
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Liczyłem trochę na przyjazd mamy, ale znów wystraszyły ją zapowiedzi upału (straszenie na wyrost) i została w domu.
Przed jedenastą wychodzę po chleb do Mistrza Jana.
– Razowy wieloziarnisty – proszę. I od razu dodaję przypominająco – Niekrojony.
– Niekrojony – powtarza sprzedawczyni. – Bez pomidorów.
– Dla odmiany – wyjaśniam.
I zawsze to pięćdziesiąt groszy taniej.
Po śniadaniu doczytuję tomik Wichy i odnoszę książkę do biblioteki. Nie wiem, czy by mi to cokolwiek dało, gdybym sięgnął po lekturę w początkach maja. Pewnie bym się później nie rozpisywał tak, jak się rozpisywałem, powstrzymywany świadomością, że ktoś inny całkiem niedawno opisał wszystko lepiej, zgrabniej i dokładniej. A może użyłbym brulionu, zamiast bloga? Nieważne.
Posts Tagged ‘Marcin Wicha’
Dzień czterdziesty ósmy (poniedziałek)
Posted in Się czyta, Z fotopuszki, tagged Bazyli, chleb, Dorian_Gray, korekta (R), mama, Marcin Wicha, pogoda, Rzeczy których nie wyrzuciłem, widokówka, Władysławowo on 26 czerwca 2023| 21 Komentarzy »
Dzień czterdziesty piąty (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się słucha, tagged cytat, inflacja, Magdalena Samozwaniec, Marcin Wicha, Na ustach grzechu, obiad, pogoda, Rzeczy których nie wyrzuciłem, takie tam on 23 czerwca 2023| 38 Komentarzy »
Niestety! Niestety! Choćby z najlepszego mydła zrobiona była bańka, pęknąć musi z głuchym łoskotem — i jego czerepy zostają.¹
Za chleb zapłaciłem 6,50. Może gramatura jest mniejsza, że nie podnoszą ceny?
+
Wyciągając w porze obiadu kalafiora z lodówki, pomyślałem, że mogłem, powinienem był pojechać na wieś. Tylko siedzieć tam przez cały weekend… A co, jeśli wróci upał?
Wichy nie doczytuję, bo biblioteka w związku z miejskimi imprezami (Paradą i czymś tam w amfiteatrze) ma być czynna tylko do piętnastej. „Przeczytam tomik na spokojnie przez sobotę, niedzielę – decyduję – i oddam w poniedziałek”.
Wracając przed północą ze spaceru, mijam ostatnie, najbardziej zmęczone zabawą niedobitki publiczności, holowane z amfiteatru przez trzeźwiejszych towarzyszy. „Niech się bawią, skoro mogą i mają z kim” – myślę, wyjątkowo (?) bez odrazy.
_______
¹ Magdalena Samozwaniec, Na ustach grzechu
Dzień czterdziesty czwarty (czwartek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się słucha, Łatka, tagged biblioteka, inflacja, Irena Kwiatkowska, korekta (R), Magdalena Samozwaniec, Marcin Wicha, Na ustach grzechu, obiad, Poczta Polska, pogoda, Rzeczy których nie wyrzuciłem, truskawki on 22 czerwca 2023| 28 Komentarzy »
Na obiad mam pół kalafiora (10,80 zł/sztuka), z bułką tartą na oliwie, bo nie chciało mi się zachodzić do Gamy po jedno masło. Na deser jem truskawki (11 zł/kg – końcówka sezonu i ceny idą już w górę) z greckim jogurtem zamiast śmietany.
W lekturze Marcin Wicha i jego „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”, bo jednak przełamałem się i zdecydowałem przeczytać tomik przed oddaniem do biblioteki (poganiają mnie monity, że termin wypożyczenia minął).
Wieczorem pławię się w rozczarowaniu opieszałością poczty. A przy nocnym spacerze (na dworze przyjemne 13°C) włączam „Na ustach grzechu” w bezkonkurencyjnej interpretacji Ireny Kwiatkowskiej.



