Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘awaria komputera’


Skoro widać obrazek, to albo komputer mi padł na amen, albo jest w naprawie.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

Wróciłem.
Tak na pół gwizdka na razie, bo nadal nie czuję się zbyt pewnie na starym komputerze z nową (prymitywniejszą?) płytą główną. Zanim wszystko ogarnę i nadrobię zaległości pewnie minie trochę czasu.
Ale już mogę korzystać z netu w domu, więc… Tu by pasowało – więc możecie się nie martwić – ale widziałem te szyderstwa w komentarzach, zamiast słów otuchy i jestem w kropce.
Powinienem zmienić adres bloga i poszukać sobie nowych, wrażliwszych czytelników?

Read Full Post »

Nadal jestem w lesie. Tak jak przypuszczałem przed weekendem nikt mojego blaszaka nawet nie rozkręcił. Nie spodziewam się też, by informatyk zajrzał do niego już dzisiaj. Może jutro. W najlepszym wypadku. Czyli przynajmniej do czwartku mogę się nie spodziewać telefonu z informacjami na czym stoję.
Przejrzałem pobieżnie komentarze pod piątkową blotką¹. Nie wiem, może zbyt pobieżnie, albo to wina niekomfortowych warunków (znów korzystam z komputera w bibliotece), bo jakoś nie dostrzegam w nich słów otuchy i pociechy. Nieważne.
Odcięty od Internetu wróciłem do prowadzenia tradycyjnych notatek (w brulionie z błękitną okładką). Myślałem – wpadnę do czytelni na godzinkę i wrzucę na blog, co zanotowałem przez weekend. Ale chyba nie warto zawracać sobie tym głowy.
______________
¹ Mam mało czasu na wizytę w zamku, więc odpowiem na wszystkie wpisy dopiero po powrocie do normalnego netowania. Teraz ewentualnie Polly może mnie wyręczyć. Jeśli ma chęć i nadal się poczuwa do bycia domownikiem na tym blogu. Jak tam, Polly, poczuwasz się?

Read Full Post »

Drugi dzień odwyku od ułudy życia wśród ludzi. Dosypiam do czternastej, przeczekując w łóżku ból głowy. Po śniadaniu doczytuję NOS4A2 Joe’go Hilla. Nie było to w sumie takie najgorsze, może sobie coś jeszcze tego autora kiedyś wypożyczę. Po osiemnastej wychodzę do paczkomatu przy Gamie (d. Nemezja) po przesyłkę, okazuje się, z czwartkowymi zakupami na Allegro. Zawartość znajduję lekko rozczarowującą¹ – tom poezji Kulmowej zdecydowanie dla mocno nieletniego czytelnika, a dzieło o operze zbyt mocno naukowe. A przecież już w chwili składania zamówienia, po infantylnej okładce (Kulmowa) i akademickim wydawnictwie Universitas („Fenomen opery”) powinienem wiedzieć, czego się można spodziewać od obu publikacji. Dla równowagi w ogóle nie przejął mnie brak telefonu od informatyka. Chyba nawet przez chwilę nie wierzyłem w obietnicę gościa przyjmującego komputer, że już w sobotę ktoś blaszaka wybebeszy i dojdzie, w czym problem. Zresztą najpewniej tam nie ma co ratować, więc w ogóle nie wyczekuję telefonu z potwierdzeniem, że powinienem kupić nowy komputer.
Na obiad babce podgrzewam pierogi z twarogiem. Sam jem parówki, którym w niedzielę kończy się termin przydatności do spożycia. Że to już o dziewiętnastej jemy słuchając telewizora. Najpierw mam pół godziny straszenia w „Faktach” (TVN), później solidną, również półgodzinną porcję uspokajania i napełniania otuchą w „Wiadomościach” (TVP1). Chyba powinienem pogadać z mamą i przekonać ją, by przestawiła się w oglądaniu na telewizję rządową (publiczną). Może i serwują tam głównie kłamliwą propagandę, ale jakież to wszystko kojące dla nerwów!
Po dwudziestej pierwszej wychodzę do Biedronki na większe zakupy. Somersby też jeszcze kupuję, choć już jesień i nie mam żadnego serialu (z racji odcięcia od Netflixa) przy którym mógłbym wypić butelkę, dwie, zagryzając paczką chipsów.

Dzień #3121.

________
¹ Pierwsze wrażenie z mocno pobieżnej lektury (a nawet bardziej ze zwykłego kartkowania obu pozycji, niż z podczytywania).

Read Full Post »


W nocy padł mi był komputer. Bez żadnej zapowiedzi. Całkiem znienacka. Zawiesił się przy przeglądaniu jakiejś niewinnej strony (forum? któregoś z czytanych blogów?; w tle leciał album „Bijelo dugme” odpalony na Spotify). Zawiesił… i kaplica. Próby restartu nie pomogły.
Po czternastej zaniosłem pudło do najbliższego punktu naprawy. Jutro będzie informatyk i sprawdzi, w czym problem, czy się jeszcze da naprawić staruszka i czy w ogóle warto.
– Proszę czekać na telefon – usłyszałem na odchodne.
No to będę czekał.
A później się zobaczy.
Bym wolał nie kupować nowego komputera, ale jeśli będzie trzeba, to raczej kupię. Tym razem. Jeszcze.
W każdym razie teraz trochę odpocznę od Internetu i blogowania.
Bo korzystanie z komputera w bibliotece (w tej chwili korzystam z jednego w czytelni dla dorosłych) jest mocno niekomfortowe.
Myszka nie taka, klawiatura strasznie głośna, ekran za nisko, z przeglądarek jedynie Edge. Tylko krzesło jest wygodne, ale to zdecydowanie za mało.
Wrócę kiedy wrócę.

Read Full Post »

Wróciłem.
Z lekką niechęcią (czy może raczej – bez większej chęci?), ale jednak.
Gdyby to trwało dłużej, niż tydzień, nie wiem, czy by mi się chciało choć trochę.
Same książki (papierowe, te, które już mam) i radio (nawet bez telewizji) też by mi wystarczyły.
W sumie może jednak wyimek z Mickiewicza (Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby) faktycznie bardziej by pasował na tytuł tego wpisu.
Nieważne.
Do końca tygodnia powinienem się ogarnąć, oswoić z nowym systemem operacyjnym (osławiony Windows 10) i uporać z przerzucaniem plików ze starego dysku (pojawił się na nim jakiś błąd, który zjadł mi całą partycję C) na nowy, szybszy i cichszy.

Cytat w tytule – patrz s. 9
Dzień #2312

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij