Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Whitstable Pearl’

– A wiśnie wiszą – mówi mama. – Kogo się pytam – nikt nie chce. Cukier drogi, napracować się trzeba. Ludzie wolą kupować gotowe soki, czy dżemy, niż robić przetwory. Nic się nie opłaci… Takie czasy.
– Mają pieniądze, to kupują. Ja robię przetwory, bo wolę ich smak, niż kupnych.
Po trzynastej noszę swojego leciwego Poljota do zegarmistrza (pękła sprężyna), a przy okazji (i po drodze) robię zakupy to tu, to tam, po kolei: Mistrz Jan, apteka, sklep ze wszystkim, wg Barbary nazywany „Śmietnikiem”, salonik RUCH-u, Gama (d. Nemezja)… I jeszcze przy klepsydrach zaliczam krótką rozmowę ze znajomą z pracy, a teraz się męczę, próbując sobie przypomnieć, jak kobiecie na imię… A! Już mam! Zosia! Gryzło mnie od obiadu, a jak zacząłem pisać, od razu przyszło do głowy!
Zza chmur coraz częściej wyłazi słońce, temperatura wzrosła do 26°C, zegarmistrz daleko, wracam zmęczony i przepocony.
Wieczorem kończę „Bliskich” Annie Ernaux (z biblioteki przyszło już przypomnienie o terminie zwrotu). W planach na najbliższe godziny kolacja przy odcinku „Detektywa z wybrzeża” i długo nocny spacer.

edit. (23:30)
Ze spaceru zwolnił mnie deszcz. Na szczęście zasiedziałem się przy komputerze, nie wyszedłem od razu po filmie, dzięki czemu uniknąłem zmoknięcie, czy wręcz dokładnego przemoczenia, bo opad by mnie złapał mniej więcej w połowie trasy.

Read Full Post »


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Poranek słoneczny i wietrzny. Popołudnie pochmurne i wilgotne (określenie, że parne byłoby dużą przesadą), z temperaturą w okolicach 21°C.
Przed śniadaniem robię za chłopca na posyłki (bez wchodzenia w szczegóły) i zachodzę do saloniku RUCH-u po nowy numer „Książek. Magazynu do czytania” (ekstrawagancja). Na obiad mam kuskus i leczo z resztek wygrzebanych w lodówce (połówka cebuli, której nie zużyłem do mizerii i pół słoika sosu pomidorowego, otwartego w początkach zeszłego tygodnia).
Wieczorem zaczynam drugi sezon „Detektywa z wybrzeża” (Whitstable Pearl, 2022).

Read Full Post »

Zrobiłem porządek w jednej kuchennej szufladzie. Na obiad zjadłem ryż z jabłkami. Przeczytałem kilka kolejnych opowiadań Kateryny Babkiny z tomu „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek”. Obejrzałem przegapiony w zeszłym tygodniu pierwszy odcinek nowego brytyjskiego kryminału „Detektyw z wybrzeża” (Whitstable Pearl). Zastanawiam się nad nocnym spacerem. Skoro pielgrzymka już za mną i odpadła potrzeba treningu, właściwie mógłbym sobie darować to wychodzenie z domu. Schudnę, nie schudnę – różnica tylko dla wynoszących zwłoki, a tym nie ma się co przejmować.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij