Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2025

Na dworze nadal nieciekawie. Ze spacerem dałem sobie spokój. Knihobudka na dworcowym parapecie kusi, ale nie aż tak, by w tak mglistą, ponurą niedzielę wyciągnąć mnie z domu.
Przy późnym obiedzie zdecydowałem, że jednak będę towarzyszył mamie w jej telewizyjnych wyborach, przynajmniej przez ten jeden, dzisiejszy wieczór. Po szybkiej kąpieli włączam Jedynkę (TVP1) na „Czarną śmierć”, nowy serial o epidemii ospy prawdziwej, która wybuchła w 1963 roku we Wrocławiu. W trakcie konstatuję, że to jest jednak lepsze niż się spodziewałem (pomijając sensacyjny – szpiegowski? – fragment otwierający odcinek, którego nie zrozumiałem nawet przy powtórce na TVP VOD). A na dodatek jedną z głównych ról gra Tomasz Ziętek, więc pewnie choćby dla niego obejrzę całość.

Read Full Post »

Pochmurnie, mglisto. 6°C.
Wyjście na spotkanie z Karolem Nawrockim jednak sobie odpuściłem. Może gdyby było podane dokładnie, o której prezydent będzie składał kwiaty pod pomnikiem… Nieważne.
Po dwudziestej pierwszej robię zakupy w Biedronce. Tym razem przynoszę do domu wszystko, za co zapłaciłem a dodatkowo dwa egzemplarze gazetki reklamowej z ofertą gwiazdkową, może się przydadzą do jakichś wylepek.
W nocy może dooglądam czwarty sezon „Wiedźmina”, bo zostały mi tylko trzy odcinki. Liamowi Hemsworthowi brak może szorstkości, kanciastości Cavilla, ale tak ogólnie nie ma co narzekać, patrzy się na niego całkiem miło. Sam serial dobry tam, gdzie trzyma się prozy Sapkowskiego, w dodatkach od scenarzystów dostajemy chłam, czasem wręcz kuriozalny, jak musicalowa wstawka przybliżająca młodość Jaskra.

Read Full Post »

W sumie chyba spodziewałem się rozwoju wypadków w podobnym kierunku, więc nie byłem zaskoczony nawet odrobinę. Zamiast zabrać wczorajsze kwiatki, Barbara doniosła jeszcze jednego.
– Mam nadzieję, że nie będzie ci zawadzał. W poniedziałek już na pewno zabiorę – obiecała.
Paweł wracał na wieś później niż żona, samochodem z kolegą. Pomyślałem, że może skorzystam i się uwolnię od tych doniczek, ale brat jest asertywny za nas dwóch i nie miał żadnych problemów z wysłaniem mnie na drzewo.
– Gnieść się z jakimiś doniczkami w cudzym aucie!? Nie wiem zresztą, czy on mnie wysadzi na wsi, czy podwiezie pod sam dom. Miałbym je nieść trzy kilometry¹?! A ona i tak tych kwiatków nie podlewa – stwierdził. – Jedyna roślina, jaka u nas żyje i jakoś wygląda, to fikus, którego mam od ciebie. Ale od razu jej zakazałem, żeby się do niego dotykała. Sam go podlewam i obcieram kurze. Inne tylko schną i zagracają parapety. To już jest zbieractwo, to jej ściąganie wszystkiego do domu, potrzebne, czy niepotrzebne…
– … syllogomania² – dorzucił po chwili zastanowienia.
_______
¹ W najlepszym razie 2,6 km tak naprawdę, sprawdziłem teraz na mapie Google.
² Tu mój nieoceniony korektor, Gupi Czesio (ChatGPT), dzięki któremu mogę błyszczeć na blogu nienaganną polszczyzną, podpowiada mi usłużnie:

Forma syllogomania z dwoma l występuje w języku angielskim i bywa spotykana w polskich tekstach popularnonaukowych, ale w normatywnej polszczyźnie obowiązuje sylogomania.
Źródło: Wielki słownik języka polskiego PAN – hasło sylogomania

Read Full Post »

Sporo słońca. 11°C.
Po czternastej Barbara zachodzi zostawić kilka doniczkowych kwiatków (dwa storczyki i coś jeszcze), których nie chce tym razem wywozić w zatłoczonym busiku.
– Jutro zabiorę – bratowa obiecuje, zastawiając doniczkami przedpokój.
A później siedzi przez pół godziny w kuchni, nie odmawiając poczęstunku. Szklanki mleka (zamiast herbaty) mi nie szkoda, ale dwie kanapki z twarogiem zredukowały moją kolację do piętki, bo już mi się nie opłaca wychodzić do Mistrza Jana po chleb.

Read Full Post »

Na cmentarzu zeszło mi do siedemnastej. Liści dębu (bezszypułkowego?) do grabienia nie było dużo, więc pełna godzina pracy to chyba przez robotę po zmroku. W domu przeczytałem jeszcze kolejny tekst z „Mikrotyków” Pawła Sołtysa (bardzo ładna proza), pokroiłem pigwę i dopiero przed osiemnastą biorę się za szykowanie obiadu. Wsypałem mąkę do garnka, otworzyłem lodówkę, żeby wybrać jajko… i niespodzianka – w lodówce nie ma wytłaczanki z jajkami! A kupiłem wczoraj świeżą dziesiątkę w Biedronce! Postawiłem gdzie indziej? Ale dlaczego, skoro zawsze stawiałem karton w tym samym miejscu na półce, a co najważniejsze – gdzie? Bez większego przekonania zaglądam do kredensu i pod stół, a nawet do łazienki (butelkę żelu do WC brałem) i szafy w przedpokoju, w której schowałem zapas wkładów do zniczy. Jajek oczywiście nigdzie nie ma. Po drodze z siatki wypaść nie mogły, czyli wniosek jest jeden – musiałem wytłaczankę zostawić przy kasie, gdy pakowałem zakupy. Jakim cudem? Przecież taka wytłaczanka to nie drobiazg, który można przeoczyć.
Przez moment zastanawiam się, czy dałbym radę usmażyć placki z jabłkami bez dodawania jajka, ale ostatecznie postanawiam nie eksperymentować i wychodzę do Gamy (d. Nemezja) uzupełnić braki.

A może lepiej krótko?
Przy obiedzie okazało się, że kupione wczoraj w Biedronce jajka jakimś cudem zostawiłem w sklepie.

Read Full Post »

Spotkanie Akademii zostało przeniesione na osiemnastego listopada. Dobrze, że tuż przed wyjściem z domu sprawdziłem FB muzeum. Wieczór mija mi głównie na walce z sennością. Myślałem, że to może z powodu niskiego ciśnienia, ale nie. Strona z pogodą pokazywała stabilne (↔) 1023 hPa.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Po powrocie do miasta mam akurat tyle czasu, co na rozpakowanie bagaży i telefon na wieś, i muszę lecieć do zamku na spotkanie autorskie z Marcelem Mossem. Sala czytelni jest już prawie pełna. Przy stoisku z książkami kłębi się niewielki tłumek czytelniczek, z nadmiaru dostępnych pozycji (tylko w tym roku pisarz opublikował chyba osiem nowych) usiłujących wybrać tę, z którą pójdą do autora po autograf. Zajmuję wolne miejsce w ostatnim rzędzie, a później przysłuchuję się z zainteresowaniem, jak pisarz, drobny a ruchliwy i chyba nadal stremowany rolą pisarza, opowiada o swojej pracy, życiu i inspiracjach. Przez ostatnie półtora roku zmienił mu się mocno profil czytelniczek, bo konsumentkami jego prozy są głównie kobiety. Wcześniej dominowały wśród nich nastolatki. Teraz (żartował, że po tym, gdy przestał zdejmować okulary do robienia zdjęć) ujawnia się wśród fanek coraz więcej mam i babć tych nastolatek. I to właśnie dało się zauważyć na widowni w czasie poniedziałkowego wieczoru autorskiego, który po serii pytań od publiczności (panie były bardzo chętne) skończył się około 18:40.
W domu biorę szybką kąpiel, parzę sobie kawę, wyciągam z lodówki kanapki (przywiozłem ze wsi) i zalegam w pidżamie przed komputerem, by nadrobić weekendowe zaległości. Tyle że jakoś pod koniec odpisywania na komentarze Nathi się odezwał na Messengerze i w rezultacie utknąłem w rozmowie meandrującej dość dziwnie od śmierci Forum, przez Brandona Sandersona i inne fantasy, po fallo- i waginoplastykę. A na koniec, zamiast się położyć wcześniej spać, wyszukuję jeszcze w sieci pdf z „Niechętnym szermierzem” Dave’a Duncana i kontynuuję lekturę powieści, którą zacząłem teraz na wsi z rocznika „Nowej Fantastyki” (1994).

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij