Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2026

Nie przyszło mi do głowy, by sprawdzić niedzielne godziny otwarcia sklepów. Założyłem błędnie, że będzie jak w sobotę, przynajmniej do dwudziestej i nie spieszyłem się ze spacerem za miasto. Zbierałem się powoli, a bo to akurat coś w radiu leciało ciekawego, a to musiałem doczytać jakiś tekst w necie. W rezultacie, gdy wreszcie dotarłem do pierwszego z centrów handlowych, otwarta w nim była już jedynie Biedronka. W drugim widziałem jeszcze jakiś ruch przed Pepco, ale akurat na wizycie w tym sklepie w ogóle mi nie zależało. W każdym razie mój spacer okazał się faktycznie jedynie spacerem. I nie spotkałem żadnego wolontariusza z puszką WOŚP¹. Po siedemnastej pewnie już wszyscy byli w hali MOSiR-u, miejscowym sztabie tegorocznego finału.
Godzinę do odcinka „U Pana Boga w Królowym Moście” (7/12) spędzam na drobnych porządkach w szafie. Po filmie wynoszę na strych całe naręcze ciuchów, których nie potrzebuję w mieszkaniu.

Nikt nie zauważył, nie zwrócił uwagi, że wczorajsza blotka nosiła tytuł „Dzień dziewięćset osiemdziesiąty dziewiąty pierwszy (sobota)”. Ech…

_______
¹ Człowieka z nalepionym na kurtce czerwonym owsiakowym serduszkiem minąłem jednego.

Read Full Post »

Nie bądź taka i owaka¹,
Daj na tacę dla Owsiaka!

_______
¹ Osobo płci dowolnej, nagabywana przez apostołów WOŚP-u. Ja, tradycyjnie już, wybrałem leniwą formę współuczestnictwa w finale², czyli puściłem przelew na konto.

² Cel 34. Finału WOŚP to diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Gramy z hasłem: Zdrowe brzuszki naszych dzieci.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Pochmurnie. -8°C. Pogoda się zmienia, ale bardzo powoli.
Postanowiłem jednak darować sobie wychodzenie na zakupy i na obiad wyciągam z zamrażarki pojemnik fasolki po bretońsku. Popołudnie spędzam na słuchaniu Dwójki (PR2) i leniwym netowaniu. Wieczór też, z tym że radia jest mniej. Przed dziewiętnastą dzwonię do mamy pogadać o pierdołach. A później dochodzę do wniosku, że jednak zakupy w niedzielę to zły pomysł i po dwudziestej pierwszej wychodzę do Biedronki. Jutro jakby co wybiorę się na normalny spacer po sklepach dwóch sąsiadujących centrów handlowych, bez jakiejkolwiek presji kupowania czegokolwiek.

2026.01.25

Read Full Post »

I po święcie. Ksiądz o dwudziestej wszedł do sąsiadki, kwadrans później wyszedł ode mnie. Wydaje mi się, że za ścianą siedział ciut dłużej. Był wikary, którego znam z wizyt u babki, więc nie miałem żadnego problemu z konwersacją. Ksiądz opowiadał o objawieniu w Gietrzwałdzie, którego jubileusz będzie w 2027 roku i że „nasz biskup i nasz prezydent zaprosili z tej okazji papieża do Polski, ale jeszcze nie wiadomo, czy przyjedzie”. Ja zrewanżowałem się pytaniami o awans i obgadywaniem proboszcza z parafii mamy („Wiem, wiem” – śmieje się wikary). Nie przeciągam spotkania, bo było widać, że księdzu spieszno na kolację, a i ja myślałem już o dojedzeniu ryżu z obiadu.

Read Full Post »

Minęła dziewiętnasta. Nadal czekam. Pogadałem trochę z mamą, która dzwoniła po osiemnastej, ciekawa wrażeń z kolędy. Przed chwilą ktoś wchodził do drugiej klatki schodowej (byłem na balkonie celem zlustrowania ulicy), ale czy to ksiądz? Ciemno, daleko, nie rozpoznałem. Pamiętam, że któregoś roku proboszcz dotarł do nas dopiero przed dwudziestą drugą. Może tym razem będzie podobnie?

Read Full Post »

Siedemnasta trzydzieści, księdza nadal nie ma. Już mnie zaczyna uwierać to czekanie na kolędę. Gdyby nie to, że prasowałem serwetę¹ blisko godzinę, chyba bym zamknął drzwi i udawał, że mnie nie ma. Prawie do tego dojrzałem. Tylko tej pracy przy prasowaniu mi szkoda.

______
¹ A przynajmniej to, co uznałem za serwetę. Tkanina jest biała, z jakimś ozdobnym wzorem w splocie i zdecydowanie za krótka, by mogła służyć za prześcieradło. Przypuszczam, że to może być serweta na okrągły stół, którego się pozbyliśmy blisko trzydzieści lat temu. A była przez babkę używana jeszcze dawniej, bo w czasach przed pojawieniem się białych obrusów syntetycznych, takich bardziej plamoodpornych, czyli ostatni raz chyba w latach 80. zeszłego wieku.

Read Full Post »

W południe wizyta Barbary i godzinna pogawędka przy herbatce o chorobach, służbie zdrowia (bratowa przyszła przeczekać do umówionej wizyty u lekarza) i patologiach życia rodzinnego. Ja rozumiem, że dziewczyna potrzebuje się wygadać, ale czy nie lepiej byłoby z tym iść do własnej siostry, a nie do szwagra. Przecież ja bratu i tak nic nie powiem o żadnych z poruszanych spraw, bo wiem, że by zaraz poszedł z tym do żony (tak samo zresztą Barbara powtórzy Pawłowi wszystko, co się na jego temat powie – w niektórych aspektach to jest małżeństwo dobrane wręcz idealnie).
Przed obiadem zdążyłem jeszcze odkurzyć w pokoju na konto jutrzejszej wizyty księdza. Tak mi się nie chce przygotowywać do kolędy (biały obrus nie tylko nie został wyprany, ale nawet nie odszukałem go jeszcze w szafie), że bym najchętniej zamknął drzwi i udawał, że mnie nie ma.
Po siedemnastej wychodzę na krótki spacer do Świata Udanych Zakupów i nawet znajduję w nim tani książkowy planer¹, ale jednak chcę normalny kalendarz, więc się powstrzymałem przed kupnem. Niedziela handlowa, więc się przejdę do centrów handlowych za miastem – tam jest i EMPiK, i kilka sklepów z tanią masówką, w których można czasem trafić coś ciekawego.

______
¹ Fakt, że bardziej niż w połowie przeterminowany, bo na przełom 2025/26 (po sześć miesięcy z każdego roku) ale tylko 3 zł za egzemplarz.

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij