Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2025

Mrozi w nocy, mrozi przez cały dzień (-3°C). I nawet trochę śniegu spadło, akurat tyle, by zabielić chodniki. Przestawiłem termostat grzejnika w pokoju, by trochę podnieść temperaturę w mieszkaniu. Netuję leniwie, słucham radia (PR2). Wieczorem dzwonię do mamy pogadać drugi raz i posłuchać, jak minął jej dzień. Obiad (pierogi z mięsem, duża porcja surówki) łączę z kolacją i jem przed 19.30 (TVP1). W programie zwracają uwagę, że przy takiej pogodzie warto pomyśleć o bezdomnych, bo co roku zamarza w Polsce kilkaset osób i w tym sezonie też już były ofiary śmiertelne. Pamiętam, że kiedyś media prowadziły skrupulatnie statystykę takich trupków. Później przyszedł Covid-19 z lepszymi statystykami i wojna za miedzą, i zamarźlaki przestały być tematem budzącym większe zainteresowanie. Po odcinku „Czarnej śmierci” oglądam jeszcze fragmentami „Żądło” (1973) i „Diunę” (2021). Kąpię się tuż przed północą i przykręcam grzejnik, bo jednak 25°C w pokoju to jak dla mnie trochę za dużo.

Read Full Post »

Od rana słonecznie, ale chłodno, z temperaturą w okolicach zera. Wieczorem, gdy wychodzę do Biedronki po coś na obiad jest już -2°C i przez moment żałuję, że nie wyciągnąłem z szafy cieplejszej jesiennej kurtki. Po dwudziestej drugiej, oglądając zdjęcia roztańczonego towarzystwa z dzisiejszego jubileuszowego spotkania Dekad, utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze zrobiłem, zostając tym razem w domu. Nie pasuję tam w ogóle, wiem od czasu Jarmarku, że już całkiem zapomniałem, jak się rytmicznie poruszać na parkiecie, a niestety nie mam pewności, że potrafię twardo siedzieć gdzieś w kącie i nie zatańczyć, gdy namawiają.

Read Full Post »

albo
Przelotem przez czwartek, piątek i tajemniczą awarię

Czwartek był męczący. Internet wrócił rano, ale bez telefonu stacjonarnego, który mam w pakiecie. Usiłuję po śniadaniu rozwiązać ten problem, wydzwaniając na infolinię, gdzie po pokonaniu bezmyślnej zapory obronnej w postaci AI, konwersuję z równie użytecznymi konsultantami. Pan coś robi, zmienia jakieś parametry w ustawieniach mojego łącza. Albo pozoruje, że coś robi przez trzydzieści minut. Pani, z którą kontaktuję się pół godziny później – bo to, co zrobił pan, miało zadziałać z opóźnieniem, ale nie zadziałało – chce powtarzać wszystkie kroki, ale już jestem tym wyczerpany i twardo domagam się technika, który do mnie przyjdzie i sprawdzi, co jest nie tak z modemem, że łączy Internet, a rozmów telefonicznych nie.
– To umówię pana na wtorek – poddaje się wreszcie kobieta.
– Na wtorek? Ale jak to – na wtorek? Czemu tak późno?
– Zaraz będzie weekend, wszystkie wcześniejsze terminy są już zajęte.
– No trudno, niech będzie ten wtorek.
– Ale wie pan co – może przewód od telefonu się zepsuł? Koledzy tak mi tu podpowiadają – rzuca kobieta na pożegnanie. – Powinien pan sprawdzić.
– Przewód? – powątpiewam.
– Tak. Może któryś z sąsiadów będzie miał pożyczyć. Podłączy pan telefon innym przewodem i sprawdzi.
Sąsiedzi oczywiście kabla pożyczyć nie mają. A przynajmniej ta jedna sąsiadka, do której zachodzę, nie ma.
– Wątpię, żeby ktoś tu nadal korzystał z telefonu stacjonarnego – powątpiewa, gdy się zastanawiamy, do kogo mógłbym jeszcze zastukać.
Pozostaje więc zakup, ale w sklepach, do których zaglądam (jeden daleko, a drugi jeszcze dalej) nie da się już kupić kabla do telefonu od ręki.
– Powinien pan zamówić przez stronę – radzi mi sprzedawca w Media Expert.
No super.
Przez to łażenie i wcześniejsze wydzwanianie ledwo już mam czas na pobieżne szukanie jakiejś książki Raczka pod autograf. Byłem przekonany, że wszystkie stoją w szafie w przedpokoju razem z felietonami Kałużyńskiego. Ale musiałem kiedyś wpaść na jakiś lepszy pomysł w urządzeniu biblioteczki i się okazało, że książek Raczka tam nie mam. Kamień w wodę.
Ale miało być tylko o awarii.
Wieczorem po powrocie z biblioteki zauważyłem, że wszystkie diody w modemie świecą już normalnie, telefon znów zaczął działać.
„No i super, samo się zepsuło, samo nareperowało – pomyślałem. – Jutro przedzwonię i odwołam wizytę technika”.
Ale nie musiałem nigdzie telefonować. W piątek z samego rana technik zadzwonił sam. Akurat ten sam, który już u mnie kiedyś był i miałem wpisany jego numer w komórce, więc odebrałem (nieznajomych czasem nie odbieram, zwłaszcza rano).
– Wczoraj po południu uporaliśmy się z całą awarią – poinformował mnie facet. – Dzwonię spytać, czy u pana już wszystko działa.
Czyli gdy wydzwaniałem na infolinię, w mieście nadal pracowali nad technicznym problemem, który wynikł w nocy, ale konsultanci nie mieli o tym bladego pojęcia.

Może lepiej – na przyszłość – zamiast wymęczonej świeżej porcji nudy, zostawiać przy takich obsuwach namiary na stare blogowe teksty czekające na pierwszego czytelnika i komentatora?

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Tutaj będzie o spotkaniu autorskim z Tomaszem Raczkiem. Chociaż w sumie chyba nie powinienem umniejszać wydarzenia sprowadzaniem do zwykłego wieczoru autorskiego z promocją książek. Bardziej był to świetnie zagrany blisko dwugodzinny biograficzny komediowy monodram „O tym, jak spełniać marzenia albo O Tomku, który chciał być marynarzem i został oficerem kulturalno-rozrywkowym na transatlantyku”.
Prolog (od 16:30 przynajmniej) – sprzedaż i podpisywanie książek
Część I – monodram
Część II – pytania z sali
Część III (po 19:15) – zdjęcia i autografy (to już sobie odpuściłem, bo swoją dedykację zdobyłem w Prologu).

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Późnowieczorna awaria netu odcina mnie od świata. Cierpię z godnością, w milczeniu.

Read Full Post »

W kwestii telewizora sytuacja jest bez zmian – jak został wystawiony w sobotę na korytarz, tak nadal stoi pod mieszkaniem sąsiadki. Może kobieta czeka na miejską zbiórkę elektrośmieci, nie mając świadomości, że się u nas takich w zasadzie nie organizuje? Na szczęście przynajmniej z kwiatkami bratowej mam już spokój. Barbara wpadła po czternastej na moment, bo miała obiecaną podwózkę pod sam dom i gdy przed siedemnastą doczekała się wreszcie sąsiada, wychodząc zabrała wszystkie swoje doniczkowce. Ufff!!! Chwilę po niej też wyszedłem do zamku na kolejną prelekcję muzealnej Akademii 2025/2026. Tym razem zaproszona gościni opowiadała o neogotyckich witrażach Warmii. Bardzo długo opowiadała, bo do 20:35, ale tak ciekawie, że w ogóle nie dłużył mi się ten wykład i gdyby nie głód wywołany brakiem obiadu, pewnie by mi wcale nie było spieszno do domu.

Read Full Post »

Po usłyszeniu afirmacyjnego stwierdzenia, że najważniejsza jest Polska, a później rodzina, poczułem nieprzepartą potrzebę natychmiastowego wyłączenia radioodbiornika. Czy to dowód na potwierdzenie mojej ojkofobii?
Nowy mural, który zafundowały mieszkańcom władze miasta, będę musiał sfotografować w weekend¹, bo teraz pobliski parking był zastawiony samochodami, które utrudniały całkiem skutecznie wykonanie zdjęcia odpowiedniej jakości. W tej chwili mogę jedynie powiedzieć, że cena dzieła (25 tysięcy) wydaje mi się ładniejsza od malunku. Ale może jestem uprzedzony, bo mieszkająca od lat w Polsce artystka (Olga Yatsechko) transkrybuje się z angielska, więc mi podpadła przez to, że nie bardzo wiem, jak wymawiać jej nazwisko. Czyli z tą ojkofobią to może u mnie jeszcze tak nie do końca?

______
¹ Mural mam blisko, na budynku miejskiej spółki naprzeciwko zamku i zrobiłem teraz kilka zdjęć, gdy szedłem rano na zakupy do mojej Biedronki.

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij