Jerzy nagle zachichotał, skinął na mnie i podszedł do istniejącego już tylko w postaci pyłowego konturu Fn’thala.
Obsikaliśmy go, chichocząc cicho.
– Kilkanaście guimonów i jeden Fn’thal – wcale nieźle jak na jeden tydzień działania – powiedział Jerzy, zapinając rozporek.
Miał rozporek na guziki. Dla mnie kompletnie nieuzasadniona ekstrawagancja.
Zipnąłem swoim.¹
Prawie powtórka z czwartku. Z tym że zamiast bólu głowy mam czekanie na kuriera z towarem dla babki.
Wieczorem doczytuję „Hell-P”. Szkoda, że przy wznowieniu i dopisywaniu czwartego tomu autor nie skorzystał z okazji i nie wprowadził kilku poprawek w powieści zaczynającej tetralogię. Kamil (główny bohater) jest nadal tak słabo i niewidocznie ugejowiony, że przy trzeciej lekturze też przegapiłem moment pierwszego seksu Stocharda z Jerzym. Tyle że teraz skonstatowałem rzecz (swoje gapiostwo) z lekkim rozbawieniem. Nie było jak za pierwszym razem „Co jest, kurwa!? To oni już wylądowali w łóżku? Kiedy? Gdzie? Jakim cudem tego nie zauważyłem?”. I nie rzuciłem się sprawdzać, czy ktoś nie wyrwa kartek z bibliotecznego egzemplarza, z którego korzystałem.
Do tomu z edycji Stalker Books chyba włożę kartkę między strony 118 a 119, żeby pamiętać, że tu rozgrywa się noc dzikiego seksu. Albo delikatnego. W sumie cholera wie co i jak, ale w każdym razie coś.
__________________
¹ Hell-P, Eugeniusz Dębski, Stalker Books 2023, str. 216; Jeśli się pamięta, że to już noc, czy dwie po seksie między bohaterami, scena nie wydaje się taka dziwna. Kamil już wszystko wcześniej dokładnie obejrzał, więc mógł się teraz skoncentrować na niecodzienności guzików.





