Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘msza’


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Wstaję o szóstej, więc przed wyjściem do kościoła mam jeszcze czas na spokojną herbatę. Na dworze chmurzy się i chyba zaczyna padać, bo widzę przez okno dwie panie chroniące się pod parasolami. Toteż wychodząc też biorę swój, całkiem niepotrzebnie. Zanim docieram z drugiego piętra na parter, padać przestaje, a przez pół godziny mszy wiatr przegania na dobre chmury i dzień ostatecznie okazuje się równie suchy, jak wszystkie poprzednie dni od półtora miesiąca.
Rodzinę spotykam przed kościołem, przyjechał nie tylko Leszek z Ulką (samochodem, bo mieszkają na drugim końcu miasta), ale przyszła też ciotka/kuzynka Aldonka. „No trudno – myślę. – Chciała to przyszła. To na kawę zaproszę i ją. Inaczej nie wypada. Pomieścimy się jakoś”. Martwiłem się na zapas¹. Aldonka była umówiona z synem na wyjazd o ósmej i po mszy śpieszy się do domu. Leszek tez z początku się wymawia brakiem czasu², ale jego żona chce się spotkać i stawia na swoim.
– Ja to chętnie zajdę, chociaż na chwilę, bo mamy trochę do pogadania. Nawet zabrałam z sobą materiały do uzupełnienia³.
Msza jak msza. Było może z dwadzieścia osób, w intencji babci, oprócz naszej czwórki z rodziny, chyba jedna Poncjuszowa jeszcze. Wierni gremialnie przystąpili do komunii, co jest dla mnie nadal sporą nowością, bo z czasów, gdy chodziłem jeszcze systematycznie do kościoła, pamiętam, że kiedyś sporo osób przy komunii zostawało w ławkach. Teraz chyba ja jeden okazałem się zatwardziałym grzesznikiem, niegodnym spożywania chleba ze stołu Pańskiego.
W domu parzę gościom słabiutką kawę (Leszek chce z jednej łyżeczki, a Ulka wręcz Inkę, mleko 3,2% też jest dla nich zbyt mocne, u siebie używają tylko 1%), częstuję ciastem, daję do przejrzenia stare zdjęcia (przy porządkach znalazłem spore pudełko⁴ różnych dubletów, dla których zabrakło miejsca w albumach) i rozmawiamy. O genealogii głównie, bo Ulka mocno się interesuje historią rodziny i stara wyrysować jak najokazalsze drzewo genealogiczne.
W internecie jest sporo stron, na których można takie dane gromadzić – zauważam, gdy się rozłożyła na stole ze swoimi kartkami i zaczęła uzupełniać odrośl od ciotecznej babki Franciszki (dla mnie w prostej linii prababki).
– Wiem. Działałam trochę na MyHeritage, ale wykorzystałam darmowe możliwości, a nie chcę płacić abonamentu. Mam trzech synów, ale żaden nie jest zainteresowany moimi dociekaniami. Mówią, że im to w ogóle niepotrzebne.
– Teraz. Za kilka lat może im się zmieni. No i może jakiś wnuk się tym jeszcze zainteresuje. Czy wnuczka.
– Mam samych wnuków.
– Synowie młodzi, mogą się jeszcze i wnuczki pojawić.
Rozmawiamy, Ulka trochę notuje, bardziej przegląda zdjęcia i wybiera, których nie ma u siebie. A niewiele takich, bo dziadek zawsze robił dużo odbitek i szczodrze obdzielał nimi rodzinę.
– Połowy zdjęć byśmy nie mieli, gdyby nie Leon – stwierdza Leszek.
Gdyby nie pilne zobowiązania Leszka spotkanie trwałoby o wiele dłużej niż czterdzieści minut. Ale umówiliśmy się wstępnie na przełom lipca i sierpnia, że jak wrócą z sanatorium, dadzą znać i wtedy ja wpadnę do nich na kawę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Chyba chciałbym trochę.

_____
¹ Mama jest na kuzynkę trochę cięta, że przez dziesięć lat nie znalazła czasu, żeby babkę odwiedzić chociaż raz i chyba mi się lekko udzieliła ta mamina uraza.
² Co nie było tylko czczą wymówką, bo po ósmej miał telefon z pytaniem, gdzie jest i kiedy będzie wolny, bo coś tam, coś tam.
³ Później się okazało, że miała też dla mnie ksero swoich spisów genealogicznych.
⁴ Po elektrycznym przepływowym ogrzewaczu wody. Pamiętam, że był taki w Szczytnie nad zlewem w kuchni, więc jak nic babka przywiozła w tym pudełku coś od Gieni, jakieś szkła może. Dwadzieścia lat temu.

Read Full Post »

Znów budzę się za wcześnie, już po siódmej. Nie pomogło, że w nocy siedziałem prawie do trzeciej. Odwykłem od ośmiu godzin snu jednym ciągiem? W mieszkaniu jest tak cicho, że słyszę, jak sąsiadka z dołu rozmawia z synem. Mam wrażenie, że gdybym przyłożył ucho do podłogi, bez trudu bym zrozumiał, o czym mówią. A przynajmniej wychwycił i zrozumiał pojedyncze słowa, bo to uchodźcy z Ukrainy przecież.
O osiemnastej idę do kościoła. Wiedziałem, że nie chcę i nie potrzebuje, a obecność na mszy tylko mnie utwierdziła w przeświadczeniu, że nic mi to nie daje. Ot tyle, że wyszedłem z domu, posiedziałem wśród ludzi, spotkałem panią X¹. i odebrałem kolejną porcję kondolencji. Ludzi było całkiem sporo, większość przystąpiła do komunii. Z czasów, gdy jeszcze byłem w miarę przykładnym katolikiem, zapamiętałem mniejszą frekwencję na ostatnich niedzielnych mszach. Teraz chyba w każdej ławce siedziało po kilka osób. Może to przez okres wielkanocny, który nadal trwa i przez fakt, że mszy u św. Jerzego odprawia się teraz mniej? Dwudziestego ósmego maja będzie w Świętej Lipce odpust maryjny (z okazji Nawiedzenia Najświętszej MP). Jezuici zapraszają (info było w ogłoszeniach parafialnych), a z parafii św. Katarzyny rusza rano piesza pielgrzymka. Może się wybrać? 13,5 kilometra chyba mnie nie zabije?
Po kościele znów rozmawiam z mamą (zadzwoniła) i idę zapalić znicz u babci. Te dwa płonące wczoraj zdążyły się już wypalić, więc nie było problemu z miejscem na nowy.
___________
¹ Koleżanka Ireny MB. Gruba Wanda się kiedyś o niej mówiło, ale to już nieaktualne, bo wychudła, że może zostało z kobiety połowę tego, co było.

Read Full Post »

Przy dzisiejszym święcie babka zdecydowała się na wyjście do kościoła. Motam niezgrabny bukiet z kwiatów zebranych w ogrodzie (dorzucam też rutę, miętę, gałąź jarzębiny) i idziemy na mszę o trzynastej.
– Ciekawe, czy ksiądz Henryk mnie poznał – zastanawia się babka po nabożeństwie.
Henryk to emerytowany ksiądz-rezydent, który wpada do niej co miesiąc w ramach pierwszopiątkowych odwiedzin chorych. Teraz odprawiał mszę, a pod koniec przeszedł przez kościół, święcąc przyniesione przez wiernych nieliczne kwietne wiechcie.
– W ogóle babci nie zauważył – stwierdzam.
+
Wieczorem w akcie desperacji (chciałbym zobaczyć coś wciągającego, ale nie bardzo wiem co) wracam do „Herosów”. Przed obejrzeniem nowych sezonów przypominam sobie pierwsze odcinki serialu.

Read Full Post »

Niedziela

Na dworze słonecznie i ciepło.
Babka po dziewiątej włącza TV Trwam celem obejrzenia transmisji mszy z Jasnej Góry.
– A może pójdziemy do kościoła? – pytam żartem.
Babka nie podchodzi do tego pomysłu z entuzjazmem.
– Może jak kwiatki trzeba będzie święcić? [15 sierpnia]
– Już na Boże Ciało się wybierzemy. – grożę.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Babka po dziewiątej włącza TV Trwam celem obejrzenia transmisji mszy z Jasnej Góry.
– A może pójdziemy do kościoła? – pytam żartem.
Babka nie podchodzi do tego pomysłu z entuzjazmem.
– Może jak kwiatki trzeba będzie święcić? [15 sierpnia] 
– Już na Boże Ciało się wybierzemy – grożę.

Edycja estetyczna 2019.12.28

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Od samego rana babka katuje mnie transmisją mszy z Kolonii. Dobrze, że dziś ostatni dzień (ostatni?) tego zlotu młodzieży. Same nabożeństwo (taka dźwiękowa tapeta w tle) nie jest jeszcze takie najgorsze (i niech sobie starsza pani ogląda skoro jej to sprawia przyjemność. Pal sześć fakt, że wolałbym przełączyć na „Dzieciństwo Kermita”) – irytuje mnie zwyczaj komentowania co pewien czas przez babkę rozgrywających się na ekranie wydarzeń.
Było:
– O! Właśnie niosą dary. Najciekawszy moment. Młodzi ludzie idą ubrani jak Trzej Królowie. Choć popatrz.
– Nie.
– Ale chodź zobaczyć, to ciekawsze niż ten twój komputer.
– Ale mnie nie interesuje kto co na siebie włożył. Będę chciał, to pójdę na mszę o 18 do kościoła. Nie czuję potrzeby oglądania dodatkowo transmisji w telewizji.
. . .
– A tu nie klękają na podniesienie.
– Jak nie klękają?
– Przed chwilą kapłan podnosił kielich i nikt nie klękał
– Bo to nie było przy przeistoczeniu. Przecież dopiero co zaczęli zbierać datki.
. . .
– Tu więcej ludzi do rąk komunię przyjmuje.
– Bo w Niemczech tak jest.
– I tak lepiej. Człowiek nie musi taki rozdziawiony… A księżom to dają wino… Boże, milion ludzi…
. . .
– Czarny tu wystąpił… Może i następny papież będzie czarny.

A poparzona skóra (tu nie można już mówić o opaleniźnie), zwłaszcza na „śliniaczku” (ten trójkąt od obojczyków do splotu słonecznego), swędzi jak cholera i zaczyna się łuszczyć. Nie pomagają żadne kojące balsamy. Paskudnie to wygląda.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij