Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Dagome iudex’

Babka głównie drzemie, więc mogę trochę odpocząć. Na obiad gotuję kopytka (czy też bardziej leniwe kluski). Wieczorem przeglądam gazety i wracam do „Historii sekretnej” Nienackiego. Kończę nocnym seansem z „Ritą”.

Read Full Post »

Ranek trochę męczący i nerwowy (babce ciśnienie musiało skończyć już w nocy), ale od południa jest całkiem spokojnie. Na obiad gotuję makaron, do którego sobie smażę jajka i otwieram słoik oliwek. Wieczorem doczytuję pierwszy tom „Historii sekretnej” („Ja, Dago”). W opisach erotycznych czysty paździerz i zero inwencji. Nienacki w kwestiach seksualności zaprezentował nadspodziewanie silnie katolickie, ograniczone podejście. Zwłaszcza w obecnych czasach to jednak spora słabość, przemawiająca na niekorzyść powieści, która tak ogólnie jest niezła.

Read Full Post »

Początek dnia średnio ciekawy (pierwszą kawę piję dopiero po szesnastej). Zakładam więc oszczędnie, że nie ma co szaleć z obiadem, bo babka pewnie nie będzie miała apetytu. Błąd. Zrobiłem porcję ciut większą, niż dla jednej osoby. Babka zjadła 3/4 kurczaka i pomidorowego sosu, mnie zostało 3/4 ryżu z wody.
Weekend chyba spędzę nad książką, bo „Historia sekretna” okazała się nadspodziewanie wciągająca.

Read Full Post »

Bratowa przez godzinę, a nawet przez półtorej, jeśli doliczyć odprowadzanie jej na przystanek¹ i czas oczekiwania na autobus. Rozmawiamy głównie o rodzinie². I trochę się bawię komórką Barbary sprawdzając, czy będzie mi łatwo przejść z mojej antycznej Nokii na aparat z ekranem dotykowym³. Po piętnastej wizyta na poczcie. Później dłuższa rozmowa przed blokiem z sąsiadem po Albanowej. Nobel wiadomo – pierwsze słyszę o człowieku. I nawet Małgorzaty Szejnert, która jako jedyna wzmiankowała wcześniej po polsku o Abdulrazaku Gurnahu, nie czytałem. Na obiad babce gotuję makaron, sobie odsmażam wczorajszego kotleta z piersi kurczaka. Po dwudziestej wychodzę jeszcze na większe zakupy do pawilonu. A po dwóch rozdziałach „Historii sekretnej” (w pierwszym pedofilia, w drugim już normalniej – tylko zwykłe gwałty) zalegam przed komputerem.
________
¹ Dużo ciężkich toreb miała, a pogoda ładna, to skorzystałem z pretekstu do spaceru.
² Była wzmianka w prasie o dziadku (po mieczu), ale raczej bałamutna. Rano nie zdążyłem pogadać na temat z ojcem, bo na kaczki już wyszedł.
³ Bez problemów.

Read Full Post »

Impresje niemerytoryczne.¹

Przemawiał więc Dago do ogiera łagodnym ruchem dłoni, lekkim pochyleniem i kołysaniem się tułowia, stosował grę spojrzeń i uśmiechów, choć to nie na wiele się zdało. Łamał też dumę białego ogiera wykorzystując jego głód i na każdym postoju karmił go z ręki garściami owsa, który trzymał w jednej ze skórzanych sakw. (…) Czy od tego wszystkiego zmiękło choć na chwilę serce białego ogiera, czy w jego duszy zatliła się odrobina miłości? Tego Dago nie wiedział, a bał się sprawdzić, ponieważ to mogło oznaczać walkę na śmierć i życie. Pokochał Vindosa od pierwszego wejrzenia i pragnął go jak najpiękniejszej kobiety, a kiedy biały ogier ostrzegł go przed niebezpieczeństwem, miłość ta stała się jeszcze silniejsza. A wszystko to być może dlatego, że i jego przez wiele lat, za przyczyną białych włosów, nazywano niekiedy Biały.

No ładnie, zoofilia od pierwszego rozdziału, jak w Skiroławkach. Ale żeby chłop z chłopem to pewnie nic, bo autorowi podobne perwersje do głowy by nawet nie przyszły.

Było upalne popołudnie, pot pokrył opalone na złocisty kolor plecy Dagona, biała sierść ogiera też pokryła się pianą. Nie napojony – czuł pragnienie i zaczynał słabnąć, ciągle jednak w gwałtownych podskokach rozwiewała się jego gęsta biała grzywa i jasne długie włosy jeźdźca. Ale podskoki stawały się coraz rzadsze i nie tak wysokie. Minęła jednak chyba wieczność, zanim biały ogier wreszcie znieruchomiał, oddychając gwałtownie swoją szeroką klatką piersiową. „Vind, Vindos” – uspokajał go Dago i głaskał po spoconym karku. A potem przemawiał cicho w mowie Spalów:
– Kocham cię jak kobietę. Kocham ciebie jak siebie samego. Będziesz miał brązowe napierśniki, aby nie przebiła cię czyjaś włócznia. Na grzbiet narzucę ci skórzany czaprak, aby cię nie dosięgnął grot strzały. Vind, Vindos…
Dago wierzył, że biały ogier rozumie jego słowa i jego obietnice. Niechciał łamać jego dumy, pragnął tylko posłuszeństwa i cudownego przeżycia dla mężczyzny, że ma się między udami tak wspaniałe i piękne zwierzę. „Vind, Vindos, kochany” – nie przestawał powtarzać słów jak zaklęcia.
Znieruchomiały ogier wreszcie nisko zwiesił głowę.

Raz jechałem na koniu. Z czego wszystkiego najlepiej pamiętam zażenowanie, gdy się mój wierzchowiec zatrzymał i odlał w czasie postoju. Ale to była myszata klacz, więc pewnie dlatego nie doświadczyłem żadnego cudownego przeżycia.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ


Kartkę prosto z Egiptu (via Płock) znalazłem w skrzynce w poniedziałek. Pod wieczór.
Z aktualnych makulaturowych pomnożeń i przyrostów in spe – płacę za wylicytowany na Allegro plik (cienki) numerów „Szpilek” z 1978 roku. W domu się u mnie nigdy tego nie czytało, więc nie do końca wiem czego się spodziewać.

Dzień #2760.

_______
¹ Ale raczej nie starczy mi zapału na przebranżowienie bloga z życiowego², na krytyczno-literacki, więc bez obaw.
² Niczym „Moda na sukces”.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij