Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Obca’

Zrobiłem porządek z pelargoniami.
+
– „Obca”… – mama czytając tytuł muska palcem okładkę leżącej na stole książki. – Dlaczego obca? To o jakiejś lesbijce?
– Nie. To o kobiecie, która przeniosła się w czasie, do osiemnastego wieku. Powieść historyczno-przygodowa – wyjaśniam. A po chwili dorzucam jeszcze – Prawie jak „Poldark”. Myślałem, że może przejrzy mama w piątek i trochę poczyta.
Zawsze przy okazji wyjazdów wykładam kilka książek w widocznym miejscu. Na zachętę.
– Nie, bardziej zainteresował mnie Salman Rushdie.

Read Full Post »

Zacząłem oglądać trzeci sezon „Outlandera”. W lekturze nadal jestem przy pierwszym tomie.

Read Full Post »

Po dwunastej zakupy u Mistrza Jana. Kupuję bochenek chleba litewskiego, przy okazji wyrzucam śmieci. Poza tym nic ciekawego (tak jakby zakupy był ciekawe!). Za oknem ponury listopad. Na obiad kopytka. Babka głównie drzemie, a ja czytam.

Read Full Post »

O jedenastej na chwilę pojawia się słońce, mamiąc obietnicą przyjemnego (dla oka) dnia. Kończy się na obietnicy i pochmurnych ponurościach doprawionych pod wieczór jakąś mżawką. Bez żalu rezygnuję ze spaceru na rzecz lektury. Zwłaszcza, że im głębiej w opowieść, tym więcej różnic między powieścią Gabaldon, a serialem, który na jej podstawie powstał. Na obiad szykuję misę kopytek. Babka drzemie spokojnie nie absorbując zbyt często mojej uwagi.

Apendyks

piątek 16 listopada 2018

Ludzie z forum MPS są dość silnie zintegrowani. Co roku spotykają się na różnych wakacyjnych zjazdach, często odwiedzają Jerzwałd i inne miejsca związane z Panem Samochodzikiem. Byłoby mi raczej ciężko wybrać się na kilkudniową wyprawę gdzieś w Polskę. Zresztą nawet nie wiem, czy bym chciał. Iława z tym odsłanianiem tablicy poświęconej Nienackiemu spadła mi jak z nieba: w miarę blisko, krótko i niezbyt ludnie. Wiedziałem z forumowych zapowiedzi, że spotkam góra pięć osób znanych mi do tej pory jedynie wirtualnie. Doskonała okazja, gdybym chciał się bardziej zbliżyć do tego środowiska. A chciałem. Napomknąłem więc na forum dwa tygodnie temu, że kusi mnie ta impreza. Co spotkało się z pozytywnym odzewem i prośbą ze strony Berty von S., bym jej przy okazji przywiózł słoik kętrzyńskiego majonezu, bo bardzo lubi, a w stolicy nigdzie takiego nie może kupić. „Nie ma problemu” – odpowiedziałem. A później pozwoliłem pokusie rosnąć, co ostatecznie doprowadziło do piątkowego wyjazdu.

Do sali konferencyjnej portu zajrzałem około 11:30, bez problemu lokalizując pod ścianą gromadkę forumowiczów. Wszystko dzięki obecności Nietajenki, którego wygląd zapamiętałem z przeglądanych latem zdjęć (chyba zadziałał tu jakoś fakt, że N. mieszka dość blisko, bo w Olsztynie).
– Berty nie ma? – spytałem po oficjalnej prezentacji, gdy się okazało, że blondynką (i jedyną kobietą) w rozgadanej trójce jest Aldona
– A jest, jest. Tam siedzi – uspokoił mnie Nietajenko, kiwając głową w stronę grupki trzech zajętych rozmową kobiet. Tzn teraz tak to interpretuję, bo wtedy wydawało mi się, że wyraźnie kiwa w stronę eleganckiej, sympatycznej pani w czerwonym szalu. Więc to do niej podszedłem, przedstawiłem się grzecznie (jakie to szczęście, że postanowiłem na spontaniczność i nic nie szykowałem na to spotkanie, np okolicznościowego wierszyka!) i przystąpiłem do wręczania przywiezionego z sobą słoika. Czym wywołałem wyraźną konsternację na obliczu kobiety i nieskrywane rozbawienie długowłosej brunetki zajętej do tej pory intensywną konwersacją z siedzącą obok starszą panią.
Reszty w sumie nie bardzo pamiętam. Doszedłem do siebie gdzieś tak w okolicach dwunastej, na świeżym, a rzeźwym powietrzu, obserwując odsłanianie kolejnych tablic w Alei Żeglarzy.
Na szczęście dla Berty synowa Nienackiego nie okazała się wyrafinowaną smakoszką spragnioną kętrzyńskiego majonezu i po wyjaśnieniu nieporozumienia oddała słoik koleżance B.
Nie da się ukryć – miałem mocne wejście do towarzystwa.


Od lewej: Alicja Janeczek, Ewa Golec-Nowicka (synowa Nienackiego), Berta von S., Even, Nietajenko, Aldona.

Dla zainteresowanych: trochę zdjęć i krótka migawka filmowa w relacji Iławskiego Dziennika Internetowego

Read Full Post »

Nawet chciałem położyć się wcześniej, ale zanim z wszystkim skończyłem i mogłem wyłączyć komputer minęła pierwsza. A nim się umyłem, ogoliłem i zasnąłem, przeszła też i druga w nocy.
Budzę się o czwartej. O piątej budzi mnie babka. O szóstej dzwoni budzik, ale nie śpię już wtedy od dobrych pięciu minut.
Przed wyjściem z domu mam jeszcze czas na szybkie zakupy. Cukier się skończył, więc jestem zmuszony wyskoczyć do sklepu, skoro myślę o wypiciu kawy i zjedzeniu bułki.
7:10 Jestem już na dworcu i pełen optymizmu kupuje bilety w obie strony.
7:39 Pociąg do Olsztyna (91 km, TLK Rybak Białystok-Szczecin). Z Korsz (7:59) dzwonię się upewnić, że mama dojechała do Kętrzyna i znalazła na stole list z dyspozycjami od synowej. Resztę podróży spędzam na lekturze. Wziąłem na drogę drugi tom „Obcej”.
8:48 Olsztyn i 29 minut na przesiadkę. Planowałem kupić drożdżówkę, ale dworcowy sklepik z wypiekami jest zamknięty. Na stoisku z tanią książką mało brakuje, a by mnie skusił „Julian” Gore Vidala. W porę otrzeźwia mnie myśl „Może byś tak najpierw Stworzenie świata przeczytał! I przecież do EMPIK-u chcesz zajrzeć”.
9:17 Pociąg do Iławy (67 km, IC Kolberg Olsztyn-Kraków). Dochodzę do wniosku, że na pół godziny nie warto wyciągać książki z mojej wysłużonej torby. Przyglądam się przez okno mijanym okolicom i zastanawiam, co robią w Polsce ci wszyscy młodzi (18-20 lat) Ukraińcy, których spotykam na każdym kroku. Trzech wsiadało do pociągu w Kętrzynie, dwaj inni siedzą teraz za mną, na kolejnego, pytającego o drogę na dworzec, trafię w Iławie.
10:06 Iława wita mnie ładnym i zadbanym dworcem (niemiecki neogotyk).


Tym razem zwracam baczniejszą uwagę na otoczenie, więc zauważam, że po sąsiedzku z budynkiem dworca jest poczta. Zabrałem notes z adresami. „Przed wyjazdem będę mógł na spokojnie wypisać i wysłać kartki” – myślę.


Pomnik na skwerku przed dworcem. Na obelisku PRL-owski orzeł bez korony. „I nikt się tym jeszcze nie zainteresował?”


Bojownikom o polskość Warmii i Mazur w 25-lecie powrotu ziemi iławskiej do macierzy. Kolejarze węzła Iława.

Pomnik techniki. Przydałby się drobny remont temu parowozowi.

Do południa czasu jest sporo, kieruję się więc spacerkiem do centrum, rozglądając po w sumie niezbyt urokliwym mieście, zdominowanym przez budownictwo PRL-owskie i późniejsze. Coś tam pstrykam bez większego zaangażowania, bo dzień jest dość ponury. więc nie ma szans na dobre zdjęcia.
EMPIK udaje mi się przegapić, bo skręciłem w nieodpowiednią ulicę, ale zachodzę do księgarni celem zakupy choć kilku pocztówek. Przeglądanie kartek znów (miałem identyczne odczucia w Toruniu) kieruje moje myśli ku scence z „Dumy i uprzedzenia”:

– Patrzcie, kupiłam ten kapelusz! [powiedziała Lidia] Nie bardzo mi się podoba, ale pomyślałam, że ostatecznie można go kupić. […]
A kiedy siostry krzyknęły, że to obrzydlistwo, dodała zupełnie tym nieprzejęta:
– Och, w sklepie były jeszcze dwa czy trzy o wiele brzydsze.*

Wybieram sześć widokówek jednego wzoru, których ostatecznie i tak nie wysyłam, bo braknie mi sił i czasu (ale głównie sił), by je wypisać.

Pomnik Mikołaja Kopernika przed szkoła jego imienia.

Na budynku wisi czarna tablica z tekstem: „Pomnik wybudowany czynem społecznym przez mieszkańców Iławy z okazji nadania szkole imienia Mikołaja Kopernika i 25-lecia PRL. Maj 1969”.
To miasto chyba nadal czeka na gruntowna dekomunizację.

Ulica Niepodległości i cztery XVIII-wieczne rzeźby z pałacu w Kamieńcu Suskim: Jowisz, Junona, Meduza i Herkules. Tu, sądząc po maczudze i skórze lwa, ten ostatni.

Meduza.

 

Jowisz.

Junona.

Kinoteatr – zgrabny budynek i widać, że niedawno odnowiony.

Gotycki kościół pw. Przemienienia Pańskiego.

Wieża kościoła renesansowa.

Szczyt zachodni kościoła.

O jedenastej docieram nad Jeziorak. Trochę powiewa, ale w grubej, zimowej kurtce nie czuję chłodu. Zjadam obie bułki kupione w mijanym po drodze sklepie i wypijam pół butelki Coca-Coli.

Bulwar im Jana Pawła II nad Małym Jeziorakiem. Latem to pewnie dobre miejsce do spacerów.

Widok na Stare Miasto prawie jak w Kętrzynie.

Mały Jeziorak.

Most nad kanałem łączącym oba Jezioraki.

Jeziorak z widocznym w oddali po lewej portem.

Widok na most od strony Jezioraka.

Alejka prowadząca do portu.

Pomnik Stefana Żeromskiego, cały żelbetonowy kompleks (postać i dwie ażurowe tablice) ustawiony na skwerze, który wcześniej zajmował monument upamiętniający żołnierzy niemieckich poległych na frontach I wojny światowej.

Wiosną 1920 roku Żeromski agitował w Iławie wśród miejscowej ludności za przyłączeniem Warmii, Mazur i Powiśla do Polski.

Pomnik ufundowano na 1000-lecie państwa polskiego.

1864-1925 daty życia Żeromskiego

„Ziemia mazurska jest nasza z krociami ludu, który mówi polską mową, taką samą, jak w Płocku czy na Kurpiach” (Stefan Żeromski, Snobizm i postęp)

Widok od strony pomnika na Jeziorak.

I jeszcze rzut oka na pomnik od zaplecza.

Po krótkim postoju przy pomniku Żeromskiego ruszam w stronę portu.


Port śródlądowy w Iławie.

Widok z Alei Żeglarzy na portowym falochronie.

Aleja Żeglarzy.

Trzy nowe tablice gotowe do odsłonięcia.

Pomost odbiegający od falochronu.

Jeziorak.

Niewielka plaża.

Budynki portowe. W tym z prawej na dole jest sala konferencyjna.

Na nabrzeżach nikogo nie widać, ale na parterze jednego z portowych budynków zauważam jakichś ruch i zgaduję, że będę mógł tam znaleźć osoby czekające na miłe towarzysko-kulturalne wydarzenie, jakim miało być odsłonięcie tablicy Zbigniewa Nienackiego w iławskiej Alei Żeglarzy. Wydarzenie miało być miłe i takie było, mimo drobnej gafy, jaka mi się przytrafiła przy poznawaniu obecnych w sali konferencyjnej użytkowników Forum Miłośników Pana Samochodzika.

Tablicę Zbigniewa Nienackiego odsłoniła jego synowa, Ewa Golec-Nowicka.

Z tego co podsłuchałem z tych Golców.

Tutaj już w trakcie dziękowania za docenienie zasług Nienackiego.

Na wydarzeniu była też obecna Alicja Janeczek. Obie panie planowały przed zmrokiem odwiedzić jeszce Jerzwałd i grób pisarza.

O trzynastej Nietajenko podrzuca mnie do centrum. Żegnam się z forumowym towarzystwem, które planuje jeszcze jakąś biesiadę i szybko gonię na dworzec. Wyrabiam się w dwadzieścia minut, ale tak mnie to męczy, że do przyjazdu pociągu mogę już tylko powoli snuć się po peronie.
13:44 Pociąg do Kętrzyna (158 km, TLK Mamry Wrocław-Białystok). Po odszukaniu swojego przedziału prawie od razu zapadam w drzemkę. Po piętnastej dzwoni mama by się upewnić, że wrócę na czas. Uspokajam, że już minąłem Olsztyn, pociąg nie ma opóźnienia, więc jeśli babka drzemie może zupełnie bez obaw zostawić ja samą i wracać na wieś.
16:15 Jestem w domu. Babka budzi się akurat w momencie, gdy kończę podgrzewać sobie obiad. Jeszcze nie jadła, więc połowę porcji muszę jej odstąpić.
17:00 W necie są już pierwsze relacje z uroczystości w Iławie. Jakiż ten IPN jest jednak czujny!
20:45 TVP2, „O mnie się nie martw” (9×10), później jeszcze chwila przy komputerze i taki śpik mnie dopada, że ledwo daję radę pościelić łóżko.
Podsumowując:
4 godziny i 45 minut w podróży koleją dla 3 godziny i 38 minut pobytu w Iławie, z których przynajmniej 80 minut poświęciłem dreptanie z i na dworzec.
Jestem nienormalny.

___________________
* Jane Austen, Duma i uprzedzenie, z angielskiego przełożyła Anna Przedpełska-Trzeciakowska

Read Full Post »

Mglisto, deszczowo, sennie.
Babka wczesnym rankiem jest mocno niespokojna, co później odsypia (oboje odsypiamy) i śniadanie je dopiero po trzynastej. Na obiad smażę trochę placków (garść mąki, dwa jabłka). Wieczór spędzam nad książką. Przed snem oglądam jeszcze odcinek „Outlandera” i znów kładę się nierozsądnie późno.

Read Full Post »

Wychodzę tylko na śmietnik. Śpię do późna, trochę czytam. Ani Marsz Niepodległości (przez chwilę śledzę relacje w TVP), ani pochód św. Marcina (był w Kętrzynie) nie wyciągną mnie na ulice. Wieczorem kończę oglądać pierwszy sezon „The Outpost” i zabieram z balkonu drugą donicę z geranium. Pelargonie nadal trzymają się mocno.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij