Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2025

Daj cukierka, czekoladkę,
halołinka wpuść na klatkę.

Przewidująco kupiłem mamie kilogram owocowych cukierków (wcale nie najtańszych, jak się później okazało, bo u siebie w wiejskim sklepie by znalazła takie przynajmniej o pięć złotych tańsze) i zawiozłem jej już przy poprzednim wyjeździe (teraz w torbie będzie mi grzechotała kawa i wkłady do zniczy). U mnie żaden z halloweenowych kolędników się nie pożywi, bo znów wybywam na wieś na Wszystkich Świętych. W poniedziałek będzie w bibliotece na spotkaniu autorskim Marcel Moss, którego jestem mocno ciekawy, więc raczej tej listopadowej wilegiatury nie przeciągnę ponad weekend. Chociaż powinienem, bo mamina sąsiadka wyjechała do córki już w środę, a wraca chyba dopiero ósmego i mama siedzi w bloku (na odludziu, pod lasem) całkiem sama. Taki los.
W każdym razie bawcie się dobrze przez te kilka dni beze mnie.

Read Full Post »

Przed śniadaniem mam telefon ciotki. Dzwoni przeprosić, że nie wpadła z rodziną choć na chwilę, gdy byli ostatnio na grobach. Czasu im zabrakło, bo potrzebowali jeszcze zajechać na Podlasie.
– Sto dziewięćdziesiąt kilometrów w jedną stronę… A Anka wyszła z domu i nawet na herbatę nas nie zaprosiła! Taka kurwa! Nie to, co twoja mama. Przyjechaliśmy, to od razu chciała obiadem częstować, a ja jej mówię „Dziewczyno, nic nam nie trzeba. Byliśmy po drodze w Św. Lipce na obiedzie i jesteśmy…”.
Nie bardzo rozumiem, która Anka, bratanica czy szwagierka, potraktowała krewnych tak niegościnnie, ale nie dopytuję o szczegóły, tylko słucham z rozbawieniem.
Na cmentarz wychodzę po jedenastej. Rozpogodziło się i jest w miarę ciepło 10°C, więc w sumie niepotrzebnie nakładam flanelową koszulę pod kurtkę. Tylko się zgrzałem ganiając między targowiskami chryzantem i później przy sprzątaniu. Do domu wracam przed czternastą, zmęczony i niezadowolony, bo takie chryzantemy, jakie mi się najbardziej podobały (rozmiarowo), kupiłbym za 35 złotych w ogrodniczym, który mam pięć minut od domu, ale zobaczyłem to dopiero po robocie. Dziadkom tym razem postawiłem dwa mniejsze kwiatki (15 zł/sztuka), jasnożółte, ładne, ale przesadzone do dużej donicy okazały się jednak nie mieć takiego uroku, jak jeden okazały bukiet. Trudno. Na przyszłość będę mądrzejszy i nie popełnię podobnego błędu. Być może. Klon w rogu ogródka zrzucił już wszystkie liście, więc jutro rano tylko wpadnę zapalić znicze i po południu mogę spokojnie jechać na wieś. Znicze (latarenki) na szczęście postawiłem przy samej pionowej płycie, więc wiatr (z wieczorem się zerwał dość ostry, ale alertów RCB nie było) raczej ich nie zdmuchnie.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Pochmurnie, ale bez deszczu (wystarczy, że w nocy padało). Na termometrze pewnie około 9°C (zapomniałem sprawdzić¹). O siedemnastej mam kolejne spotkanie w Loży poświęcone nieodległej historii Kętrzyna i wspominkom dekady lat 80. ubiegłego wieku. Osób jest sporo², tym razem też trochę młodszych (przede mną siedzi matka z synem, na oko najwyżej piątoklasistą), SJP prowadzi prelekcję ciekawie, momentami z teatralną emfazą, towarzystwo jest aż za bardzo skłonne do wspomnień i kwadrans po dziewiętnastej szefowa interesu musi delikatnie wszystkich wyprosić z lokalu, bo nikt nie zapłaci dyżurującej w Loży bibliotekarce za nadgodziny. Tym razem w przerwie zamiast kętrzyńskiego piernika… Tu UWAGA! PIERNIK KĘTRZYŃSKI jest ZAWSZE Z PACZKI!
Tak że jeśli ktoś będzie u mnie czy w okolicy i zamówi sobie w restauracji ekskluzywny deser na bazie naszego piernika, z ekskluzywnymi dodatkami i za ekskluzywne pieniądze, powinien mieć świadomość, że płaci głównie za obsługę. Sam piernik – opakowanie 500 gram – kosztuje poniżej dziesięciu złotych (proszek wystarczy rozbełtać z wodą i olejem i upiec w piekarniku – zawsze wychodzi! Ostatni piekłem taki przeterminowany o dwa lata i też się udał)
Wracając do spotkania – tym razem w poczęstunku były rogaliki, specjalny wypiek ciotki jednej z uczestniczek. Ponoć Tadeusz Sznuk, którego synowa pochodzi z Kętrzyna, bardzo lubi te rogaliki.
Obiad (frytki) robię dopiero przed dwudziestą, po powrocie z Loży. Do mamy już nie dzwonię³, chociaż jestem ciekawy, jak się udał zakup chryzantem na wiejski cmentarz i czy przyjechał majster i naprawił piec centralnego (przepaliła się śruba albo zawias w drzwiczkach, którymi ładuje się opał). Jutro rano wszystkiego się dowiem.

______
¹ Teraz, tuż przed północą jest 6°C.
² Ze trzydzieści najmniej, w tym stały zestaw znajomych twarzy (Tytus do przerwy siedzi nawet po sąsiedzku na kanapie).
³ Mama nie lubi wieczornych telefonów. Wzbudzają w niej niepokój.

Read Full Post »

Facebook przypomina mi po czternastej, że wieczorem w zamku mam kolejny wykład Akademii o witrażach i muszę się sprężać, by zdążyć z obiadem przed wyjściem. Szybkie zakupy w Biedronce kosztują mnie pół odcinka „Płytomani” (dodatkowo naciąłem się na promocji mleka, która była chyba przy zakupie z aplikacją, bo w domu zauważam, że nie nabiło mi żadnego rabatu). Placki z jabłkami kończę smażyć na dziesięć minut przed siedemnastą, a taka kopa mi wyszła, że i na kolację nie daję rady reszcie i spora porcja (blaszana miska z obitą emalią, pamiątka rodzinna) na jutrzejsze śniadanie. Spotkanie w muzeum jest długie (sto minut) i ciekawe. Konserwator z Torunia opowiada o pracach nad restauracją witraży herbowych, które zdobiły do wojny okna zamku w Olsztynie. Na wystawie jest jeden okienny składak z tymi pracami, na który wcześniej nie zwróciłem większej uwagi. Teraz już tak, bo widziałem, na co mam patrzeć.
Po powrocie do domu ucinam nierozsądnie dwugodzinną drzemkę (wpływ ciśnienia ↓997 hPa?), więc nie wiem, co będę robił w nocy. Mógłbym coś przygotować (czasoumilacze) na najbliższy weekend, który spędzę na wsi z mamą, ale brak mi zapału i pomysłów.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Read Full Post »

I nazad deszczowo i ponuro. 6°C. Przy porannych zakupach miałem jeszcze zapał i plany, i kupiłem nawet kilka jabłek na placki. Do obiadu całkiem mi przeszło i po osiemnastej ledwo się mobilizuję, by ugotować makaron do resztki sosu zalegającego w lodówce.
Internet donosi, że Tusk chciałby wyprzedzić PiS, Brauna i Konfederację i już przed oddaniem im władzy zamienić Polskę w biały raj, wypowiadając Europejską Konwencję Praw Człowieka. Bardzo to sympatyczne ze strony Donalda.
A na Instagramie znowu dali mi bana. Tym razem przynajmniej wiem, że złamałem standardy i regulaminy samym logowaniem na konto, bo od poprzedniego bana nie dodałem żadnego zdjęcia, komentarza ani polubienia.

Read Full Post »

Zbyt długo zwlekam z wyjściem na spacer i gdy wreszcie po piętnastej ruszam z domu, słońca prawie już nie ma i brak dobrego światła do robienia zdjęć. Nie uwzględniłem przejścia na czas zimowy. Zresztą audycja o Händlu kończyła się o piętnastej, więc i tak bym nie mógł… Nieważne.
Wizyta na dworcu, który odwiedzam w ramach sprawdzenia postępu prac przed ponownym uruchomieniem ruchu kolejowego (już 14 grudnia), zaowocowała nieoczekiwaną zdobyczą w postaci dwóch woluminów „Przygód dobrego wojaka Szwejka” z ilustracjami Andrzeja Czeczota, zgarniętych z parapetu robiącego za knihobudkę, tym razem wyjątkowo obficie obciążonego makulaturą. Ale nawet dokładnie nie sprawdzam, co jest wśród tomów Fleszarowej-Muskat i Kraszewskiego, żeby nie ulec pokusie i nie zabrać czegoś więcej niż pachnące PRL-owskim tanim mydłem tomy Haška. Na cmentarz, nadal dość ludny mimo późnej pory, zachodzę już po zmroku i tylko sprawdzam, czy od piątku spadło u dziadków dużo liści.

Read Full Post »

9°C. Ranek jest jeszcze dość pochmurny, ale z biegiem dnia przybywa momentów przejaśnień, a po piętnastej robi się całkiem słonecznie. Gdybym nie był tak niecierpliwy i nie poszedł na cmentarz wczoraj w deszczu, dziś mógłbym zgrabić liście w komfortowych warunkach.
U mamy goście, przez moment. Przyjechała na rodzinne groby ciotka Janka z młodszym synem Miśkiem i z synową. W jeden dzień ze Śląska (Dolnego) zajechali na czterdzieści minut, bo w planach na sobotę mieli jeszcze wypad na Podlasie, w rodzinne strony dziadka. Mama nie mogła pojąć, skąd u szwagierki ta potrzeba odwiedzenia i tamtejszego cmentarza.
– Grób brata chce zobaczyć – zauważyłem.
– Była na pogrzebie przecież.
– Ale nowego pomnika jeszcze nie widziała.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij