Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2026

Wyż znad Rosji (Syberii) przyniósł słoneczną pogodę i kolejną falę mrozów. Po chłodnej nocy (mama mówi o -18°C) dzień jest niewiele cieplejszy (-10°C), ale postanawiam się nie zrażać i nie rezygnować ze spaceru do Smart Parku. Wyprzedaż kalendarzy (50%) w TEDim nadal trwa. Wybór jest dość skromny, ale bardziej urozmaicona oferta w nieodległym EMPiK-u finansowo jest nieciekawa¹. Po przemyśleniu sprawy w trakcie zakupów w Biedronce decyduję się na kalendarz z TEDiego za 12,50 zł sztuka – chiński i może niezbyt elegancki², ale gruby i z układem, do którego jestem przywykły (po stronie na dzień powszedni, sobota i niedziela razem).
Po osiemnastej kończę kopytka³ i sos Pudliszek. Później dzwonię do mamy pogadać o pierdołach (głównym tematem wiadomo – mróz). Kąpię się wcześniej, z myślą, że może coś obejrzę przed snem, ale jeszcze nie zdecydowałem, co by to mogło być. O! „Juliusz Cezar” Georga Friedricha Händla będzie na Arte tylko do 11 lutego, więc chyba włączę operę. Inscenizacja co prawda gówniana⁴ (Calixto Bieito!), ale muzycznie jest świetnie, bo dyryguje Emmanuelle Haïm, a w głównych partiach męskich występują Christophe Dumaux (Juliusz Cezar) i Cameron Shahbazi (Ptolomeusz).

_________
¹ Przy zakupie dwóch kalendarzy drugi taniej 50%.
² Przecież to i tak na śmietniku wyląduje wcześniej czy później, więc co sobie elegancją głowę zawracać? Ważne, żeby był w miarę trwały i funkcjonalny.
³ Przeżarłem się deko. Na jeden posiłek porcja była ciut za duża, na dwa – zdecydowanie za mała.
⁴ Miałem napisać „beznadziejna”, ale Calixto Bieito zasługuje na więcej.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Poranek słoneczny i mroźny (-7°C). Przy śniadaniu zjadam ostatni kawałek sernika. W podróży do miasta mam towarzystwo, bo bratowa jedzie do ZUS-u załatwiać jakieś sprawy związane ze zwolnieniem lekarskim. Na szczęście wszystko zajmuje jej tyle czasu, że po południu wpada tylko po zostawione u mnie bagaże¹. Na obiad robię kopytka (ugotowane ziemniaki przywiozłem ze wsi, dużo zostało z czwartku). Wieczór przesypiam. Planowałem jeszcze wyskoczyć po twaróg do Biedronki, bo mi się skończył i nie mam w lodówce nic do kanapek oprócz ramy i marmolady, ale po dwudziestej drugiej temperatura spadła do -15°C, więc już sobie darowałem.

______
¹ W dalszych planach miała weekend u swojej matki.

Read Full Post »

Przyśniło mi się nad ranem.
Byłem na jakiejś orgii, czy czymś w ten deseń, ale ta najciekawsza część mi się nie przyśniła, tylko moment, gdy wyszedłem na przerwę do jakiegoś okopu (?) i zauważyłem, że czterech facetów niesie gdzieś piątego, nieprzytomnego albo już nieboszczyka. Miałem świadomość, że będą ukrywać zwłoki. Do mojego okopu wyszło z orgii dwóch chłopaków (byli w slipkach albo kąpielówkach, więc może to nie była jednak orgia?). Od razu powiedziałem im, czego przed chwilą byłem świadkiem. Jeden z nich pobiegł szybko za róg, żeby zobaczyć tamtą gromadkę.
– Ten niesiony jeszcze się ruszał – powiedział, gdy do nas wrócił.
– No to teraz nie mamy wyjścia, trzeba dzwonić na policję – stwierdziłem. – Ale wy możecie znikać, jeśli się nie chcecie mieszać do sprawy. Widziałem wszystko pierwszy, to sam zadzwonię i nie wspomnę o waszej obecności.
Zostali obaj.
Z przyjazdu policji pamiętam jedynie, że rozmowa z oficerem, który ode mnie odbierał zeznania, była bardzo sympatyczna, kulturalna. Aż się poczułem w obowiązku, żeby go pochwalić za takie zachowanie.
– Jeśli zajdzie taka konieczność i będę musiał pana aresztować, będę równie kulturalny – obiecał oficer.
I tutaj zadzwonił mój telefon – albo mi się przyśniło, że dzwoni mój telefon, bo był tylko jeden sygnał – i się obudziłem.

Do tego prowadzą nocne dyskusje z u_kejem (czy też samo czytanie jego wpisów o czerni, bieli i życiu w szarzyźnie¹, i zastanawianie się, jakby można na nie odpowiedzieć). Człowiek ma później koszmary!

Redakcja 2026.01.28

_______
¹ To odsyłacz do działu kulturalnego Forum, można klikać śmiało.

Read Full Post »

Obejrzałem drugi odcinek „Rycerza Siedmiu Królestw”. Moja pierwsza ocena: było super, ale sceny szczania sztucznym fiutem mogłoby nie być (bo to chyba był sztuczny fiut? naturalistyczny mocno, ale z taką długością? ewidentnie sztuczny). Ale szukając obrazka do zilustrowania wpisu trafiłem na wypowiedź showrunner serialu¹:

Po co była scena z nagim ser Arlanem z Pennytree?

26 stycznia zadebiutował drugi odcinek „Rycerza Siedmiu Królestw”. Epizod wzbudził szeroką dyskusję w sieci z powodu otwierającej sceny, która jest retrospekcją i przedstawia ser Arlana z Pennytree (mentora Duncana) całkowicie nagiego – bohater wychodzi na zewnątrz po nocy spędzonej z kochanką i eksponuje swoje przyrodzenie.

Showrunner „Rycerza Siedmiu Królestw” Ira Parker skomentował kontrowersyjną scenę w wywiadzie dla serwisu „Entertainment Weekly”. – Czy to była proteza? Zapomniałem. Myślałem, że po prostu pojawił się taki na planie, ale może to była proteza – powiedział w żartobliwym tonie.

Parker tłumaczy tę artystyczną decyzję współczuciem dla postaci ser Arlana. Bohater zmarł w biedzie i zapomnieniu, a możni, którym służył, nawet nie pamiętali jego imienia. – Czułem potrzebę, by dać mu tę jedną wyjątkową rzecz, by nawiązać trochę do „Boogie Nights” (film o kulisach branży pornograficznej w USA na przełomie lat 70. i 80., główny bohater ma trzydziestotrzycentymetrowego penisa – przyp. red.) – powiedział showrunner.

Scena z nagim mentorem Duncana Wysokiego nie ma znaczenia dla fabuły. Parker tłumaczy, że ma ona na celu pokazać, jak wielką postacią Arlan był w oczach swojego giermka. Showrunner podkreśla, że aby dożyć starości jako błędny rycerz, trzeba było być „zrobionym z litego żelaza”. Ukazanie ponadprzeciętnego przyrodzenia bohatera służy jako humorystyczne, ale i symboliczne uzasadnienie niezwykłej wytrzymałości Arlana w świecie, gdzie śmierć czyhała na każdym kroku.

Kupuję to. Powinienem w sumie sam wpaść na takie wyjaśnienie i trochę słabo, że nie wpadłem.
W każdym razie nadal jestem zachwycony serialem i czekam niecierpliwie na kolejny odcinek.
Szkoda tylko, że epizody są krótkie. Drugi obejrzałem dwa razy z rzędu, bo po trzydziestu minutach było mi szkoda rozstawać się z bohaterem.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ten jego fiut jest jednak naturalistyczny tylko z daleka. Na powiększeniach nie robi dobrego wrażenia (chociaż sztuczne przyrodzenia z nowego sezonu „Spartakusa” są jeszcze słabsze).

Redakcja 2026.01.28

________
¹ Wirtualna Polska: Scena tylko dla dorosłych. Nowy hit HBO znów szokuje widzów.

Read Full Post »

A w dupie tam przejmować się pogodą: jadę na wieś!¹² Ale nie mam już czasu na wypracowane czasoumilacze, więc wrzucę (na czwartek i piątek przynajmniej³) to, co pisałem na Forum. To są teksty dla trochę innych czytelników niż tutaj (na Forum chyba jestem bardziej sobą, takim sobą całkiem niechlujnym i bezmyślnym⁴), więc z góry sorry. Zwłaszcza za czwartek [18+]⁵.

_________
¹ Wnikliwy czytelnik już z tej wzmianki o pieczonym we wtorek sernika powinien wyciągnąć wniosek, że wyjazd na wieś wrócił do programu. Przyznać się – ktoś odgadł? A może jest nawet ktoś, kto wie, dlaczego jadę? Chociaż wy tak nieuważnie czytacie, że nie spodziewam się.
² No chyba że busy nadal nie obsługują linii, wtedy wiadomo, siła wyższa górą. Będzie widome jak jest po południu, jeśli nie zacznę odpisywać na komentarze.
³ Zakładam optymistycznie, że pogoda (warunki drogowe) pozwoli mi na powrót do miasta przed weekendem.
⁴ Bezmyślnym w znaczeniu, że piszę, co mi przyjdzie do głowy, bez zastanawiania się nad ewentualnym odbiorem tego, co napisałem i myślę
⁵ Był brzydki tyłek, a teraz będzie równie nieatrakcyjny front. Uprzedzam, żeby oszczędzić co wrażliwszym klikania w link.

Read Full Post »

Od rana mglisto. Na termometrze -1°C. Widzę przez okno, że ruch na Zjazdowej (ulica jest dość mocno stroma) toczy się normalnie, więc gołoledź jest już chyba przeszłością.
Po szesnastej trzydzieści wychodzę do biblioteki odnieść Cobena i przy okazji wziąć wejściówkę na najbliższe spotkanie autorskie¹.
– Bez wypożyczenia? – dziwi się pani Barbara.
– Zamawiałem pierwszy tom Cobena z tego cyklu, ale pewnie jeszcze jest w magazynie.
– Nic tu nie mam w systemie… A kiedy pan zamawiał?
– O szesnastej.
– A nie, tak szybko, to do nas jeszcze nie doszło. Jaki to tytuł?
– Sprawdzi pani w spisie w tym Cobenie, którego oddałem. Cykl z Myronem. Ale powieść w magazynie jest, nie warto specjalnie chodzić, bo mnie się aż tak mocno nie spieszy.
– Przejdę się, nie ma problemu. Może mi to posłuży i zgubię deko czy dwa.
Bla bla bla…
W bibliotece jestem krócej niż zakładałem, więc przed udaniem się na kolejne spotkanie (17:00) Dekad odnoszę jeszcze świeżo pożyczone „Bez skrupułów” do domu.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Chodniki nie są już niby śliskie, wszędzie odśnieżyli i dobrze posypali piaskiem, ale niewiele brakowało, bym tuż przed wejściem do Loży wywinął orla. Tym razem dekada lat osiemdziesiątych wspominana jest monograficznie, od strony muzycznej. Pierwszą część prowadzi Wojtek Caruk (Łączy Nas Kętrzyn) i żartuje na wstępie, że będzie mówił przynajmniej przez trzy godziny i tylko mówił, bo na przykłady muzyczne nie ma już czasu. I w sumie ten żart niewiele minął się z prawdą, bo całe spotkanie trwało prawie do dwudziestej. W pierwszej części Caruk przypomniał ogólnie, co się grało i śpiewało w Polsce w latach osiemdziesiątych i szczególnie w kętrzyńskim ruchu muzycznym skupionym przy miejscowym domu kultury działającym wtedy akurat w budynku Loży. Po przerwie² rozgadało się zgromadzone towarzystwo, Paweł Korol z grupy Dr Watt i inni, którzy muzykowali aktywnie w latach 80., albo aktywnie słuchali muzyki. Jeden z gości opowiadał bardzo ciekawie o Muzycznym Campingu w Lubaniu z końcówki lat siedemdziesiątych (dwie edycje, 1979 i 1980), wydarzeniu poprzedzającym Piknik Country w Mrągowie czy Blues nad Bobrem. Przyznam, że nie bardzo mi się chciało iść na to spotkanie. W tym okresie przestawiałem się już na klasykę i jeśli słuchałem jakichś popularnych kapel czy zespołów (i nawet Listy Przebojów PR3), to głównie z tego powodu, że radio w mieszkaniu było jedno, a brat miał większą siłę przebicia w decydowaniu, która stacja akurat odbiera. Ale mimo to było ciekawie posłuchać o tym wszystkim, co mi tak prawie całkiem przeszło bokiem.
Widzę, że się rozpisałem za mocno³. Do brzegu.
Po dwudziestej smażę na szybkiego jajecznicę na obiado-kolację, a później mieszam sernik. Niestety tym razem zawaliłem pieczenie i nie jestem zadowolony z rezultatu. Zignorowałem, że piekarnik się nagrzał na ciut więcej niż 200°C i zgodnie z przepisem piekłem ciasto równe sześćdziesiąt minut. W rezultacie (podejrzewam) spiekło się na mocny brąz i popękało. Nie wiem, jakie okaże się w smaku, ale podać gościom wstyd.

_________
¹ A właściwie na odwrót – byłem po wejściówkę na Muńka Staszczyka (ma podobno też zaśpiewać, nie tylko gadać o książce-wywiadzie rzece) i przy okazji odniosłem przeczytany trzy tygodnie temu thriller.
² Bez obiadu byłem (no bo po co się obżerać w domu, skoro w programie spotkania jest przewidziane żarcie?), a tym razem poczęstunek okazał się tragicznie skromny. Do herbaty słone paluszki serwowano i jakieś słone ciasteczka. I to w ilości bardziej niż skromnej.
³ Już tylko w przypisie wspomnę, że tym razem wróciłem z Loży z jedną powieścią. Wypatrzyłem mianowicie na regale knihobudki „Pierwszą książkę ostatnią książkę” (Nasza Księgarnia 1982), która mnie przerosła swą przygnębiającą treścią w podstawówce, ale na tyle utkwiła w pamięci, że rozpoznałem tytuł od razu i postanowiłem dać sobie szansę i przeczytać ją w całości. Tym razem ciekawych książek na półkach było więcej, ale sobie powtarzałem „Nie bądź jak Gośka! Nie jesteś jak Gośka! Ona potrafi wynosić książki z domu, a ty tego nie umiesz i skończysz marnie, jeśli się nie będziesz pilnował. Już i tak żyjesz prawie tak, jak właściciel mieszkania obfotografowanego przez Gałązkę!” i udało mi się ograniczyć w swym apetycie.

Read Full Post »

Deszcz pada, mróz trzyma (-4°C), w rezultacie mamy klasyczną gołoledź, przed czym zresztą ostrzegały alerty RCB. Dzisiejszy zapowiedział identyczną pogodę na jutro, przez co musiałem zrewidować plany. Po wieczornej rozmowie z mamą ustaliliśmy, że jednak nie będę przyjeżdżał do niej w środę¹. Jeden plus całej sytuacji, że uniknę atrakcji w postaci spotkania z maminym proboszczem, który się zapowiedział z kolędą na czwartek.

______
¹ Inna rzecz, że bez ustalania też nie wiadomo, czy bym przyjechał. Dzisiaj busy lokalnego przewoźnika nie dały rady obsłużyć wszystkich tras.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij