealogicznymi¹, miałem już spisane przynajmniej dziesięć lat temu. Dzień kończę dwoma odcinkami „Rity”.
__________
¹ Właściwie to zeszyt z brudnopisem notatek do opisów zdjęć. Ale spisy genealogiczne, rozrysowane drzewa, też tam są.

Read Full Post »

Przed szesnastą wizyta na cmentarzu i zakupy w Biedronce. Wyrobiłem się do siedemnastej, w sam raz na Płytowy Trybunał Dwójki (PR2).
Na cmentarzu grabię liście (dębowe, będą się sypać jeszcze z miesiąc) i zostawiłam znicz, który powinien płonąć przynajmniej do wtorku. W Biedronce zapominam o cukierkach.
Po wieczornym „Don Giovannim” Mozarta w „Operze pod gwiazdami” (szacowny zabytek pod Karajanem, z niedawno zmarłą Żylis-Garą w partii Donny Elwiry) biorę kąpiel. Później kończę drugi sezon „Rity” i dla urozmaicenia odpalam odcinek „Chicago Fire”.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij