Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Jiyoung Kang’


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dokończyłem wreszcie „Morderczą panią Shim”¹ i po piętnastej odnoszę książkę do biblioteki, nie wypożyczając tym razem niczego nowego, nastawiony na skorzystanie z własnego księgozbioru. Zagapiłem się i nie kupiłem nowego Wegnera, więc na święta² zostanę z zakopiańską Szymiczkową i uratowanym przed wyniesieniem na murek przy śmietniku ambitnym debiutem Jula Łyskawy³.
Prosto z zamku idę do Biedronki na większe zakupy, ale wracam z prawie pustą siatką⁴, z twarogiem i kilkoma puszkami produktów na sałatkę. Po obiedzie (do zupy dogotowałem saszetkę kaszy, bo jakaś nazbyt wodnista się zrobiła) ucinam sobie dłuższą drzemkę, bo jakoś nieszczególnie się czuję po wczorajszym wystawaniu z Barbarą na przystanku (powinienem chyba wreszcie wyciągnąć z szafy zimową kurtkę).

_______
¹ Wiem, że mogę zabrzmieć mało wiarygodnie, ale to całkiem niezła rozrywkowa powieść.
² Dzięki łaskawości naszych prawodawców, gotowych zafundować obywatelom, którzy coraz rzadziej i mniej licznie uczęszczają do kościoła, wolną od pracy wigilię, na wieś będę musiał wyjechać już 23 grudnia, we wtorek.
³ Tak, pamiętam, że obiecałem przeczytać do końca roku „Prawdziwą historię Jeffreya Watersa i jego ojców”.
⁴ W porę dostrzegłem przy informacji o promocji na mleko dopisek malutkimi literkami „Przy zakupie z aplikacją”.

Read Full Post »

Od rana pochmurnie. 6°C. Po czternastej zaczęło się jakby rozpogadzać. Tyle że przy zachodzie słońca w okolicach piętnastej, gdybym nawet wyszedł na spacer, to i tak bym już łaził praktycznie po zmroku. Więc nie wychodzę. Zwłaszcza że miałem przecież kartki wypisywać z życzeniami. Nawet wszystko już przygotowałem, wywaliłem na stół. Ale taką mam jakąś niechęć do pisania, że najpierw wolę zasłuchać się w radiu, a później podgonić trochę lekturę „Morderczej pani Shim”. Kąpię się przed odcinkiem „Czarnej śmierci” i jeszcze na wczesną noc zalegam na trochę przed komputerem.

Read Full Post »

Śnieg powoli znika z chodników i trawników. Chyba już w nocy temperatura nie spadła poniżej zera. Dzień dość ponury. 3°C. Nikt nie chce mojej babki ziemniaczanej, więc do czwartku nie muszę myśleć o obiadach. Pod wieczór zamiast walczyć z „Morderczą panią Shim” ucinam sobie półgodzinną drzemkę. Przed dziewiętnastą dzwonię pogadać drugi raz z mamą. Później wychodzę do Biedronki na niewielkie zakupy (twaróg mi się skończył do kanapek, więcej nic nie potrzebuję). W nocnych planach mam jeszcze spotkanie z Jorgem Perugorríą w kolejnym odcinku „Czterech pór roku w Hawanie”. Jorge jest już tam brzydki, a sam serial lekko usypia niespiesznym przebiegiem śledztwa, ale to w sumie nie ma żadnego znaczenia.
[tu powinna być jeszcze jakaś puenta, ale żadna do głowy mi nie przychodzi, a Gupi Czesio nadal nie potrafi zaproponować niczego, co bym zaakceptował i uznał za swoje¹]

_______
¹ Jedna z propozycji: „Wychodzi na to, że najwięcej emocji wzbudził dziś twaróg, a to chyba mówi wszystko o moim poniedziałku.” Serio? Wydawało mi się, że jeśli już, to jakieś emocje pojawiają się w najlepszym wypadku przy brzydkim Kubańczyku, który nadal mi się podoba.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij