Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘komórka’

Do południa umiarkowane opady. I równie lekka burza. Wieczór trochę rozgrzany, ale da się wytrzymać. Przynajmniej z temperaturą, bo babka marudna i długo nie może zasnąć.
Przed śniadaniem pomagam sąsiadce znieść na dół tapczanik. Przy okazji pożyczam ładowarkę do telefonu i upewniam się, że moją szlag trafił (w grę wchodziła możliwość, że to bateria w komórce padła). Dobrze, że to tylko taki drobiazg. I nawet nie będę musiał chodzić za nową ładowarką, bo sąsiadka nie potrzebuje swojej.

Reklamy

Read Full Post »

Barbara przywozi przed południem wiaderko śliwek. Od razu dryluję, a wieczorem gotuję dżem.
W nocy horror – Paweł zgubił telefon. Musiał mu wypaść z kieszeni, gdy siedział na ławce z kumplem pod blokiem. Po godzinie w domu brat zauważył brak komórki i od razu pognał na dół, ale już się ktoś zdążył nią zaopiekować i wyłączyć. Młody ciska się i pomstuje, jakby mu ktoś rodzinę wymordował. Z racji tej przesady bardziej chce mi się śmiać, niż współczuć straty. Zwłaszcza, że zgubiony telefon to stary, poobijany (chyba nawet pies się do niego kiedyś dobrał) rzęch, za którego więcej niż 30 złotych nikt by nie dał.

Read Full Post »

Nie chce mi się nawet na MMS-a odpisać. Że nie wiem, co dostałem, bo mój antyczny telefon nie potrafi otworzyć załącznika.

Read Full Post »

Właśnie wróciłem ze sklepu i wypakowywałem w kuchni zakupy, gdy w pokoju rozdzwoniła się moja komórka.
„Jaka cholera!? Znowu reklama z banku?”
Podszedłem do biurka, sięgnąłem po telefon i spojrzałem (zupełnie wyjątkowo) na wyświetlacz.
„Lidka?”.
Wcisnąłem klawisz z zieloną słuchawkę.
– Słucham?
– Darek? – w głosie po drugiej stronie dało się słyszeć niepewność.
– Tak.
– Myślałam, że kobieta odebrała.
Rozumiem podobne dialogi przy telefonie stacjonarnym, ale żeby przez komórkę?
Oburzające!

Read Full Post »

Z braku pomysłu na obiad, a tez chęci stania przy garach, kupuję kilo Antonówek i smażę placki z jabłkami. A później, w trakcie wysyłania MMS-em fotki z talerzem pełnym żarcia, pada mi telefon. Tak raptownie i zupełnie nieoczekiwanie, że już się nastawiałem na kupno nowego aparatu. Na szczęście po godzinie doładowywania baterii (była pełna, ale nie miałem lepszego naprawczego pomysłu) tak samo nagle, jak zgasła, komórka ożyła.

Read Full Post »

5:50 Pobudka.
Problemy z komórka. W piątek rozładowałem do końca baterię. Przez noc telefon był podłączony do ładowarki, a rano się okazało, że nie mogę maszynki uruchomić. Po kilku dramatycznych telefonach wyjaśniło się, że jestem ciapa, a komórka jest zwyczajnie wyłączona.
7:30 Satykowie.
Zabieram agawę. Zbyt się rozrosła, by ją nadal trzymać na balkonie. Babka doszła do wniosku, że na lekarstwo wystarczy jej aloes, Lidka kwiatka nie chciała, więc oddałem roślinkę Satykowej.
8:05-17:15 W Gardenowie (siedlisko nad rzeką).
Wiata – do śniadania tynkowanie, później wylewanie posadzki. Satykowa komórką pstryka fotki.
– Do dokumentacji budowy – wyjaśnia.
Wszystko fajnie, tylko po kiego czorta ujmuje mnie – takiego brudnego i oberwanego – w kadrze?
17:45 W domu.
Na obiad resztki leczo. Babka zostawiła mi tak mało, że muszę dojeść kanapkami.
18:30-23:15 PR2. „Muzyka w Raju”, czyli transmisja trzech koncertów z Paradyża.
Padam przed 24.

Read Full Post »

0:30 Burza wyrywa mnie ze snu.
4:05 Babka zaczyna łazić po mieszkaniu. Poczuła potrzebę zaparzenia sobie ziółek, dokładniej Senesu.
4:35 Pobudka.
Niebo jest zaciągnięte deszczowymi chmurami. Pada niezbyt intensywnie, ale nieprzerwanie.
Po śniadaniu siedzę poirytowany w kuchni, czekając na telefon od majstra. Wydaje mi się, że wykop przy fundamentach zalany po nocnych deszczach i aktualna pogoda będą dla pana K. dostatecznym powodem do rezygnacji z pracy. Naiwniak!
5:25 Dzwonię sam. Odbiera majstrowa.
– Mogę prosić pana K.?
– Już wołam… A nie, nie ma go. Wyszedł na budowę.
– Aha! To i ja już pójdę.
5:30 Wyjście do pracy.
5:50-13:40 Na budowie.
Do śniadania działamy przy fundamentach. Wybieramy wodę z wykopu, smarujemy ścianę mazidłem izolacyjnym (w padającym deszczu akurat ma to sens!), zakładamy folię, zasypujemy wykop ziemią i żwirem. Później kleimy styropian na elewacji.
Około dziewiątej przestało padać. I dobrze, bo inaczej bym przemókł do majtek.
15:35 W domu.
Po obiedzie odpoczywam przeglądając gazety. Dzisiejsza robota nie była zbyt forsująca, ale dało mi się we znaki pracowanie w deszczu, w mokrych ciuchach.
16:15 Długa kąpiel.
16:45 Pani Aniela z bukietem tulipanów w drodze do kościoła.
Babka ma okazję poopowiadać wreszcie o przejażdżce karetką do szpitala.
– Nie myślałam, że wrócę jeszcze do domu, ale jakoś w ogóle się nie bałam.
17:07 Komputer.
Rozszerzam listę kontaktów w komórce o kolejne numery i klikam ze znajomymi.
19:00 PR2 i wieczór operowy Dwójki.
W programie retransmisja „Orlanda” Haendla z Bejunem Mehtą w tytułowej partii.

Read Full Post »

Older Posts »