Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘gaz’

8°C, pochmurnie, z przelotnymi a rachitycznymi opadami.
Mrozu nad ranem nie było, ale i tak obłamałem kilka szczepek z geranium i posadziłem w skrzynce. Niech rosną.
Do Loży po wejściówkę na komedię muzyczną¹ „Doktor Miłość” nie poszedłem. Zajęty czekaniem na kontrolę instalacji gazowej², zapomniałem, że to już dziś. Na zwykłe czytanie sztuk w ramach „Teatru przy stoliku” wejściówki potrafią się rozejść w jeden dzień, więc nawet nie będę sprawdzał w środę, czy są jeszcze jakieś bilety. W sumie nie wiem, możliwe, że zabrakło mi trochę motywacji i dlatego odpuszczam sobie tak łatwo ten teatr. Nieistotne.

_______________
¹ Spektakl kabaretowo muzyczny Jana Jakuba Należytego z nim samym w roli tytułowej.
² W tym roku wszystko było w porządku, zero przecieków, czy innych usterek.

Read Full Post »

Budzę się wcześnie i wstaję już przed siódmą. Przed ósmą wychodzę do Gamy (d. Nemezja) na szybkie zakupy. Cukier się skończył, a potrzebuję do kawy. Na dworze mży nieśmiało, niosąc nadzieję większego opadu, niestety kończy się na słabej mżawce, która nawet nie zmoczyła dobrze chodników. Gazownik sprawdzający instalację – młody i rozgadany – przychodzi po dziewiątej. Szczęśliwie i tym razem nie było żadnych wycieków. O dwunastej idę do kościoła na mszę pogrzebową za panią Marię. Ludzi jest sporo, siedzę tradycyjnie pod chórem, na tyle daleko od ołtarza, że nie widzę urny stojącej przed prezbiterium. Zapach kadzidła (bo było okadzanie) też do mnie nie doleciał. Na cmentarz również jadę, bo w sumie czemu bym nie miał, choć taki pogrzeb bez trumny jest trochę dziwny. Wśród żałobników dostrzegam kilka znajomych nauczycielek, ale nikogo, z kim bym się uczył. Bez okularów i po tylu latach od matury nawet jeśli ktoś był pewnie nie rozpoznałem. Do domu wracam po czternastej. Na obiad gotuję makaron i kończę otwarty słoik sosu. Późne popołudnie przesypiam.

Read Full Post »

Od ósmej czekam na gazownika, który dwa dni temu ogłoszeniem na drzwiach wejściowych do klatki schodowej zapowiedział się na inspekcję instalacji i podłączonych urządzeń. Gość zjawił się po jedenastej. Szczęśliwie i tym razem nie było żadnych przecieków (przepuszczeń?) i wizyta skończyła się jedynie podpisaniem protokołu. Babka śniadanie je późno. Zaryzykowałem twarożek z miodem, a wieczorem jeszcze bardziej, bo kupną sałatką jarzynową. Przy zakupach w Gamie wziąłem też nową torbę (3,99 zł, szary poliester), bo stara się przetarła w kilku miejscach. Wieczorem słucham płyt.

Read Full Post »

Od samego rana czekam na kontrolera, który ma przyjść¹ sprawdzić instalację wodną i gazową. Zrobiłem babce wcześniej śniadanie. Sprzątnąłem książki zalegające na stole. Nastawiłem pranie. O jedenastej się poddałem i poszedłem po chleb. Później pogadałem z mamą, zaparzyłem kawę i odpaliłem komputer. Chociaż przez chwilę miałem pokusę krótkiej drzemki, którą na szczęście zmogłem². Gazownik zjawił się przed trzynastą, rozgadany i zadowolony. Na szczęście kontrola nie wykazała żadnych usterek, więc to jego zadowolenie udzieliło się i mnie. Po sprawdzeniu najnowszych koronawirusowych statystyk pomyślałem, że warto rzucić okiem na e-konto pacjenta. Bo coś tam kołatało mi się po głowie, że od maja miały być wystawiane z automatu e-skierowania na sczepienia. Zalogowałem się, zobaczyłem, że jest. Później rzuciłem okiem na wolne terminy szczepień w kętrzyńskich punktach… i zarejestrowałem się na środę, na Modernę o 15:40. Pomoże nie pomoże, ale chcą szczepić za darmo, to biorę.
Po obiedzie trochę przysnąłem w fotelu słuchając radia. O dwudziestej wynoszę śmieci. Dwa cieplejsze dni i od razu wszystko zaczęło się mocniej zielenić, a mirabelka przy kontenerach prawie już kwitnie. Przed kolacją czytam jeszcze kilka rozdziałów „Mostu Ikara”, dochodząc do połowy powieści. A po dwudziestej drugiej zalegam przy komputerze.

________________
¹ W zapowiedzi na drzwiach bloku wizyta w godzinach 8:00-11:00 i dla nieobecnych od 16:00)
² Tylko już nie pamiętam – zmogłem i zaparzyłem kawę, czy może najpierw zaparzyłem kawę, a po niej zmogłem?

Read Full Post »

Praha W nocy trochę pośnieżyło. Niestety rano przyszedł deszcz i z estetycznej bieli została lodowo-śniegowa breja.
Wstałem przed dziewiąta, niedospany i bez szans na drzemkę. A to z powodu wizyty bratowej i anonsowanej ogłoszeniem na klatce schodowej kontroli instalacji gazowej. Po południu, gdy już ustały zewnętrzne przeszkody zalęgnięcia pod kocem, babce mocno spadło ciśnienie i jeszcze bardziej nastrój. Najpierw zaczęła ględzić o własnym umieraniu, później rozpamiętywać śmierć swojej mamy. A na koniec połączyła obie rzeczy, pomieszała czas przeszły i przyszły z teraźniejszym i nastał ogólny horror, w którym nie dało się rozeznać, na czyim właściwie pogrzebie mam zawiadamiać znajomych. Zamiast zajmować się obiadem (w sumie i tak nikt nie miał na nic apetytu) przez trzy godziny siedzę przy babce próbując ją uspokoić, nakłonić do drzemki.

Read Full Post »

Czwartek

Kontrola instalacji gazowej nie wykazała żadnych nieszczelności.
Kontrolna wizyta rodzicielska przebiegła równie pomyślnie.
W nagrodę kupiłem sobie pół kilo fistaszków, a jutro chyba zaszaleję w księgarni.

Read Full Post »

Niedziela (111,6)

Babka znów próbuje nas zagazować. Nadal nieskutecznie.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij