Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Starcie królów’

Kolejny upalny dzień.
3:50 Pobudka.
4:15 Majster.
4:35-15:10 Na budowie w Ż.
Murowanie. Do śniadania majster stawia ścianę między garażem, a budynkiem. Po jedenastej zewnętrzne ściany garażu.
15:40 W domu.
Ból głowy zwalczyłem wieczorną kawą.
Netuję, słucham radia i czytam.

Read Full Post »

Chmurzy się od samego rana. Jest parno, ale temperatura wyraźnie spadła. Pod wieczór uzbierało się na niewielką burzę. Babka – zajęta odcinkiem „Mody na sukces” – nawet nie zauważyła grzmotów.
3:50 Pobudka.
4:15 Majster.
Kurwa! Facet zaczyna podchody do pracy od czwartej?
4:35-15:18 Na budowie w Ż.
Murowanie ścian – kończymy kłaść siódmą warstwę bloczków w budynku i zabieramy się za garaż.
13:30 Transport z kominami.
15:45 W domu.
Znów wracam z roboty z bólem głowy.
18:45 Zakupy.
19:30 Komputer (w planach lektura do 22).

Read Full Post »

Upał odbiera chęć do życia.
3:50 Pobudka.
Ledwo patrzę na oczy.
4:20 Majster.
4:40-15:35 Na budowie w Ż.
Zaczynamy murowanie ścian parteru. Pierwsza warstwa bloczków na zaprawie, reszta na klej.
15:55 W domu.
Wracam z pracy z bólem głowy.
18:10-20:00 Drzemka.
Przed snem jeszcze trochę czytam. Kładę się o 22.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Upał męczy przez cały dzień. Wieczorem w pokoju temperatura sięga 30°C.
Rano (mleczarz zrobił nam pobudkę już o 8:15!) netuję. Po śniadaniu zagłębiam się w „Starcie królów” i czytam (z krótką przerwą na podgrzanie obiadu) do szesnastej. Później mam godzinny spacer i wracam do komputer, by czekać na wieczór operowy Dwójki z operararowym „Orlandem furioso” Antonia Vivaldiego.
O poniedziałku i ciężkim tygodniu (smalić ma podobno do czwartku) usiłuję w ogóle nie myśleć.

Edycja estetyczna 2019.12.28

Read Full Post »

Upał męczy przez cały dzień. Wieczorem w pokoju temperatura sięga 30 °C.
Rano (mleczarz zrobił nam pobudkę już o 8:15!) netuję. Po śniadaniu zagłębiam się w „Starcie królów” i czytam (z krótką przerwą na podgrzanie obiadu) do szesnastej. Później mam godzinny spacer i wracam do komputer, by czekać na wieczór operowy Dwójki z operararowym „Orlandem furioso” Antonia Vivaldiego.
O poniedziałku i ciężkim tygodniu (smalić ma podobno do czwartku) usiłuję w ogóle nie myśleć.

Read Full Post »

Rano zakupy. W południe pomagam przy obiedzie. Wieczorem wychodzę z babką na godzinę do ogrodu. Reszta dnia (do drugiej w nocy) upływa mi na lekturze.
„Starcie królów” wciąga równie mocno, co pierwszy tom Pieśni Lodu i Ognia.

Read Full Post »

Zaczynam od zakupów. Śniadanie jem przy komputerze. Później czytam „Starcie królów”.
11:30 Irena MB po prośbie. Chciałaby kilogram truskawek.
– Dzisiaj nie za bardzo mam czas. Nie wiem, czy zaraz nie będę musiał jechać do pracy. – Pracujemy po południu. Ale jutro rano wyskoczę do sklepu i kupię. – obiecuję.
12:00 Wyłączam komputer i siadam w fotelu przy balkonie z piątkowym numerem „Wyborczej”.
13:07 Majster.
Na schodach spotykam listonosza z przesyłka z Merlina. Mam tylko czas na odbiór paczki – książkami (trochę mnie poniosło przy ostatnim zamówieniu) się nacieszę po powrocie do domu.
13:30-19:47 Na budowie w Ż.
Jest już paleta kleju. Przenosimy worki do blaszaka.
Majster zastanawia się nad sobotą.
– Jeśli jutro pogrzeb skończy się około pierwszej, można by jeszcze przyjechać na budowę i trochę popracować.
Nie tryskam entuzjazmem.
14:00 Transportu bloczków nie widać.
14:30 Przyjeżdża Mateusz. Majster może sobie umilić czekanie rozmową z inwestorem.
15:05 Telefon do Ostrołęki – palety są właśnie ładowane na samochód. A godzinę temu miały już być na miejscu!
16:00 Tir jest w okolicach Kadzidła. Czyli jeszcze najmniej godzina, zanim do nas dotrze. Mnie to pasuje. Im później materiały dotrą, tym większa szansa, że majster zrezygnuje z murowania.
17:00 Transport mija Piecki. Mateusz dzwoni po faceta z podnośnikiem teleskopowym, który ma zająć się rozładunkiem.
Przyjeżdża Fiolka z synem. I dwójka jej braci.
17:50 Mamy już samochód z 30 paletami bloczków YTONG na budowie.
18:15 Czwarta ze zdejmowanych palet przechyliła się na bok i spadła z wideł. Reszta jest już troskliwie pilotowana przeze mnie i przez majstra.
19:20 Koniec z rozładunkiem.
Słońce jeszcze świeci, ale robi się już chłodnawo. Majster postanawia jednak sobotnie popołudnie na budowie sobie odpuścić. Alleluja!
20:07 W domu.
Kąpiel, kolacja, rozmowa z babką, która po przepracowaniu wieczoru na ogrodzie wybiła się jakoś ze snu i szwenda po mieszkaniu prawie do 22.

Read Full Post »

Older Posts »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij